Power Ranking dla grupy E: Oceniamy formę Hiszpanii, Polski, Szwecji i Słowacji dwa dni przed Euro 2020

Euro 2020 w końcu rusza, co oznacza, że sztaby reprezentacji już nic nie są w stanie zrobić. Zespoły mają za sobą bardziej lub mniej owocne sparingi, a selekcjonerzy poukładali już w głowach ostateczne plany i strategie, na których testowanie już nie ma czasu. W okresie bezpośrednio przed mistrzostwami kilka rzeczy się jednak w poszczególnych reprezentacjach zmieniło, a mogą być to elementy niezwykle istotne. Oto nasz Power Ranking dla grupy E na dwa dni przed inauguracją Euro 2020!

Sprawdź także:

1. Hiszpania – pandemiczne zamieszanie

Gigant z Półwyspu Iberyjskiego zachwiał się w posadach, gdy do ściśle odizolowanej drużyny wdarł się koronawirus. Zamieszanie w Hiszpanii trwa w najlepsze, a zespół nie mógł w spokoju przygotowywać się do inauguracji Euro 2020. Mimo tego rzecz jasna nie można traktować ekipy “La Furia Roja” pobłażliwie, bo nawet pomimo niesprzyjających okoliczności wciąż jest to zespół dysponujący największą jakością w grupie E.

1. Enrique – motywator

Niebezpodstawne są opinie dotyczące tego, że obecnie największą gwiazdą reprezentacji Hiszpanii jest jej… selekcjoner, Luis Enrique. Doświadczony szkoleniowiec zna się na swojej pracy, a równie poważnie co do kwestii taktycznych podchodzi do kwestii związanych z przygotowaniem mentalnym. Gdy pomocnik Manchesteru City Rodri na jednej z konferencji przyznał, że obecnie w reprezentacji znajduje się nowa generacja piłkarzy, która nie jest głównym faworytem na Euro 2020, Enrique natychmiast strofował swojego zawodnika. Selekcjoner chce, aby jego drużyna uwierzyła w siebie i na turnieju pokazała całą swoją moc, bo tę zdecydowanie posiada. Tryumf? Według niego jest możliwy.

2. Piłkarska jakość

Gdy burza dotycząca powołań na Euro opadła, patrząc spokojnie na kadrę Hiszpanów można było cmokać z zachwytu. Choć nie jest to ta sama siła, co dekadę temu, i tak w jej szeregach znajduje się mnóstwo piłkarzy, których należy obserwować podczas mistrzostw z uwagą. Laporte, Garcia, Koke, Llorente, Ruiz, Alcantara, Pedri, Olmo, Torres czy Moreno – te nazwiska mogą postraszyć każdy zespół! Najważniejsze jest jednak to, że Enrique wie, jak poukładać tę drużynę, która nie “pękła” w przedturniejowym sparingu z aktualnymi mistrzami Europy – Portugalczykami.

1. Covidowy bałagan

To zdecydowanie największy kłopot, z jakim przed Euro 2020 musiała (i nadal musi) mierzyć się Hiszpania. Wiele znaków zapytania krąży wokół tej drużyny z powodu koronawirusa, którego złapał kapitan Sergio Busquets. Hiszpanie starali się zamknąć swoich piłkarzy w jak najszczelniejszej “bańce”, aby uniknąć takich przypadków, które na chwilę przed mistrzostwami sparaliżowały ich przygotowania. W drugim sparingu, z Litwinami, Iberyjczycy nie mogli wystawić zawodników, którzy mieli zagrać na Euro, więc z naszymi wileńskimi sąsiadami zmierzyła się… hiszpańska reprezentacja do lat 21 – pokonując zresztą Litwę gładko 4:0.

Oczywiście na ten moment nikt nie wyobraża sobie, aby “La Furia Roja” nie zagrała na mistrzostwach, oddała mecz ze Szwecją (14.06) walkowerem, albo cały turniej rozegrała swoją młodzieżówką, lecz scenariusze mogą być naprawdę różne. Obecna sytuacja wywołała zresztą złość hiszpańskiego świata piłkarskiego z tego powodu, że futbolowi reprezentanci nie zostali zaszczepieni w przeciwieństwie do olimpijczyków, którzy dzięki temu nie muszą obawiać się zamieszania związanego z pozytywnymi testami. Kilku piłkarzy Hiszpanii przeszło już covida, więc w teorii chociaż kilkuosobowa grupa powinna być “bezpieczna”, ale w praktyce zamieszane z pandemią jest na tyle duże, że nie wiadomo, czego można się spodziewać.

