Premier League wznawia rozgrywki!

Start Premier League

Później niż zwykle, ale po krótszej niż zazwyczaj przerwie, w najbliższy weekend ruszy nowy sezon angielskiej Premier League. Na razie nadal bez kibiców na trybunach, ale za to z aż czterema Polakami w składach drużyn najpopularniejszej ligi piłkarskiej na świecie.

Inauguracja inna niż zwykle

Nowy sezon angielskiej Premier League startuje dopiero w połowie września, a więc w momencie, gdy w poprzednich latach rozgrywki trwały już w najlepsze od około miesiąca. Jak wiadomo jednak, ten rok jest zupełnie inny. Z powodu pandemii koronawirusa poprzedni sezon Premier League został przerwany na wiele tygodni i ostatecznie został zakończony dopiero 26 lipca. Cały sierpień został z kolei zagospodarowany przez europejskie puchary, które także wymagały dokończenia po przymusowej przerwie. A ponieważ na początek września UEFA zaplanowała czas dla drużyn narodowych na mecze Ligi Narodów, rozgrywek ligowych nie dało się rozpocząć wcześniej. Jak widać już po tej wyliczance, tym razem nie możemy mówić o jakimkolwiek okresie przygotowawczym pomiędzy sezonami Premier League, ponieważ trenerzy większości angielskich klubów (zwłaszcza tych najsilniejszych) nie mieli praktycznie kiedy zebrać wszystkich swoich piłkarzy na wspólne treningi i mecze sparingowe.

Forma w jakiej zespoły ligi angielskiej przystąpią do nowego sezonu jest więc większą niewiadomą niż zazwyczaj, bo też okoliczności w jakich rozgrywki startują są wyjątkowe. A nie dość, że Premier League wystartuje po krótszej niż zwykle przerwie, to ze względu na opóźnienie inauguracji sezonu terminarz będzie niezwykle napięty, tak aby zdążyć rozegrać 38 kolejek do 23 maja 2021 roku, bo potem reprezentacje narodowe muszą mieć czas na przygotowanie do przełożonego na przyszły rok EURO 2020. COVID-19 skomplikował nie tylko piłkarski kalendarz, ale także rujnuje finanse angielskich klubów piłkarskich. Władze Premier League zdecydowały bowiem, że przynajmniej na początku rozgrywek mecze będą odbywały się bez kibiców, tak jak w końcówce poprzedniego sezonu. Jest to wyjątkowo dolegliwe obostrzenie zwłaszcza dla angielskich klubów, których stadiony są niemal zawsze wypełnione publicznością w komplecie. Nie mówiąc już o niepowtarzalnej atmosferze, jaką potrafią stworzyć na stadionie angielscy fani piłki nożnej.

Kto odbierze tytuł Liverpoolowi?

Pomimo tych wszystkich niedogodności musi jednak cieszyć fakt, że w ogóle będziemy mogli śledzić piłkarskie zmagania w tej jednej z najlepszych, a na pewno najpopularniejszej lidze na świecie. Podstawowym pytaniem, jakie kibice z pewnością zadają sobie przed inauguracją nowego sezonu, jest to, czy Liverpool FC obroni mistrzowski tytuł i czy jedynym zespołem, który będzie w stanie zagrozić „The Reds”, będzie Manchester City? Poprzedni sezon Premier League stał bowiem pod znakiem hegemonii podopiecznych trenera Juergena Kloppa, którzy na długo przed zakończeniem rozgrywek byli już pewni mistrzowskiego tytułu, a po ostatniej kolejce mieli aż 18 punktów przewagi nad „The Citizens”. Zespół trenera Pepa Guardioli mógł z kolei być spokojny o tytuł wicemistrzowski, o czym świadczy piętnastopunktowa przewaga nad zajmującymi trzecie i czwarte miejsce drużynami Manchesteru United i Chelsea Londyn. Podczas tej dziwnej przerwy między ligowymi sezonami w obu dominujących w Premier League klubach nie doszło do wielkich zmian kadrowych. Z Liverpoolu odeszli: Lallana, Lovren i Clyne, a przyszedł Tsimikas (z Olympiakosu), natomiast z wypożyczenia do innych klubów wrócili: Brewster, Grujić, Jones i Woodburn. Manchester City stracił na rzecz Bayernu Monachium Leroya Sane, z którego i tak w poprzednim sezonie nie mógł skorzystać z powodu kontuzji. Odeszli także: David Silva, Bravo i Garcia. Na ich miejsce przyszli: Nathan Ake z Bournemouth i Ferran Torres z Valencii.

Kto może wmieszać się w rywalizację o tytuł mistrzowski pomiędzy „The Reds” a „The Citizens”? W pierwszej kolejności należałoby wziąć pod uwagę drużyny numer 3 i 4 z poprzedniego sezonu, a więc Manchester United i Chelsea Londyn. Zwłaszcza „The Blues” swoją aktywnością na rynku transferowym wysłali sygnał o dużych aspiracjach przed startem nowego sezonu Premier League. Londyński klub pozyskał tak klasowych piłkarzy, jak m.in.: Timo Werner (z RB Lipsk), Kai Havertz (z Bayeru Leverkusen), Hakim Ziyech (z Ajaksu Amsterdam), czy Thiago Silva (z PSG). Jeśli trener Frank Lampard zdąży na nowo dobrze poukładać te „klocki”, jego drużyna może w tym sezonie rzucić wyzwanie najlepszym. „Czerwone Diabły” wzmocniły się jedynie Van de Beekiem z Ajaksu, ale trener Ole Gunnar Solskjaer ma za zadanie przede wszystkim pomóc w rozwoju zdolnej młodzieży z Old Trafford, która już w poprzednim sezonie pokazała, że ma duży potencjał. Być może zrehabilitować za poprzedni sezon zechcą się też dwa londyńskie kluby, które najbardziej rozczarowały swoich kibiców. Tottenham Hotspur zakończył rozgrywki Premier League na miejscu szóstym, Arsenal Londyn dopiero na ósmym. „Kanonierzy” trenera Mikela Artety już się poniekąd zrehabilitowali zdobywając najpierw Puchar Anglii, a potem Superpuchar po wygraniu rzutami karnymi z Liverpoolem, ale dopiero miejsce w czołowej czwórce Premier League na dobre powinno udobruchać wymagających kibiców z Emirates Stadium.

Polski kwartet w Premier League

Rozpoczynający się w sobotę nowy sezon Premier League będzie też wyjątkowy dla polskich kibiców. Będą bowiem mieli okazję trzymać kciuki za aż czterech reprezentantów Polski i – co jest rzeczą wyjątkową – większość z nich stanowią piłkarze z pola, a nie bramkarze. Tym jedynym pozostał strzegący bramki West Ham United Łukasz Fabiański, bo Artur Boruc po spadku Bournemouth do Championship wrócił na piłkarską emeryturę do Legii Warszawa. W Premier League pozostał także obrońca Southampton Jan Bednarek. Awansowali natomiast i barw beniaminków bronić będą: Mateusz Klich (Leeds United) i Kamil Grosicki (West Bromwich Albion).

Adam Pisula

Sprawdź kursy na Premier League w STS! ⚽


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?