Inauguracja nowego sezonu piłkarskiej Bundesligi

Bundesliga liga niemiecka

Piątkowym meczem Bayernu Monachium z berlińską Herthą na Allianz Arena rozpocznie się 57. sezon niemieckiej Bundesligi. Czy walka o mistrzowski tytuł będzie tak samo pasjonująca jak w poprzednim sezonie? Jak faworyci wykorzystali okres przygotowawczy? Kto się wzmocnił, a kto osłabił? Na te pytania spróbujemy odpowiedzieć w poniższym tekście.

Borussia Dortmund znów chce powalczyć o tytuł mistrza Niemiec

Sezon 2018/2019 różnił się od kilku ostatnich sezonów najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech przede wszystkim tym, że wreszcie mieliśmy do czynienia z prawdziwą walką o mistrzostwo. Chyba wszystkich kibiców, oczywiście poza tymi z Monachium, znudziło już zastanawianie się, na ile kolejek przed zakończeniem rozgrywek Bawarczycy zapewnią sobie tytuł. Przeważnie zdarzało się to bardzo wcześnie i na finiszu Bundesligi pozostawały do rozstrzygnięcia już tylko kwestie miejsc w strefie pucharowej oraz walki o utrzymanie.

Taka hegemonia monachijczyków trwała rok w rok, od sezonu 2012/2013 do 2017/2018. Zakończyła ją dopiero Borussia Dortmund w minionej kampanii. Wprawdzie piłkarze BVB nie odebrali tytułu Bayernowi, ale sprawili, że musiał o niego walczyć do ostatniej kolejki. Liczymy na podobny scenariusz w rozpoczynających się w piątek nowych rozgrywkach, a niemal wszystko co działo się w letniej przerwie wskazuje na to, że jest on bardzo prawdopodobny.

Bayern Monachium wzmocniony czy osłabiony?

Okienko transferowe w Niemczech zamyka się dopiero 2 września, więc wiele może się jeszcze wydarzyć w kwestii ewentualnych wzmocnień drużyn Bundesligi, ale na kilka dni przed startem nowego sezonu możemy pokusić się już o pierwsze podsumowania i spróbować odpowiedzieć na postawione we wstępie pytanie o to, kto się wzmocnił, a kto osłabił.

Rzecz jasna, najbardziej interesują nas działania dwóch czołowych niemieckich klubów. Wydawało się, że królem polowania zostanie Bayern Monachium. W każdym razie silnym akcentem już na początku tego roku rozpoczął je prezydent klubu Uli Hoeness, który w rozmowie z dziennikarzami stwierdził: „Gdybyście wiedzieli, kogo kupimy na przyszły sezon. Nasi obecni piłkarze mogliby poczuć się urażeni, gdybym to powiedział”. Jak czas pokazał, były to jednak tylko czcze przechwałki. Na Allianz Arena przybyli wprawdzie dwaj francuscy obrońcy: Benjamin Pavard (z VfB Stuttgart) i Lucas Hernandez (z Atletico Madryt), ale wobec odejścia z klubu Matsa Hummelsa (do Borussii Dortmund) i Rafinhi (do Flamengo) możemy to uznać tylko za niezbędne uzupełnienie powstałej luki w defensywie.

To i tak dużo w porównaniu z tym, co dzieje się w formacji ofensywnej mistrzów Niemiec. Odeszli kończący karierę Arjen Robben i Franck Ribery oraz James Rodriguez, który wrócił do Realu Madryt. Na ich miejsce przez długi czas nie sprowadzano żadnego wartościowego, doświadczonego piłkarza z uznanym nazwiskiem. Szczególnie dramatycznie wygląda sytuacja na skrzydłach. Do dyspozycji trenera Niko Kovaca pozostali wprawdzie Serge Gnabry i Kingsley Coman, ale biorąc pod uwagę ich chimeryczność i podatność na kontuzje, jest to o wiele za mało. Wielkim hitem miało być sprowadzenie z Manchesteru City Leroya Sane, ale cała transakcja okazała się jedną wielką porażką. Najpierw przez wiele tygodni trwała prawdziwa telenowela i przeciąganie liny pomiędzy klubami i zawodnikiem, by na koniec okazało się, że z reprezentanta Niemiec ani Bayern ani „The Citizens” i tak nie będą mogły skorzystać co najmniej do końca tego roku. Gdy rozmowy były już na finiszu i transfer prawie zaklepany, Sane doznał kontuzji podczas meczu z Liverpoolem o Tarczę Wspólnoty. Wobec tego w Monachium uruchomiono opcję awaryjną, którą jest Ivan Perisic z Interu Mediolan, mający za sobą wiele lat gry w Bundeslidze (w barwach Borussii Dortmund i Wolfsburga).

Drużyna BVB jeszcze silniejsza

O wiele lepiej poukładaną politykę transferową zaprezentowali w przerwie wakacyjnej włodarze Borussii Dortmund. Przede wszystkim tym razem zadbali o to, żeby drużyna nie doznała żadnych poważnych osłabień, co nagminnie zdarzało się w poprzednich sezonach. Odeszli wprawdzie z klubu tak uznani piłkarze jak Shinji Kagawa (do Realu Saragossa) i Andre Schuerrle (wypożyczenie do Spartaka Moskwa), ale to nie oni stanowili o sile zespołu w poprzednim sezonie.

A jeśli chodzi o transfery przychodzące, to w Dortmundzie wzięto przykład ze skutecznych działań z ostatnich lat… Bayernu Monachium, wzmacniając się kosztem swoich największych rywali z Bundesligi. W tych kategoriach możemy oceniać przede wszystkim odzyskanie Matsa Hummelsa, który powrócił na Signal Iduna Park z Allianz Arena, ale również transfery Nico Schulza (z Hoffenheim), Thorgana Hazarda (z Borussii M’gladbach) czy Juliana Brandta (z Bayeru Leverkusen).

Czy z takim składem Borussia Dortmund tym razem skutecznie rzuci rękawicę Bayernowi? Tego w tej chwili przewidzieć nie sposób, ale już choćby przebieg i wynik meczu o Superpuchar Niemiec (2:0 dla BVB) zwiastują bardzo ciekawy wyścig o mistrzowską koronę.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?