2. Dowołani na szybko

Jako że Enrique powołał do finalnej kadry na Euro 2020 tylko 24 piłkarzy, choć mógł wziąć ich 26, to w obecnym zamieszaniu z zakażonym Busquetsem koniec końców ma jeszcze jakieś pole manewru. Selekcjoner korzystając z przepisów dotyczących awaryjnych wypadków covidowych dowołał do kadry jeszcze kilku zawodników, aby ci byli w gotowości, gdyby jacyś reprezentanci nie mogli zagrać na mistrzostwach. Jednak na kilka dni przed inauguracją turnieju cała drużyna Hiszpanii musiała przejść na treningi indywidualne, a powołani dodatkowo zawodnicy – jakby nie patrzeć – nie są pierwszymi wyborami Enrique, w związku z czym doświadczony trener raczej szczęśliwy z tego powodu być nie może.

2. Szwedzi – panika w szeregach

Piłkarze ze Skandynawii mają ambicje, aby powalczyć z Polską o drugie miejsce w tabeli. Co prawda ich plany zostały skomplikowane przez kontuzję Zlatana Ibrahimovicia, absolutnego lidera tej reprezentacji, ale oprócz tego “Trzy Korony” mają jeszcze kilku innych ciekawych zawodników, którymi mogą postraszyć. Euro 2020 Szwedzi rozpoczną meczem z Hiszpanią i tak jak iberyjscy przeciwnicy – muszą mierzyć się z covidowymi problemami.

1. Udane sparingi

Szwecja to jedyna drużyna grupy E, której udało się wygrać oba sparingi poprzedzające Euro 2020. Stosunkiem 2:0 została pokonana Finlandia, potem wynikiem 3:1 ulec musiała Armenia. Rywale może mało prestiżowi, ale ci pierwsi w końcu także zagrają na mistrzostwach Europy w roli debiutantów. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo selekcjoner reprezentacji, Janne Andersson, był zadowolony z postawy swoich graczy i z tego, jak realizowali stworzone przez niego założenia. Weryfikacja z mocniejszym rywalem już 14.06.

2. Tak trzeba bronić

Szwedzi w 2021 roku wygrali wszystkie ze swoich 5 spotkań – z Gruzją, Kosowem, Estonią oraz wspomniane z Finlandią i Armenią. Choć w każdym z tych meczów Skandynawowie byli faworytami, to jednak warte wzmianki jest to, że stracili w nich tylko i wyłącznie jedną bramkę! Strzelił ją armeński skrzydłowy, Wahan Biczachczian. Jest to istotne o tyle, że dla Szwecji najważniejsze w ich pomyśle na mecz jest właśnie skuteczne bronienie i wiele wskazuje na to, że na Euro zagrają z dobrze naoliwioną linią defensywną.

1. Covid dopadł gwiazdę

Choć szwedzcy piłkarze w świecie futbolu anonimowi nie są, to jednak podczas ich meczów szczególna uwaga skupia się na kilku gwiazdach – jak Alexander Isak, Emil Forsberg czy największy talent “Trzech Koron”, Dejan Kulusevski. Właśnie ten ostatni, skrzydłowy macedońskiego pochodzenia, przyprawił sztab szkoleniowy o ból głowy, bo kilka dni przed rozpoczęciem Euro zgłosił objawy przeziębienia i po przeprowadzeniu testu wykryto u niego zakażenie koronawirusem. Selekcjoner Andrersson nie powołał jednak nikogo w zastępstwo, ponieważ wierzy, że Kulusevski dojdzie do zdrowia i będzie mógł z niego skorzystać w późniejszych spotkaniach. Tak cenny jest to dla niego gracz.

2. Obawa przed bombardowaniem

O szczepionkach można mieć różne opinie, ale faktem jest, że stały się one jednym z elementów, które można (albo i trzeba) brać pod uwagę podczas turniejowych przygotowań. Większość osób z reprezentacji Polski zaszczepiła się i ma “spokój”, Hiszpanie także w miarę możliwości nadrabiają tę kwestię, natomiast w Szwecji mają z tym ogromny problem, mimo że zawodnicy chcieliby się zaszczepić. Skandynawskie państwo jest jednak znane ze swojej skrajnej poprawności politycznej, w związku z czym rząd – w przeciwieństwie do polskiego – nie chciał nawet słyszeć o szczepieniu sportowców poza kolejnością. W efekcie tego tylko 2 szwedzkich piłkarzy jest zaszczepionych, część jeszcze nie przeszła covida, w związku z czym tamtejsze media są przekonane, że z czasem kolejne zakażenia będą bombardować ich reprezentację. To natomiast rodzi pytanie, co będzie dalej? Kto jeszcze wypadnie selekcjonerowi? W jakiej formie i zestawieniu będą podchodzić do meczu z Polską, który będzie ostatnim – i możliwe, że decydującym – pojedynkiem grupowym? Szwedzi Polaków się nie boją, ale “covidowego spokoju” akurat im zazdroszczą.

3. Polska – problemy z napastnikami

Pewnych kłopotów nie ustrzegła się także Polska, która może z koronawirusem ma spokój, ale odczuwa w dużym stopniu trudy zakończonego niedawno intensywnego sezonu. Na całe szczęście trener Paulo Sousa dość ostrożnie podchodził do eksploatacji Roberta Lewandowskiego, największego atutu drużyny znad Wisły, który znajduje się w pełnej gotowości bojowej!

1. Odwagi nie brakuje

Można mówić o Sousie różne rzeczy, ale nie to, że trzyma się jednego i tego samego schematu. Portugalski selekcjoner drąży i szuka najlepszego rozwiązania dla swojej drużyny, dlatego w dwóch meczach towarzyskich poprzedzających turniej można było zobaczyć sporą grupę polskich piłkarzy w różnych zestawieniach. To oznacza, że trener nie boi się mnogości opcji i nie będzie stawiał tylko na jeden wariant gry, który w przypadku braku powodzenia nadal będzie kontynuowany – bo nie będzie. Elastyczność i odwaga to słowa świetnie pasujące do szkoleniowca z Viseu.

2. Nowi pokazują “mental”

Jest w obecnej kadrze “biało-czerwonych” kilku piłkarzy, którzy nie mają zbyt dużego doświadczenia reprezentacyjnego – albo dopiero co zaczęli je zbierać. Można tutaj wymienić Jakuba Świerczoka, Tymoteusza Puchacza, Kacpra Kozłowskiego czy Karola Świderskiego – gdzie trzech pierwszych występuje w polskiej Ekstraklasie, a więc lidze zdecydowanie mało prestiżowej. Należy jednak podkreślić, że wszyscy ci zawodnicy weszli do dorosłej reprezentacji bez żadnych kompleksów. Z miejsca zaczęli pokazywać, że chcą w tej kadrze grać i że w decydujących momentach nogi im się nie ugną. Świerczok ze Świderskim udowodnili to swoimi golami przeciwko Rosji i Islandii, Kozłowski z kolei – najmłodszy gracz powołany na Euro 2020 w ogóle – z każdym kolejnym występem “rośnie” w oczach, Puchacz zaś biega po całej długości lewej flanki z doskonale sobie znaną pewnością siebie. Sousa dobrze zrobił, zabierając ich na turniej.

Sprawdź także:

1. Kontuzji sznur

Nie ma tygodnia, aby jakiś piłkarz nie wypadł selekcjonerowi reprezentacji Polski. Już od dawna było wiadomo, że na mistrzostwa Europy nie pojadą defensywni pomocnicy Krystian Bielik i Jacek Góralski. Jakiś czas temu wypadł też lewy obrońca Arkadiusz Reca, w meczu Bundesligi poważnej kontuzji doznał absolutny pewniak, jakim był Krzysztof Piątek, a już w trakcie zgrupowania odpadli kolejny napastnicy – Arkadiusz Milik i Dawid Kownacki. Dodać do tego trzeba młodzieżowego reprezentanta Polski, Bartosza Białka, który do seniorskiej kadry jeszcze nigdy powołania nie dostał, ale w obliczu kontuzji innych napastników zapewne byłby brany pod uwagę przez Sousę – tyle że zerwał więzadła w kolanie. Oprócz tego – co jest zresztą zmorą chyba każdej turniejowej reprezentacji – co chwila poszczególni piłkarze łapią drobne urazy, które może i nie wykluczają ich z Euro, ale wybijają ich z rytmu i uniemożliwiają normalne trenowanie.

2. Troska o wyniki

Obejmując posadę selekcjonera Paulo Sousa stanął przed trudnym zadaniem, bo tak naprawdę z marszu otrzymał zadanie poprawy jakości gry zespołu, choć nie miał prawie żadnych okazji do tego, aby spokojnie i bez nerwów z nową drużyną popracować. Został rzucony na głęboką wodę. Jego poprzednik, Jerzy Brzęczek, był mocno krytykowany, głównie za styl gry, bo wyniki – to trzeba przyznać – jednak go broniły. W przypadku Sousy wielkiej poprawy gry nie widać, w dodatku… brakuje wyników. Polska pod jego wodzą wygrała tylko jedno z pięciu spotkań, z Andorą, a to mało optymistyczny fakt. Oczywiście w każdym meczu mnóstwo było rotacji, testowania i sprawdzania – kiedyś Portugalczyk zrobić to musiał – więc na Euro 2020 zobaczymy już wyjściowy garnitur reprezentacji. Jak na razie jednak wielu pozytywnych przesłanek w grze “biało-czerwonych” nie widać.

4. Słowacja – co ma być, to będzie

Choć Słowacy chcieliby, aby ich drużyna wyszła na Euro 2020 z grupy, to doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to właśnie ich piłkarze są uznawani za outsidera stawki. Mimo tego “Sokoły” będą walczyć o swoje, bo znają swoją wartość i wiedzą, że nie mają nic do stracenia. Presja będzie ciążyć na ich rywalach, nie na samych Słowakach.

1. Dobra atmosfera

Jeszcze kilka miesięcy temu piłkarska atmosfera na Słowacji była dość napięta, ale obecnie wydaje się, że wszystko wróciło do optymalnej normy. W zespole humory dopisują, atmosfera jest dobra, czego dowodem był filmik z imprezy pożegnalnej piłkarzy, który wyciekł do sieci. Widać na nim, że Słowacy są w świetnych nastrojach, a przecież nie jest tajemnicą, że w futbolu reprezentacyjnym właśnie poukładana szatnia jest kluczem do sukcesu. Akurat na tej drużynie presja ciążyć nie będzie!

1. Zawirowania przy powołaniach

Dość długo z ostateczną listą graczy powołanych na turniej czekał selekcjoner “Sokołów”, Stefan Tarković. Ostatecznie podał ją do wiadomości po pierwszym sparingu z Bułgarami i zaskoczył nieco skreślając kilku zawodników. Zamieszania z tymi powołaniami było całkiem sporo, ponieważ początkowo Tarković ogłosił grupę 24 “pewniaków” i całą kolejkę rezerwowych, którzy mieli dopełnił zespół do liczby 26. Koniec końców okazało się, że selekcjoner… dokonał zmian także w gronie tych 24, skreślając m.in. Jakuba Holubka, piłkarza Piasta Gliwice, który wydawał się być niezagrożonym w kontekście wyjazdu na Euro.

2. Forma nie powala

Choć atmosfera u Słowaków jest dobra, ich gra nie rzucała na kolana. Selekcjoner Tarković chętnie rotował w przedturniejowych meczach towarzyskich, ale zarówno z Bułgarią (1:1), jak i Austrią (0:0) jego zawodnicy prezentowali się dość słabo. W tym pierwszym spotkaniu “Sokoły” popełniały mnóstwo błędów w obronie, mimo że rywal był teoretycznie słabszy, w tym drugim zaś ograniczyły się głównie do gry z kontrataku. Szału więc na Słowacji nie ma, chyba że Tarković zastosował popularną metodę “zasłony dymnej” i szykuje coś specjalnego.

3. Co z Hamsikiem?

Największą gwiazdą, a zarazem liderem reprezentacji Słowacji jest Marek Hamsik. Sęk w tym, że jego dyspozycja na mistrzostwach stoi pod ogromnym znakiem zapytania, bo 33-latek na wiosnę w szwedzkim Goeteborgu grał niedużo, a w dodatku borykał się z pewnymi kłopotami zdrowotnymi – z ich powodu nie zagrał w marcowych meczach eliminacyjnych, a również i przed samym Euro podobno narzekał na drobne urazy. Oczywiście Hamsik powinien być do dyspozycji Tarkovicia, ale fakty są takie, że jego ostatni mecz w reprezentacji to listopad zeszłego roku i tak naprawde nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. W dodatku doświadczony Słowak pozwolił sobie na chwilę “odpoczynku” od mistrzostw Europy i w międzyczasie dopiął swój letni transfer do tureckiego Trabzonsporu. 

⚽ Sprawdź kursy na Euro 2020! Weź udział w „Twojej Misji na EURO”. Wykonaj zadania i odbierz gwarantowany bonus!

Tags: