Lech kontra Standard w Lidze Europy. Trzecia kolejka fazy grupowej LE.

lech poznan standard Liege

W czwartek o godzinie 18:55 piłkarze Lecha Poznań podejmą na własnym stadionie zespół Standard Liege w spotkaniu trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Europy. Wynik rywalizacji z belgijską drużyną będzie miał znaczący wpływ na układ tabeli grupy D i szanse wicemistrzów Polski na awans do fazy pucharowej. Liczymy na pierwsze punkty „Kolejorza”.

Nie ma wstydu, nie ma punktów

Podobnie jak przed pierwszym meczem z Benfiką Lizbona, także przed drugim spotkaniem fazy grupowej Ligi Europy z Glasgow Rangers FC, zespół Lecha Poznań nie był faworytem. Pomijając już nawet większe obycie, doświadczenie i sukcesy w europejskich pucharach szkockiej drużyny, to także aktualna forma przemawiała za podopiecznymi trenera Stevena Gerrarda. W końcu mogli się oni pochwalić passą 16 meczów bez porażki, w tym 13 bez straconej bramki. Niestety w ubiegły czwartek wicemistrzowie Szkocji wywiązali się z roli faworyta i tę znakomitą serię przedłużyli. A nasz zespół, choć po raz drugi nie przyniósł wstydu, to nie zdobył też punktów.

W przeciwieństwie do pierwszego spotkania z Benfiką Lizbona, tym razem w miarę odważna gra piłkarzy „Kolejorza” nie przełożyła się na żadne efekty. Wicemistrzowie Polski nie tylko nie zdobyli gola, ale nie oddali na bramkę gospodarzy nawet jednego celnego strzału. Trudno więc było liczyć w takiej sytuacji na wywiezienie z Glasgow korzystnego rezultatu. Pewnym usprawiedliwieniem dla zespołu trenera Dariusza Żurawia może być fakt, że przystąpił on do tego spotkania osłabiony brakiem m.in. Tiby i Jakuba Kamińskiego, co wyraźnie negatywnie wpłynęło na kreatywność Lecha Poznań w środkowej strefie boiska. W efekcie gospodarze kontrolowali przebieg spotkania w pierwszej połowie, a w drugiej zaczęli uzyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę.

Po raz kolejny katem polskiej drużyny okazał się Alfredo Morelos. Kolumbijski napastnik był autorem jedynego gola, który zdecydował o tym, że Rangers FC wyeliminowało Legię Warszawa w fazie play-off eliminacji Ligi Europy edycji 2019/2020. Przypomnijmy, w decydującym dwumeczu 22 sierpnia 2019 roku w Warszawie padł remis 0:0, natomiast tydzień później w Glasgow gospodarze wygrali w rewanżu 1:0, po golu zdobytym już w doliczonym czasie gry właśnie przez Alfredo Morelosa. Wtedy Kolumbijczyk grał w podstawowym składzie „Rangersów”. W ubiegły czwartek Steven Gerrard wpuścił go na boisko dopiero w 63. minucie spotkania, najwyraźniej zniecierpliwiony tym, że przewaga jego zespołu nie przekłada się na zdobycz bramkową. A Morelos już pięć minut później, w pierwszej dogodnej sytuacji, umieścił piłkę w bramce „Lechitów”.

W drugim spotkaniu grupy D drugiej kolejki Ligi Europy Benfica Lizbona pokonała na własnym boisku Standard Liege 3:0. Wprawdzie do przerwy wynik był bezbramkowy i mogło zanosić się na niespodziankę, ale w drugiej połowie „Orły z Lizbony” dość szybko wybiły gościom ten pomysł z głowy. Dwie pierwsze bramki padły po rzutach karnych w 49. i 66. minucie, a ich autorami byli Pizzi i Waldschmidt. Portugalczyk dołożył swojego drugiego gola w minucie 76. i wynik spotkania został ustalony. Tym razem ani razu drogi do siatki nie znalazł zdobywca hat-tricka w meczu z Lechem Poznań Darwin Nunez i trener Jorge Jesus zdjął go z boiska w 72. minucie.

Mecze o trzecie miejsce, czy o coś więcej?

liga europy lech standard

Takie wyniki drugiej kolejki dość wyraźnie ukształtowały tabelę grupy D Ligi Europy. Na dwóch pierwszych pozycjach mamy Benfikę i Rangers FC z kompletem punktów, na dwóch ostatnich Lecha Poznań i Standard Liege z zerowym dorobkiem punktowym. Czy taki układ oznacza, że role zostały już ostatecznie rozdane i wiadomo, kto awansuje do fazy pucharowej, a kto będzie musiał się pożegnać z europejskimi pucharami jeszcze tej jesieni? Niekoniecznie. Zarówno Lech, jak i Standard nie straciły jeszcze szans, ale wiele będzie zależało od wyników dwóch najbliższych kolejek. W trzeciej serii spotkań, już w ten czwartek dojdzie do meczów „Orłów z Lizbony” z „The Gers” i „Kolejorza” ze Standardem. Potem nastąpi przerwa na mecze reprezentacji w Lidze Narodów UEFA, a po niej czwarta kolejka Ligi Europy, w której te drużyny zmierzą się w spotkaniach rewanżowych.

Jeśli piłkarze Lecha Poznań chcą jeszcze marzyć o wyjściu z grupy D Ligi Europy, muszą koniecznie wyjść zwycięsko z tego dwumeczu, najlepiej wygrywając obydwa spotkania ze Standardem Liege. W takim przypadku z jednej strony wyeliminują już belgijską drużynę z dalszej rywalizacji o awans do fazy play-off, a z drugiej zbliżą się do zespołu, który przegra dwumecz na szczycie pomiędzy Benfiką Lizbona a Glasgow Rangers. Wtedy o wszystkim rozstrzygną dwie ostatnie, grudniowe kolejki fazy grupowej Ligi Europy. Żeby taki scenariusz mógł się ziścić, zacząć należy jednak od zwycięstwa w czwartek w Poznaniu.

Czy jest ono realne? Jak najbardziej. Już po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy kibice i eksperci w większości zgodnie uznawali, że Standard Liege będzie tym rywalem, z którym Lech Poznań będzie miał największe szanse. Przebieg dotychczasowej rywalizacji w grupie D zdaje się tylko to potwierdzać. Ekipa z Belgii podobnie jak „Kolejorz” nie zdobyła nawet punktu w meczach z faworytami, ale przegrywała z nimi wyraźniej, nie strzelając ani jednego gola i dlatego jest też niżej w tabeli od wicemistrzów Polski. Pamiętajmy również, że podopieczni Dariusza Żurawia mają już w tym sezonie „na rozkładzie” jeden belgijski zespół i to nie byle jaki, bo wciąż aktualnego lidera ligi belgijskiej – Charleroi SC. 1 października wygrali z nim 2:1 na wyjeździe decydujące starcie o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Z drugiej strony warto także przypomnieć, że zaledwie trzy dni później dokładnie tej samej sztuki dokonał Standard Liege w spotkaniu 8. kolejki ligi belgijskiej. Zgodny był nie tylko wynik 2:1 na wyjeździe, ale nawet to, że do przerwy było 2:0 dla gości.

Adam Pisula

Obstawiaj mecze Ligi Europy w STS! ⚽


Tags: