I wszystko jasne? Ekstraklasa kończy sezon. Wygrani i przegrani

Mistrzem Polski w piłce nożnej po raz czternasty w historii – Legia Warszawa. Podium dla Lecha Poznań i Piasta Gliwice. Z Ekstraklasy spadają ŁKS, Arka Gdynia i Korona Kielce. To wszystko wiadomo jeszcze przed ostatnią kolejką sezonu 2019/20.

Ostatni i jedyny taki sezon

Od kilku lat w polskiej lidze piłki nożnej obowiązuje system rozgrywek nazywany ESA 37. Najpierw przewidywał on podział na grupy i podział punktów. Potem pozostawiono jedynie podział na grupy. Mimo wielu kontrowersji i różnych zdań, reforma Ekstraklasy gwarantowała kibicom emocje. W tym sezonie po raz pierwszy niemal ich nie było. Przed 30. kolejką było już wiadomo, kto zagra w czołowej ósemce, czyli tzw. grupie mistrzowskiej. Szybciej niż zwykle poznaliśmy spadkowiczów i mistrza Polski. Przed ostatnią kolejką znamy pozostałych medalistów – Lecha i Piasta, a bliżej srebra są poznaniacy. W tym sezonie wyjątkowo spadają z ligi trzy kluby, bo następny sezon ma być przejściowym. Z ligi spadnie jeden zespół, a najpewniej drużyny rozegrają 30. kolejek. Skoro już niemal wszystko wiemy, czas na podsumowanie. Postanowiliśmy zrobić to w formie plusów i minusów. Kto zasłużył na pochwały, a kto na naganę?

Trenerzy, którzy odmienili swoje drużyny

Pierwsze wyróżnienia trafią do Aleksandara Vukovicia z Legii Warszawa i Artura Skowronka z Wisły Kraków. Serb, który przez lata był piłkarzem Legii w kwietniu 2019 roku zastąpił Ricardo Sa Pinto na stanowisku pierwszego trenera. Atmosfera za czasów Portugalczyka była gęsta, wiele było pretensji i nieporozumień. „Vuko” znający atmosferę szatni nie tylko odbudował sferę mentalną i poczucie wspólnoty, ale też scalił zespół. Legia w tym sezonie była zdecydowanie najlepsza. Wyciągnęła wnioski z poprzednich rozgrywek, była drużyną z charakterem i jakością. Nic więc dziwnego, że warszawski klub zapewnił sobie tytuł jeszcze przed ostatnimi ligowymi meczami. Klub ściągnął i ściąga wyróżniających się w Ekstraklasie piłkarzy i wychodzi na tym bardzo dobrze. Pytanie, czy uda zbudować się jeszcze silniejszy zespół na kolejne sezonu i walkę w europejskich pucharach. Warto wspomnieć też o Skowronku i Wiśle. Jesienią krakowski zespół grał fatalnie, przegrał z Legią w październiku aż 0:7. Spadek stawał się nocnym koszmarem fanów tego klubu. Zespół, który całkiem niedawno mógł w ogóle przestał istnieć, pokazał jednak charakter i wolę walki. Jednymi z architektów byli właśnie trener Skowronek i kapitan Jakub Błaszczykowski. Reprezentant Polski pomógł klubowi finansowo i piłkarsko, na boisku dając wiele dobrego. Spokojne utrzymanie w tym sezonie należy uznać za sukces. Teraz pora na wyższe cele.

Do ekstraklasowej młodzieży świat należy

Jednym z odkryć Legii i trenera Vukovicia jest Michał Karbownik. Jeszcze niedawno 19-latka nie znał prawie nikt, a dziś mówi się o nim w kontekście najlepszego lewego obrońcy Ekstraklasy. Legia wkrótce może zarobić na sprzedaży swojego talentu grube miliony euro, być może padnie nawet rekord ligi, bo zainteresowany z najsilniejszych lig nie brakuje. I pomyśleć, że podstawowym bocznym defensorem miał być Ivan Obradović, który jednak częściej odwiedzał lekarzy niż boiska w Ekstraklasie. W bramce przez większość sezonu błyszczał młody Radosław Majecki, który w lipcu Legię zamienił na francuskie AS Monaco. W ogóle ten sezon upływa pod znakiem utalentowanej młodzieży. Świetne wrażenie zrobił Przemysław Płacheta. Skrzydłowy nie dość, że szybko biega, to jeszcze robi różnicę. Jego świetne mecze w Śląsku Wrocław być może zaowocują transferem do angielskiego Norwich City. Jeśli mówmy o utalentowanych młodych piłkarzach, to nie możemy zapomnieć o prawdziwej „fabryce diamentów”, czyli Lechu Poznań. Kamil Jóźwiak, Jakub Moder, Tymoteusz Puchacz, Jakub Kamiński, to tylko najważniejsze nazwiska młodych graczy klubu z Wielkopolski, którzy pokazali się rywalom i kibicom w całej Polsce. W Lechu buduje się naprawdę ciekawa i perspektywiczna drużyny. Nie wiadomo jednak, czy wszystkich uda się zatrzymać na kolejny sezon.

Były mistrz trzyma fason

Osobna pochwała należy się też ustępującemu mistrzowi Polski – Piastowi Gliwice. Zespól, który rok temu zaskoczył całą piłkarską Polskę, zdobył drugi medal z rzędu. Rok temu było złoto, a teraz najpewniej będzie to brąz. Gliwiczanie są w trudnej sytuacji, bo muszą wygrać swój mecz z Cracovią i liczyć na przegraną Lecha. Tylko taki układ da im drugie miejsce. Piast został mistrzem z budżetem wynoszącym 25 mln zł, co jest wynikiem średnim nawet, jak na polskie warunki. Latem zespół stracił czołowych piłkarzy, którzy skorzystali z dużo lepszych ofert. Trener Waldemar Fornalik poradził sobie jednak z załataniem dziur i ewolucją drużyny. Mimo trudniejszych momentów jesienią, wiosną zespół przypominał monolit. Świetnie spisująca się obrona oraz skuteczny duet Jorge Felix-Piotr Parzyszek. Może gliwiczanie nie grali aż tak dobrze, jak rok temu, ale nawet fani klubu z Górnego Śląska przyznają, że przed sezonem brązowy medal braliby w ciemno. I to by było na tyle, jeśli chodzi o pochwały…

Chaos pogrążył Koronę i Arkę

Łukasz Sobala / Press Focus

Czas na nagany. Nikt z całej ekstraklasowej plejady nie zapracował na krytykę, jak trójka spadkowiczów. Teoretycznie jedno miejsce w strefie spadkowej więcej miało dać kibicom większe emocje. W praktyce trio wykrystalizowało się dawno i mimo podrywów ich degradacja do I ligi nie jest żadnym zaskoczeniem. Sportowe spadek to jedno, ale Korona i Arka przez długie miesiące pogrążone były w chaosie organizacyjnym, co pewnie też miało swoje przełożenie na sprawy piłkarskie. Gęsta atmosfera przy poprzednim trenerze Korony, potem rozstania z długoletnimi pracownikami i kadra piłkarska wątpliwej jakości. W Kielcach zespól poderwał jedynie trener Maciej Bartoszek, który podjął się trudnej misji, ale jej nie sprostał. Kibice domagają się radykalnych zmian po sezonie. Takowe miały miejsce w Arce, która jeszcze niedawno mogła mieć dużo większe problemy niż tylko sam spadek. Doszło jednak do zmiany właścicielskiej i nowe osoby w klubie zamierzają układać klocki od początku. Jest szansa, że pierwszoligowa banicja wyjdzie klubowi z Gdyni na dobre.

ŁKS był i szybko się zmył

Sporym rozczarowaniem był najgorszy zespół w Ekstraklasie, czyli ŁKS. Łodzianie w dobrym stylu awansowali wraz z Rakowem Częstochowa do elity, jednak w odróżnieniu od tej drugiej drużyny, w Ekstraklasie kompletnie sobie nie poradzili. Niby nie grali tak źle, starali się prezentować ofensywny, odważny futbol, ale wyraźnie zabrakło jakości. W dodatku w czasie pandemii i ligowej przerwy nieoczekiwanie zmieniono trenera. „Odkurzony” został trener Wojciech Stawowy, ale zamiast polepszenia, nastąpiło jeszcze pogorszenie. Niedawna wygrana z Rakowem 3:2 była pierwszą pod wodzą nowego szkoleniowca. ŁKS nie trafił z transferami i ze zmianą szkoleniowca. Był zdecydowanie czerwoną latarnią Ekstraklasy. Teraz w klubie mają czas na przemyślenia i na zmiany, jeśli marzą o powrocie do piłkarskiej elity w Polsce. Na razie został im pożegnalny mecz w Ekstraklasie z Koroną w Kielcach.

Jeśli jesteś fanem Ekstraklasy, kursy na mecze znajdziesz w STS! ⚽

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?