Sezon skoków narciarskich jakiego nigdy wcześniej nie było

Zakończenie sezonu w skokach narciarskich

Za nami jeden z najdziwniejszych sezonów w historii Pucharu Świata w skokach narciarskich. Najbardziej nietypowe było jego zakończenie, które przerosło nawet to, co pierwotnie planowali organizatorzy. Choć zakończył się przedwcześnie, obfitował w ciekawe wydarzenia, które w poniższym podsumowaniu postaramy się przypomnieć.

Turniej Raw Air miał zakończyć Puchar Świata i… zakończył

W kalendarzu sezonu 2019/2020 Pucharu Świata w skokach narciarskich w porównaniu do poprzednich lat nastąpiła jedna zasadnicza zmiana. Po raz pierwszy w historii turniej Raw Air miał zakończyć rywalizację o Kryształową Kulę. Wcześniej tradycyjnie ostatnimi zawodami pucharowymi sezonu były konkursy na mamuciej skoczni w Planicy. Tym razem miało być inaczej, ponieważ właśnie tam na 19-22 marca zaplanowano Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich.

Można powiedzieć, że ostatecznie prawie wszystko poszło zgodnie z planem, bowiem turniej Raw Air rzeczywiście był ostatnim w Pucharze Świata 2019/2020. Prawie, bo został zakończony przedwcześnie, a planowane po nim Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich w Planicy zostały odwołane. Wszystko z tego samego powodu – rozprzestrzeniającej się po całej Europie pandemii koronawirusa.

W ramach turnieju Raw Air miało w sumie zostać rozegranych sześć konkursów: cztery indywidualne i dwa drużynowe: w Oslo (7 marca konkurs drużynowy, 8 marca konkurs indywidualny), w Lillehammer (10 marca konkurs indywidualny), w Trondheim (12 marca konkurs indywidualny) i na mamucim obiekcie w Vikersund (14 marca konkurs drużynowy, 15 marca konkurs indywidualny). Do klasyfikacji turnieju wliczane były również wyniki kwalifikacji do konkursów indywidualnych, więc na łączną notę każdego skoczka narciarskiego powinno złożyć się w sumie 16 skoków. Takie były plany, ale cała zabawa zakończyła się w Trondheim, gdzie 11 marca zdążono jeszcze rozegrać kwalifikacje, ale następnego dnia odwołano konkurs i ogłoszono zakończenie Raw Air i całego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich.

Do ustalenia klasyfikacji Raw Air musiały więc wystarczyć wyniki 9 skoków oddanych w sześciu konkursach (licząc kwalifikacje nazywane w tym turnieju prologiem). Okazało się, że najrówniej skaczącym zawodnikiem w całej stawce był Kamil Stoch, który zgromadził największą ilość punktów i zajął pierwsze miejsce przed Japończykiem Ryoyu Kobayashim i Norwegiem Mariusem Lindvikiem. Na 16. miejscu uplasował się Dawid Kubacki, a tuż za nim Piotr Żyła. W pierwszej 30-tce, z polskich skoczków mieliśmy jeszcze Macieja Kota (28. pozycja). Dla Kamila Stocha zwycięstwo w obecnej edycji Raw Air jest już drugim triumfem w historii tego turnieju. Poprzednio dokonał tego wyczynu w 2018 roku.

Stefan Kraft zwycięzcą PŚ w skokach narciarskich

Tak jak Kamil Stoch był najrówniej skaczącym zawodnikiem turnieju Raw Air, tak w całym sezonie Pucharu Świata najrówniejszą formę na najwyższym poziomie utrzymywał Stefan Kraft. We wszystkich rozegranych konkursach zdobywał punkty (czyli meldował się w pierwszej 30-tce), a jego najsłabszym wynikiem było 21. miejsce w inauguracyjnych zawodach w Wiśle-Malince. Ponadto Kraft 15 razy stawał w obecnym sezonie Pucharu Świata na podium, z czego pięć razy na jego najwyższym stopniu. Austriacki skoczek w pełni zasłużenie zdobył więc Kryształową Kulę za wygranie klasyfikacji indywidualnej sezonu 2019/2020. Wyprzedził w niej Niemca Karla Geigera oraz ubiegłorocznego triumfatora Ryoyu Kobayashiego.

