Liga włoska: Dwa hity w 3. kolejce Serie A

liga wloska seria a

We włoskiej lidze piłkarskiej napięcie rośnie z kolejki na kolejkę. W dwóch pierwszych mieliśmy po jednym hicie, a w trzeciej serii spotkań w terminarzu widnieją już dwa mecze, w których zmierzą się ze sobą czołowe drużyny Serie A. Do obydwu starć gigantów dojdzie w niedzielę, najpierw o 15:00 Lazio Rzym podejmie Inter Mediolan, a na zakończenie trzeciej kolejki o 20:45 Juventus Turyn będzie gościł Napoli. Czy Piotr Zieliński strzeli gola Wojciechowi Szczęsnemu?

Pierwsze straty mistrza Włoch

Liga włoska ruszyła od początku sezonu z kopyta, już w pierwszych tygodniach oferując swoim fanom piłkarskie szlagiery. Hitem inauguracji Serie A powinno być spotkanie pierwszej kolejki pomiędzy Lazio Rzym i Atalantą Bergamo, czyli czwartą i trzecią drużyną poprzedniego sezonu. Ale ponieważ mecz ten został przełożony i odbył się pomiędzy drugą a trzecią kolejką, patrząc chronologicznie do pierwszego starcia potentatów włoskiej piłki nożnej doszło w drugiej kolejce, w której AS Roma zagrała w ubiegłą niedzielę na rzymskim Stadio Olimpico z Juventusem Turyn. Gospodarze poprzedni sezon zakończyli na piątym miejscu, ale ich aspiracje sięgają znacznie wyżej. Goście po raz dziewiąty z rzędu zdobyli mistrzostwo Włoch i oczywiście mają zamiar tę passę kontynuować. Pierwsza konfrontacja w nowym sezonie zakończyła się remisowo. Roma dwukrotnie obejmowała prowadzenie po strzałach Jordana Veretiuta (w tym raz z rzutu karnego), a Juve dwukrotnie wyrównywało po golach Cristiano Ronaldo (pierwszy także z „jedenastki”). W ten sposób obrońcy mistrzowskiego tytułu zanotowali pierwsze starty punktowe w sezonie 2020/2021 (w pierwszej kolejce „Stara Dama” łatwo ograła Sampdorię 3:0).

W ramach dokończenia pierwszej kolejki Serie A w minioną środę doszło do wspomnianego wcześniej spotkania Lazio Rzym z Atalantą Bergamo. W końcówce poprzedniego sezonu obydwa zespoły stoczyły zaciętą walkę o trzecie miejsce w tabeli i choć obydwa uzbierały tyle samo punktów (po 78), to ekipa z Bergamo stanęła na trzecim stopniu podium. Rzymianie musieli więc do środowego starcia przystępować z żądzą rewanżu, ale najwyraźniej spętała im ona nogi, bo przegrali na własnym boisku aż 1:4, potwierdzając tym samym, że są aktualnie słabszą drużyną od rewelacji ostatnich sezonów włoskiej Serie A. Warta podkreślenia po dwóch pierwszych kolejkach Serie A jest także strzelecka skuteczność. W dwudziestu meczach padło 75 goli, co daje średnią 3,75 gola na mecz. Stereotyp o nudnej i defensywnej włoskiej piłce po raz kolejny został więc obalony.

Polacy mocni w defensywie

Przyjrzyjmy się dokonaniom Polaków na inaugurację Serie A. Począwszy od jedynego, który może szczycić się tytułem aktualnego piłkarskiego mistrza Włoch. Wojciech Szczęsny zagrał w obydwu spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym i mamy nadzieję, że podstawowym bramkarzem Juventusu pozostanie do końca sezonu. Podobna jest sytuacja Łukasza Skorupskiego w Bolonii i Bartłomieja Drągowskiego w Fiorentinie. Obaj są podstawowymi bramkarzami swoich drużyn i zagrali obydwa mecze w pełnym wymiarze czasowym. W miarę dobrze wygląda to także jeśli chodzi o obrońców. Kamil Glik powrócił do ligi włoskiej po kilku sezonach spędzonych we francuskiej Ligue 1. Na razie stoper reprezentacji Polski ma miejsce w pierwszym składzie Benevento, ale ponieważ beniaminek Serie A traci sporo bramek (7 w dwóch meczach) nie wiadomo, jak długo ten stan potrwa. Podobny problem może mieć Bartosz Bereszyński w Sampdorii (sześć straconych goli). Dwa całe mecze rozegrał także obrońca Cagliari Sebastian Walukiewicz. Tylko ostatnie minuty w drugiej kolejce zagrał defensor Verony Paweł Dawidowicz. Także w końcówce drugiego meczu zadebiutował w barwach Crotone Arkadiusz Reca.

Niestety im dalej do przodu jeśli chodzi o pozycje na boisku, tym sytuacja polskich piłkarzy w Serie A jest gorsza. Chlubnym wyjątkiem jest tutaj tylko Piotr Zieliński, który nie tylko zagrał w obydwu wygranych spotkaniach SSC Napoli, ale w drugim z nich (6:0 z Genoą) zdobył bramkę i zaliczył asystę. W pierwszym składzie Torino wychodzi też póki co Karol Linetty, ale za każdym razem w drugiej połowie był zmieniany, a jego drużyna obydwa mecze przegrała. Ani minuty nie zagrał jeszcze w tym sezonie w barwach FC Genoa Filip Jagiełło. Podobnie jak napastnicy: Łukasz Teodorczyk (Udinese) i Mariusz Stępiński (Verona). Osobnego potraktowania wymagałaby sytuacja Arkadiusza Milika. Napastnik reprezentacji Polski tak długo zastanawiał się, w jakim klubie chciałby grać, że najprawdopodobniej do końca sezonu pozostanie w Napoli. Tyle, że na trybunach, jako widz. W tej sytuacji jedynym Polakiem, który postara się strzelić w niedzielę gola Wojciechowi Szczęsnemu, będzie Piotr Zieliński. Spotkanie Juventusu z Napoli będzie pierwszym sprawdzianem, czy neapolitańczycy znów będą w stanie rzucić rękawicę „bianconerrim”, tak jak we wcześniejszych sezonach, gdy regularnie zdobywali wicemistrzostwo Włoch.  

Adam Pisula

Kursy na ligę włoską znajdziesz w STS! ⚽

Tags: