Lech Poznań kontra Rangers FC w Lidze Europy. W Glasgow powalczy o punkty?

lech poznan liga europy 2020

W czwartek o godzinie 21:00 na Ibrox Stadium w Glasgow Lech Poznań rozpocznie swój drugi mecz w fazie grupowej Ligi Europy. Pomimo porażki 2:4 z Benfiką Lizbona w pierwszej kolejce, piłkarze „Kolejorza” zebrali pochlebne recenzje. Czy tym razem wraz z ocenami pozytywny będzie także wynik polskiej drużyny? Może być ciężko, bo zespół Rangers FC to równie wymagający przeciwnik, jak ekipa z Portugalii.

Porażka, która daje nadzieję

Lech Poznań nie był faworytem spotkania z Benfiką Lizbona. Aktualni wicemistrzowie Portugalii to klub obyty w europejskich pucharach, który w dziesięciu ostatnich sezonach swoją pucharową przygodę rozpoczynał w Lidze Mistrzów, a po odpadnięciu z tych elitarnych rozgrywek zdarzało mu się lądować w fazie pucharowej Ligi Europy. Dopiero w obecnym sezonie stało się inaczej. Podopieczni trenera Jorge Jesusa przegrali w eliminacjach Ligi Mistrzów z PAOK Saloniki i automatycznie znaleźli się w fazie grupowej Ligi Europy, niemal z automatu stając się równocześnie jednym z głównych faworytów do zwycięstwa w tych rozgrywkach.

Wicemistrzowie Polski do fazy grupowej Ligi Europy awansowali w spektakularnym stylu, gromiąc trzech pierwszych przeciwników w eliminacjach i wygrywając w dramatycznych okolicznościach decydujące spotkanie z belgijskim Charleroi SC. Nie zmienia to jednak faktu, że na takim szczeblu europejskich pucharów drużyna Lecha Poznań znalazła się po pięciu latach przerwy. Do meczu z wyżej notowaną i bardziej doświadczoną Benfiką Lizbona piłkarze „Kolejorza” przystąpili jednak z takim samym nastawieniem, jak do wcześniejszych rywali – odważnie, bez kompleksów i przede wszystkim ofensywnie.

Grając w ten sposób przeciwko drużynie, która prezentuje wyższy poziom umiejętności piłkarskich, a to „Orły” z Lizbony bezdyskusyjnie wykazały w ubiegły czwartek na stadionie w Poznaniu, należało liczyć się z porażką. I tak właśnie się stało. Lechici przegrali 2:4, ale po meczu, którego nie muszą się wstydzić. Po meczu, w którym przez długie fragmenty byli równorzędnym przeciwnikiem i oddali więcej strzałów na bramkę. I nie chodzi tutaj tylko o tak zwaną „piękną porażkę”, ale o nadzieję na przyszłość. Tylko bowiem taka gra może pozwolić Lechowi Poznań na zwycięstwa w kolejnych meczach fazy grupowej Ligi Europy.

Zresztą nawet w spotkaniu z Benfiką to zwycięstwo albo przynajmniej remis było możliwe. Wystarczyłoby, żeby w jednej sytuacji sędzia nie odgwizdał rzutu karnego po przypadkowym zagraniu ręką piłkarza Lecha, a w innej pokazał słuszną czerwoną kartkę zawodnikowi gości. Albo gdyby piłka po znakomitym uderzeniu Jakuba Modera po poprzeczce wpadła do bramki, a nie wróciła na boisko. Można powiedzieć – to tylko „gdybanie”, ale pokazuje to, że przy wyrównanej grze z teoretycznie lepszym przeciwnikiem o wyniku mogą zdecydować niuanse. Raz w jedną stronę, raz w drugą, bo bilans szczęścia i pecha zawsze prędzej czy później musi podobno wyjść na zero.

lech poznan glasgow rangers fc liga mistrzow

Niepokonani „Rangersi”

Czy podopieczni trenera Dariusza Żurawia będą mieli więcej szczęścia w czwartek na Ibrox Stadium w Glasgow? Na pewno znów będą chcieli temu szczęściu pomóc, jak wynika z zapowiedzi zarówno piłkarzy, jak i trenera poznańskiego klubu. Czy szanse na pierwsze punkty (punkt) w tej edycji Ligi Europy są większe? Na pewno poprzeczka wisi mniej więcej na tej samej wysokości, co w pierwszym meczu. Glasgow Rangers FC to aktualni wicemistrzowie Szkocji, ale w obecnym sezonie są na najlepszej drodze do zdetronizowania lokalnego odwiecznego rywala – Celtiku. Z dwunastu meczów szkockiej Premier League dziesięć wygrali, dwa zremisowali i są zdecydowanym liderem tabeli. Ale co najistotniejsze, wygrali już ten najważniejszy mecz w Szkocji – „Old Firm Derby” z Celtikiem i to w „jaskini lwa”, czyli na stadionie Celtic Park w Glasgow (2:0 17 października).

Eliminacje do fazy grupowej Ligi Europy podopieczni trenera Stevena Gerrarda rozpoczęli od drugiej rundy, w której wysoko (5:0) pokonali drużynę z Gibraltaru. W trzeciej rundzie mieli już bardziej klasowego przeciwnika – holenderski Willem II Tilburg, ale z nim też łatwo wygrali (4:0). W decydującej fazie play-off eliminacji Ligi Europy Glasgow Rangers FC zmierzyło się z tureckim Galatasarayem Stambuł i pokonało go na własnym boisku 2:1. W pierwszej kolejce fazy grupowej szkocka ekipa grała na wyjeździe z belgijskim Standard de Liege i wygrała 2:0. Co ciekawe, wynikiem 2:0 zakończyły się w sumie cztery ostatnie mecze wicemistrzów Szkocji. Ale to, co musi robić największe wrażenie, to ogólny bilans tego sezonu we wszystkich rozgrywkach: 15 meczów, 13 zwycięstw, 2 remisy, 0 porażek.

Jeśli chodzi o doświadczenie w europejskich pucharach, to „Rangersi” biją poznaniaków na głowę podobnie, jak „Orły” z Lizbony. W poprzednim sezonie doszli do 1/8 finału Ligi Europy, w której ulegli Bayerowi Leverkusen (1:3 u siebie i 0:1 na wyjeździe). Ale w 1/16 finału wyeliminowali portugalski zespół SC Braga, a w fazie grupowej byli lepsi między innymi od odwiecznego rywala Benfiki w lidze portugalskiej – FC Porto (2:0 u siebie, 1:1 na wyjeździe). Warto też przypomnieć, że awans do fazy grupowej poprzedniej edycji Ligi Europy Glasgow Rangers FC uzyskał po wyeliminowaniu w decydującym dwumeczu Legii Warszawa (1:0 w Glasgow, 0:0 w Warszawie).

Widać więc wyraźnie, że piłkarze Lecha Poznań, podobnie jak w spotkaniu z Benfiką Lizbona, nie będą też faworytami w starciu z Glasgow Rangers FC. Ale to nie znaczy, że nie mogą pokusić się o niespodziankę. Muszą tylko zagrać co najmniej tak dobrze, jak z zespołem portugalskim, a na pewno nie tak, jak w ostatnim meczu Ekstraklasy z Cracovią (wymęczone 1:1 w Poznaniu).

Adam Pisula

Kursy na Ligę Europy znajdziesz w STS! ⚽


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?