Stefan Kraft wygrał też klasyfikację Pucharu Świata w lotach narciarskich. Wobec odwołania zawodów w Vikersund, do wyłonienia zwycięzcy musiały wystarczyć wyniki dwóch konkursów indywidualnych na „mamucie” Kulm w Tauplitz-Bad Mitterndorf. Austriak w pierwszym był trzeci, a drugi wygrał i z sumą 160 punktów zajął pierwsze miejsce, przed Słoweńcem Timi Zajcem. Trzecią pozycję zajął Piotr Żyła, który wygrał pierwszy z konkursów na Kulm. Dla naszego skoczka narciarskiego było to również pierwsze zwycięstwo w konkursie Pucharu Świata od siedmiu lat i drugie w ogóle (poprzednio triumfował 17 marca 2013 roku w Oslo ex aequo z Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem).

Zwycięzcami klasyfikacji Pucharu Narodów zostali Niemcy, przed Austriakami i Norwegami. Polska zajęła dopiero czwarte miejsce, co jest najgorszym wynikiem od sezonu 2015/2016, gdy nasi skoczkowie uplasowali się w tej klasyfikacji na szóstej pozycji. W latach 2017 i 2019 polska reprezentacja skoczków narciarskich była najlepsza w Pucharze Narodów, a w roku 2018 znalazła się na trzecim stopniu podium. Tak słaby wynik drużynowy Polaków jest jednym z minusów zakończonego właśnie sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Na szczęście w ogólnym rozrachunku przeważają plusy.

Dawid Kubacki najlepszym z Polaków w Pucharze Świata

Największy plus należy postawić przy Dawidzie Kubackim. Jedyne z czego polski skoczek może być po zakończeniu tego sezonu niezadowolony, to fakt, że nie udało mu się stanąć na podium klasyfikacji końcowej Pucharu Świata. A było do tego bardzo blisko, bowiem Polak przegrał z Kobayashim tylko o 9 punktów. I tak jednak czwarte miejsce w klasyfikacji PŚ w skokach narciarskich jest najlepszym wynikiem Kubackiego w karierze. A na tym przecież jego życiowe osiągnięcia w tym sezonie się nie kończą. Największym bez wątpienia jest triumf w Turnieju Czterech Skoczni. Dawid Kubacki został trzecim polskim zawodnikiem, po Adamie Małyszu i Kamilu Stochu, który wygrał ten najbardziej prestiżowy turniej w skokach narciarskich. W każdym z czterech turniejowych konkursów zajmował miejsce na podium, a ostateczne zwycięstwo przypieczętował triumfując na skoczni w Bischofshofen. Tak zaczęła się jego znakomita seria dziesięciu kolejnych konkursów zakończonych miejscami na podium. W tym okresie Dawid Kubacki był w tak dobrej formie, że można było mieć nadzieję, iż włączy się nawet do walki o Kryształową Kulę. To się nie udało, ale bilans sezonu Pucharu Świata 2019/2020 zawierający dziesięć miejsc na podium, w tym trzy zwycięstwa (oprócz Bischofshofen także dwukrotnie w Titisee-Neustadt) jest wspaniałym rezultatem.

Trzy pucharowe zwycięstwa w sezonie 2019/2020 odniósł także Kamil Stoch. Polski skoczek triumfował w Engelbergu, Zakopanem i – jak się później okazało – ostatnim konkursie Pucharu Świata w Lillehammer. W sumie Stoch ma już tych pucharowych zwycięstw 36, tyle samo co legendarny fiński skoczek Janne Ahonen. Razem zajmują czwarte miejsce w klasyfikacji wszechczasów. Do znajdującego się w niej na trzecim miejscu Adama Małysza Kamilowi Stochowi brakuje już tylko trzech zwycięstw. W klasyfikacji końcowej Pucharu Świata nasz mistrz olimpijski zajął piąte miejsce, co dla skoczka, który pięciokrotnie stawał na podium, w tym dwukrotnie z Kryształową Kulą w rękach, nie może być satysfakcjonującym wynikiem.

Biorąc pod uwagę miejsce w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata, nie może być także zadowolony Piotr Żyła, który przed rokiem był czwarty, a obecny sezon ukończył na jedenastej pozycji. Na osłodę pozostaje mu jednak satysfakcja ze wspomnianego wcześniej zwycięstwa na „mamucie” Kulm. Co do pozostałych polskich skoczków startujących w zakończonym sezonie Pucharu Świata, to już niestety niczego na osłodę nie znajdziemy. W ich przypadku z reguły największym sukcesem było zakwalifikowanie się do drugiej serii i zdobycie kilku punktów. Najgorsze jest to, że w trakcie sezonu słabo spisujących się zawodników z kadr A i B nie było kim zastąpić, co jest niepokojącym sygnałem przed kolejnymi sezonami i powinno dać władzom PZN do myślenia.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?