Mistrz Października: „Mam wyczucie ryzyka”

W październikowym rankingu Klubu STS najlepszy okazał się Marcin Krzywkowski z Tczewa, do którego wkrótce trafi 100 tys. zł. Co ciekawe, nasz Klient do rywalizacji przystąpił dopiero w połowie miesiąca!

Zacznę, rzecz jasna, od gratulacji. Zwyciężyć w klasyfikacji końcowej to jedno, ale zrobić to po przystąpieniu do rozgrywki w połowie miesiąca? Ogromna sensacja.

– Bardzo dziękuję. Domyślam się, ze taka sytuacja mogła jeszcze nie mieć miejsca. Prawdę mówiąc… nie interesowałem się sportem. A już na pewno nie tak, jak większość graczy. Mój kolega brał udział w rozgrywkach Klubu STS, postanowiłem też założyć kartę gracza i sprawdzić się.

Nie interesuje się pan sportem? To chyba niemożliwe. Przy obstawianiu jakieś pojęcie mieć trzeba.

– W dzieciństwie interesowałem się sportem, głównie piłką. Ale potem przez 20 lat nie grałem ani nie obstawiałem. Nie jestem żadnym znawcą.

Za to jest pan doktorem nauk matematycznych. To pomogło przy analizowaniu zakładów, kuponów?

– Na pewno nie zaszkodziło. Ale czy bardzo pomogło? Trudno powiedzieć. Będąc matematykiem mam wyczucie ryzyka, ale też nie trzeba być matematykiem, by myśleć racjonalnie. Na pewno pomogło też szczęście. Nie grałem asekuracyjnie, tylko raczej po wyższych kursach. Wiedziałem, że tzw. „pewniaki” nie istnieją.

Najwięcej środków przeznacza Pan na zakłady piłkarskie. Z czego wynika u Pana zamiłowanie akurat do tej dyscypliny?

– To raczej nie kwestia zamiłowania, a chłodnej kalkulacji. Piłka nożna ma najszerszą ofertę, dostęp do informacji, statystyk jest bardzo prosty. Pewnie nie jestem wyjątkiem, zakłady piłkarskie są chyba najpopularniejsze spośród wszystkich dyscyplin. Poza tym, jeżeli jest jakikolwiek sport, na jakim mogę się znać, to piłka nożna.

Obstawia pan także „na żywo”?

– Nie gram na żywo, do tej pory obstawiałem tylko zakłady przedmeczowe. Nie było czasu, by zainteresować się tą formą, ale pewnie w najbliższym czasie nadrobię braki.

Pozwolę sobie zapytać, co zrobi Pan z tak pokaźną sumą?

– Prawdę mówiąc nie jest to suma, która wywróci moje finanse do góry nogami… Nie zmieni diametralnie mojego życia, nie rzucę z jej powodu pracy (śmiech). Co nie zmienia faktu, że to całkiem dobre oszczędności. Jak je spożytkuję? Tego jeszcze nie wiem.

W którym momencie zaczął Pan śledzić ranking Klubu STS? I kiedy zdał sobie sprawę, że jest szansą na sięgniecie po główną wygraną?

– Na dobrą sprawę intensywnie zacząłem śledzić klasyfikację jakieś pięć dni przed końcem etapu. Wtedy okazało się, że mam szansę wygrać. Zakładając kartę uczestnika byłem przekonany, że nie ma na to najmniejszych szans. Robiłem to po to, by się przyjrzeć, zobaczyć na czym dokładnie polega rozgrywka. Tymczasem okazało się, że jestem pierwszy! Oczywiście od tego momentu jeszcze bardziej się przykładałem. Zobaczyłem, że szanse są spore, „zaatakowałem” mocniej i utrzymałem prowadzenie do końca.

Czy dużo czasu spędza Pan przygotowując swoje kupony i analizując przy tym statystyki poszczególnych drużyn? Czy są to raczej spontaniczne decyzje, które nie wymagają dłuższego namysłu?

– Zazwyczaj są to spontaniczne decyzje. Czasami dotrą do mnie jakieś informacje z internetu czy prasy o stanie zdrowia piłkarzy, aktualnej formie. Generalnie na co dzień nie mam czasu, by mocno zgłębiać te tematy. Piłka w pewnym stopniu mnie interesuje i bazuję na jako-takiej wiedzy.

Korzysta Pan z naszej aplikacji mobilnej?

– Tak, na IOS.

Czy może ją Pan polecić innym klientom? Podzielić się spostrzeżeniami?

– Chętnie. Uważam, że jest bardzo dobra. Wypróbowałem każdą z dostępnych aplikacji legalnych polskich bukmacherów i Waszą uważam za najlepszą. Na razie nie natknąłem się na żadne problemy, działa sprawnie, obsługa jest intuicyjna.

W bardzo szybkim tempie dorobił się Pan dużej sumy pieniędzy na koncie. Czy ma Pan jakąś receptę na sukces, którą mógłby się podzielić z innymi klientami STS?

Nawet gdybym miał, to bym się nie podzielił (śmiech). Tak poważnie: nie mam. Tak jak wspomniałem: to kwestia kalkulacji i szczęścia.

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?