Piłkarska Premier League czeka na decyzje

Rozgrywki Premier League zawieszone

Angielska Premier League – podobnie jak niemal wszystkie ligi europejskie – jest zawieszona z powodu pandemii koronawirusa. Piłkarscy eksperci i media, nie mogąc komentować meczów, rozważają więc różne scenariusze na ewentualność dokończenia rozgrywek. Pozostaje nam tylko czekać na decyzje, które wkrótce powinny zostać podjęte.

Spóźniona reakcja na koronawirus

Nie tylko w Premier League, ale w całej Wielkiej Brytanii, dość długo lekceważono zagrożenie jakie niesie ze sobą rozprzestrzeniający się w Europie koronawirus. Premier Boris Johnson jeszcze w pierwszej połowie marca nie widział żadnych powodów do wprowadzenia jakichkolwiek ograniczeń w organizowaniu imprez masowych, a o ograniczeniu obywatelom swobody poruszania się nie było wtedy nawet mowy. Dominował pogląd, że angielskie społeczeństwo same musi się uodpornić na zarazę. Tym samym tropem myślenia szły władze Angielskiej Federacji Piłkarskiej (FA) i zarządzający klubami. Jednym ze skutków takiego podejścia do sprawy było wpuszczenie ponad 50-tysięcznej publiczności, w tym kilku tysięcy hiszpańskich kibiców, na rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem i Atletico Madryt na Anfield w środę 11 marca. Przypomnijmy, że dwa inne mecze tych rozgrywek zostały w tym czasie rozegrane już bez udziału kibiców: Valencia – Atalanta oraz PSG – Borussia Dortmund. Można się tylko domyślać, w jakim stopniu spotkanie w Liverpoolu przyczyniło się do rozwoju epidemii w Wielkiej Brytanii.

Jeszcze w czwartek, gdy zawieszone były już ligi we Włoszech i Hiszpanii, władze Premier League upierały się, by rozegrać najbliższą kolejkę i to z udziałem publiczności. Jednak gdy wieczorem pojawiła się informacja o zarażeniu koronawirusem menedżera Arsenalu Londyn Mikela Artety, na piątek 13 marca zwołano nadzwyczajne zebranie władz ligi i przedstawicieli klubów, podczas którego podjęto decyzję o zawieszeniu rozgrywek Premier League do 3 kwietnia. W następnych dniach pojawiały się już lawinowo informacje o kolejnych piłkarzach i ludziach ze środowiska piłkarskiego dotkniętych koronawirusem, odwoływane na masową skalę były też inne rozgrywki sportowe, włącznie z piłkarskim EURO 2020 oraz Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio. W tej sytuacji Angielska Federacja Piłkarska (FA) wraz z Premier League i pozostałymi organizacjami zawodowego futbolu w Anglii podjęły decyzję o zawieszeniu wszystkich rozgrywek do 30 kwietnia.

Różne warianty planu B, czyli co dalej z Premier League?

Niemal od razu po ogłoszeniu tej decyzji zaczęły pojawiać się różne scenariusze na dokończenie rozgrywek. Oczywiście scenariusze te zmieniają się wraz ze zmianą sytuacji epidemiologicznej w Wielkiej Brytanii. Jednym z pierwszych pomysłów – według angielskich mediów – było zakończenie sezonu Premier League na tym etapie z uwzględnieniem aktualnej sytuacji w tabeli. W takim przypadku mistrzostwo Anglii przyznane zostałoby Liverpoolowi, któremu i tak przecież nikt nie byłby już w stanie odebrać tytułu. „The Reds” mają bowiem 25 punktów przewagi nad drugim w tabeli Manchesterem City i do zapewnienia sobie ligowego triumfu po 30 latach przerwy brakuje im już tylko dwóch zwycięstw, czyli sześciu punktów. Drugim założeniem tego planu byłby brak spadków z Premier League, automatyczny awans dwóch najlepszych drużyn z Championship, a co za tym idzie, powiększenie najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii do 22 drużyn. Byłby to bardzo korzystny wariant dla polskich piłkarzy występujących w West Bromwich Albion (Kamil Grosciki) i Leeds (Mateusz Klich), gdyż oznaczałby ich awans do Premier League.

Drugi pomysł, jaki pojawił się w angielskich mediach, był już mniej optymistyczny i to nie tylko dla polskich piłkarzy. Zakładał on bowiem anulowanie całego sezonu we wszystkich rozgrywkach. To zaś oznaczałoby nie tylko brak spadków z Premier League, ale i brak awansów. Dla piłkarzy Liverpoolu z kolei brak mistrzowskiego tytułu, pomimo tak znakomitego sezonu w ich wykonaniu. Jest to jednak mało realny scenariusz, gdyż można spodziewać się licznych protestów ze strony klubów pokrzywdzonych takim rozwiązaniem. Sześć czołowych klubów Championship już zresztą zapowiedziało wystąpienie na drogę sądową w takim przypadku.

Dlatego coraz większa jest determinacja w dążeniu do dokończenia sezonu Premier League. Problemem staje się jednak uciekający czas i ułożenie w tej sytuacji terminarza. Dzięki przełożeniu EURO 2020 na przyszły rok już usunięto zapis, że rozgrywki mają się zakończyć do 1 czerwca. Władze Premier League zmieniły ten termin na „nieokreślony” po to, by dać sobie większe pole manewru, mimo że UEFA rekomenduje krajowym federacjom zakończenie rozgrywek do 30 czerwca. Ponieważ coraz mniej realne staje się wznowienie rozgrywek w maju, poważnie rozważany jest powrót do gry 1 czerwca i w ciągu sześciu tygodni rozegranie ostatnich dziewięciu kolejek oraz wszystkich spotkań zaległych. Biorąc pod uwagę konieczność dokończenia także rozgrywek pucharowych, oznaczałoby to regularną grę co trzy dni.

Ten wariant zakłada jednak opanowanie koronawirusa do czerwca. A co jeśli się to nie uda? W ostatnich dniach pojawiła się koncepcja na dokończenie rozgrywek Premier League nawet w takim przypadku. Polega ona na zgromadzeniu klubów w kilku odizolowanych miejscach w Londynie oraz środkowej Anglii w czerwcu i lipcu. Wszyscy zawodnicy najpierw musieliby przejść kwarantannę i testy na obecność koronawirusa. Potem dokończono by rozgrywki, grając co trzy dni na kilku stadionach bez udziału publiczności. Jak widać, koncepcji jest wiele, a zarządzający angielskim futbolem walczą o dokończenie rozgrywek. Ale o wszystkim i tak zdecydują rezultaty najważniejszej walki: z koronawirusem.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?