Ostatni akcent sezonu. Cracovia vs Lechia w finale Pucharu Polski

W nietypowym sezonie Ekstraklasy nietypowe zakończenie, którym będzie finał rozgrywek o Puchar Polski. W Lublinie, a nie w Warszawie o to trofeum i udział w europejskich pucharach powalczą zespoły Cracovii i Lechii. Oprócz pucharu na zwycięzcę czekają ponad 3 mln zł.

Polski Związek Piłki Nożnej kilka lat temu postanowił zwiększyć renomę i prestiż rozgrywek o Puchar Polski. Z tego powodu zadbano o lepszą oprawę meczów, większe pieniądze i finał na Stadionie Narodowym. W tym roku, z powodu pandemii mecz nie odbędzie się w Warszawie, a trybuny nie wypełnią się po brzegi. Nie oznacza to, że nie będzie emocji. Wręcz przeciwnie, bo dla obu finalistów piątkowy mecz jest ostatnią szansą na zapewnienie sobie startu w europejskich pucharach i na zgarnięcie bardzo przyzwoitej premii. W tym roku zwycięzca otrzyma 3,15 mln zł.

Arena Lublin zamiast Stadionu Narodowego

Zamiast kilkudziesięciu tysięcy widzów na trybunach zasiądzie ledwie kilka. Z powodu ograniczenia publiki do 25% PZPN zdecydował, że zamiast Stadionu Narodowego finaliści krajowego pucharu zagrają na stadionie w Lublinie. Stanie się tak drugi raz w historii. W 1979 roku finał Pucharu Polski w Lublinie wygrała Arka Gdynia, która pokonała Wisłę Kraków 2:1. Drugi krakowski klub – Cracovia zrobi więc wszystko, żeby nie podzielić losu rywala zza miedzy. Sezon Ekstraklasy 2019/20 tak się ułożył, że zarówno dla „Pasów”, jak i dla Lechii piątkowy mecz będzie najważniejszym w sezonie. W lidze obie drużyny nie załapały się na podium i tym samym nie uzyskały prawa walki w eliminacjach do europejskich pucharów. Jedyna droga do Europy wiedzie przez Puchar Polski. Poza tym każdy z zespołów ma dodatkową motywację.

Pierwszy raz w Pucharze Polski. Głód sukcesów

Cracovia
Piotr Matusewicz/Pressfocus

Cracovia to klub z bogatą historią, ważna część polskiej piłki. Drużyna sukcesy odnosiła dawano, dawno temu. Potem po gorszych latach udało się klub odbudować na nowo. Profesor Janusz Filipiak od lat robi wszystko, by Cracovia zaliczała się do polskiej czołówki. Mimo stabilnych finansów, ciekawej drużyny i dobrego trenera… sukcesów jak nie było, tak nie ma. Bo za takowe nie można uznać czwarte miejsca w lidze, które Cracovia osiągała w ostatnich sezonach. W niedawno zakończonych rozgrywkach Ekstraklasy apetyty w krakowskim klubie były spore. Przez moment wydawało się, że „Pasy” powalczą o medale, w tym o ten najcenniejszy – złoty. Skończyło się jak zwykle, czyli na niedosycie.

Jestem rozczarowany jeśli chodzi o końcówkę sezonu, myślałem, że będziemy wyżej, ale taka jest piłka nożna. Uczy pokory.

Michał Probierz, trener Cracovii

Krakowski zespół może ligowe rozczarowanie przykryć triumfem w Pucharze Polski. W 114 latach istnienia klubu „Pasy” o wygraną w finale Pucharu Polski powalczą po raz pierwszy w historii. Trener Michał Probierz w sezonie 2009/10 z Jagiellonią Białystok zdobył Puchar Polski. Nic więc dziwnego, że teraz marzy o powtórce.

Kto faworytem finału PP?

Na powyższe pytanie najlepiej odpowiedzieć: to zależy. Według naszych analityków nieznacznym faworytem finału Pucharu Polski jest Cracovia. Z pewnością spory wpływ na taki fakt ma to, że w niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy „Pasy” ewidentnie miały sposób na Lechię. Gdańszczanie doznali bowiem trzech porażek w bezpośrednich spotkaniach.

Z Cracovią przegrywaliśmy w bezpośredniej konfrontacji i na pewno na to zwracaliśmy uwagę i to analizowaliśmy.

Piotr Stokowiec, trener Lechii

Klub znad morza ma jednak po swojej stronie także mocne atuty przed piątkowym finałem. Przede wszystkim gdańszczanie triumfowali w ostatniej edycji Pucharu Polski, gdy przed rokiem pokonali 1:0 Jagiellonię. Poza tym Lechia dobrze radzi sobie w pojedynczych meczach. Tak było w spotkaniu o Superpuchar Polski z Piastem, tak było też w półfinale PP z Lechem, gdy gdańszczanie okazali się lepsi w serii rzutów karnych. Odporność psychiczna i odpowiednia taktyka na jeden, decydujący mecz – to mają być klucze do ponownego triumfu w krajowym pucharze.

Lechia w finale po raz czwarty

Klub z Gdańska to obrońca Pucharu Polski, ale w przeszłości, w odróżnieniu od Cracovii, już grywał w finale tych rozgrywek. Pierwszy raz Lechia miała okazję sięgnąć po to trofeum 1955 roku, gdy spotkała się z Legią Warszawa. Wojskowi nie mieli jednak litości i rozgromili Lechię aż 5:0. Klub z Gdańska „odkuł się” niespełna 30 lat później. W 1983 roku sprostał roli faworyta i w finale Pucharu Polski pokonał Piasta Gliwice 2:1. Tak, jak wspominaliśmy rok temu, gol w doliczonym czasie gry Artura Sobiecha dał drugi puchar w historii. Teraz Lechii marzy się pucharowy hat trick. Początek meczu w Arenie Lublin o godzinie 20:00. Sędzią finału będzie Paweł Raczkowski z Warszawy, a funkcję VAR będzie pełnił Paweł Gil. Co ciekawe sędzia Raczkowski prowadził w tym sezonie mecz Cracovii z Lechią. W Gdańsku wygrały wtedy „Pasy” 3:0. Jak będzie przekonamy się już w najbliższy piątek?

Kursy na finał Pucharu Polski znajdziesz w STS! 🏆

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?