Lech Poznań gra o podtrzymanie szansy na wyjście z grupy D Ligi Europy

W czwartek 26.11 Lech Poznań rozegra swój czwarty mecz w obecnej edycji Ligi Europy. O godzinie 21:00 na stadionie w Liege wicemistrzowie Polski zmierzą się z miejscowym Standardem. Zwycięstwo pozwoli podtrzymać nadzieję na awans do fazy pucharowej.

Pora na drugi krok

Już po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy większość piłkarskich ekspertów była zgodna, że faworytami grupy D są Benfica Lizbona i Glasgow Rangers FC, w związku z czym zarówno Standardowi Liege, jak i Lechowi Poznań ciężko będzie wywalczyć awans do fazy pucharowej tych rozgrywek. Wyniki dwóch pierwszych kolejek w zupełności potwierdziły te przewidywania, bowiem portugalsko-szkocki duet zgodnie wygrał obydwa swoje mecze z belgijską i polską drużyną. W kolejce numer 3 faworyci w bezpośrednim starciu podzielili się punktami (3:3 w Lizbonie), a piłkarze „Kolejorza” pokonali w Poznaniu Standard Liege 3:1.

To zwycięstwo podopiecznych trenera Dariusza Żurawia miało niebagatelne znaczenie, bowiem stanowiło pierwszy krok na drodze do awansu do fazy pucharowej Ligi Europy. Jednak wbrew słowom piosenki śpiewanej w latach 70-tych ubiegłego wieku przez Annę Jantar, w tym przypadku pierwszy krok wcale nie był najtrudniejszy. Pokonanie na własnym boisku najsłabszego z grupowych rywali było zadaniem najłatwiejszym, bo żeby wyjść z grupy D poznaniacy wykonać muszą jeszcze dwa trudniejsze kroki. Po pierwsze – wygrać z belgijskim zespołem także na jego boisku. Po drugie – zdobyć punkty z Benfiką i (albo) Glasgow Rangers w grudniowych meczach rewanżowych dwóch ostatnich kolejek fazy grupowej Ligi Europy.

Zanim jednak w grudniu dojdzie do decydujących spotkań i żeby w ogóle były to decydujące dla „Lechitów” spotkania, nie mogą oni w czwartkowy wieczór dopuścić do powiększenia swoich strat do prowadzącego duetu faworytów. Do tego konieczne jest zwycięstwo w Liege, które jednocześnie ostatecznie wyeliminuje też z gry o awans do 1/16 finału Ligi Europy przedstawicieli ligi belgijskiej. Po zwycięstwie przed trzema tygodniami na własnym boisku jest to zadanie wykonalne, choć z pewnością nieco trudniejsze, tym bardziej że wbrew końcowemu wynikowi i opiniom licznych komentatorów zdobycie trzech punktów w Poznaniu wcale wicemistrzom Polski tak łatwo nie przyszło.

Wykorzystane osłabienie przeciwnika

Już na wstępie trzeba zaznaczyć, że belgijski zespół przyjechał przed trzema tygodniami do Poznania bardzo osłabiony – między innymi bez trzech podstawowych obrońców. Chwała naszej drużynie za to, że potrafiła to dość szybko wykorzystać, zanim rezerwowi dotychczas defensorzy rywali oswoili się z boiskiem. Już w 14. minucie całkowicie pozbawiony „opieki” przeciwników Michał Skóraś strzałem głową wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Pedro Tiby. Przy drugiej bramce w 22. minucie głównym rozprowadzającym akcję był Jakub Moder, a wykończyli ją: Tymoteusz Puchacz dokładnym zagraniem z lewego skrzydła w pole karne pomiędzy bramkarza i obrońców rywali oraz Mikael Ishak skutecznym dostawieniem stopy do piłki.

Niestety po tym piorunującym początku w wykonaniu „Kolejorza”, zamiast iść za ciosem i jak najszybciej „zamknąć mecz”, wicemistrzowie Polski oddali inicjatywę gościom, co mogło się skończyć w tylko jeden sposób. W 29. minucie po stracie piłki na własnej połowie przez Ishaka na uderzenie z dystansu zdecydował się Maxime Lestienne, a piłka odbijając się najpierw od słupka a potem od pleców interweniującego Filipa Bednarka wtoczyła się do bramki Lecha Poznań. Chwilę później bramkarz „Kolejorza” miał więcej szczęścia, bowiem po tym jak stracił piłkę przy próbie jej wyprowadzenia, zaskoczeni tym rywale nie potrafili wykorzystać sytuacji. Już do końca pierwszej połowy trwała nerwówka z wynikiem na styk.

Lech Poznań w Lidze Europy.
Zdjęcie Rafal Oleksiewicz / PressFocus

Na szczęście zaraz na początku drugiej połowy „Lechici” wyprowadzili trzeci cios, który odebrał piłkarzom Standardu Liege ochotę do walki. Po raz kolejny grający na pozycji lewego obrońcy Tymoteusz Puchacz znakomicie podłączył się do akcji ofensywnej i po raz drugi w tym meczu wykonał znakomite dośrodkowanie na pole karne, które celnym strzałem z woleja na swoją drugą bramkę zamienił Ishak. Z gości w tym momencie uszło powietrze, a do drużyny gospodarzy, zwłaszcza po licznych zmianach, wkradł się chaos i spotkanie już do samego końca straciło swoją wysoką wcześniej temperaturę.

W Liege może być trudniej?

Czy podobnego przebiegu spotkania możemy spodziewać się w czwartkowy wieczór w Liege? To się okaże, ale przy typowaniu wyniku warto uwzględnić kilka faktów. Po pierwsze – gospodarze tym razem zagrają już w silniejszym składzie. Po drugie – na własnym boisku przegrali w tym sezonie tylko jeden mecz: z Glasgow Rangers FC w Lidze Europy. W lidze belgijskiej z siedmiu spotkań domowych trzy wygrali i cztery zremisowali. Po 13. kolejkach Standard Liege zajmuje 5. pozycję w ligowej tabeli i ma tylko trzy punkty straty do lidera – Club Brugge KV.

Po trzecie wreszcie – gdy spojrzymy na osiągnięcia Lecha Poznań w obecnym sezonie polskiej Ekstraklasy, trudno o nadmierny optymizm. Wicemistrzowie Polski z dziewięciu meczów tylko dwa wygrali, cztery zremisowali i trzy razy schodzili z boiska pokonani. Daje im to aktualnie 10. miejsce w tabeli z dwunastoma punktami straty do liderującej Legii Warszawa, która ma o jeden mecz rozegrany więcej. Wszystkich trzech ligowych porażek „Kolejorz” doznał w meczach wyjazdowych, oprócz tego raz zremisował i tylko raz wygrał. Niepokojąco wygląda też bilans bramkowy Lecha Poznań w obecnym sezonie Ekstraklasy, a konkretnie ilość straconych goli – 16 w dziewięciu spotkaniach. Pozostaje mieć nadzieję, że w czwartkowy wieczór w Liege piłkarze „Kolejorza” zdobędą co najmniej jednego więcej od gospodarzy.

Obstawiaj mecze Ligi Europy w STS! ⚽

Adam Pisula

Tags: