Liverpool kontra Chelsea o piłkarski Superpuchar Europy

Chelsea kontra Liverpool o Superpuchar Europy

W środowy wieczór w Stambule rozegrany zostanie mecz stanowiący podsumowanie poprzedniego sezonu europejskich pucharów, a jednocześnie preludium do sezonu 2019/2020. Naprzeciw siebie staną: zwycięzca Ligi Mistrzów – Liverpool FC i triumfator Ligi Europy – Chelsea Londyn. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 21:00.

Historyczny mecz o Superpuchar Europy

W sięgającej 1972 roku historii Superpucharu Europy zdarzało się już, że walczyły o niego dwa kluby z tego samego kraju. Przypomnijmy tylko niektóre z ostatnich edycji, które zdominowały zespoły z Hiszpanii. Przed rokiem Atletico Madryt pokonało po dogrywce Real Madryt 4:2. Z kolei „Królewscy” dwukrotnie wygrywali z Sevillą – w edycjach 2014 i 2016. Z tym samym przeciwnikiem poradziła sobie Barcelona w roku 2015. Jedynym wyłomem w tej hiszpańskiej hegemonii ostatnich lat był sezon 2017, kiedy to o Superpuchar zagrał – jako zwycięzca Ligi Europy – Manchester United. Cóż z tego, skoro musiał uznać wyższość Realu Madryt?

Być może jednak była to delikatna zapowiedź zmiany warty na szczytach europejskiej piłki, której skutkiem jest pierwszy w historii mecz o Superpuchar z udziałem dwóch klubów z Anglii. Nie mogło być zresztą inaczej, jeśli komplet finalistów Ligi Mistrzów i Ligi Europy stanowili w poprzednim sezonie przedstawiciele angielskiej Premier League – również po raz pierwszy w historii.

Liverpool FC wie lepiej jak zdobywać Superpuchar

Komu należy przyznać większe szanse na zdobycie tego trofeum? Wszystko zdaje się przemawiać za „The Reds”. Na początek znów odwołajmy się do historii. Klub z miasta Beatlesów jest w tej kategorii znacznie bardziej utytułowany od „The Blues”. Superpuchar Europy zdobywał już trzykrotnie (lata 1977, 2001, 2005), dwukrotnie musiał obejść się smakiem (1978, 1984). Londyńska Chelsea podchodziła do walki trzy razy, ale tylko raz skutecznie (w 1998 roku), dwukrotnie przegrywając w latach 2012-2013.

Chelsea Londyn słabsza w poprzednim sezonie. Czy także w obecnym?

Ale o wiele ważniejsza od historii, przy wskazywaniu faworyta każdego meczu piłkarskiego, jest aktualna dyspozycja poszczególnych drużyn, a także bilans ich ostatnich bezpośrednich spotkań.

Liverpool pokona Chelsea w Superpucharze Europy?

Patrząc pod tym kątem nic się jednak nie zmienia – nadal faworytem pozostają podopieczni trenera Juergena Kloppa. Przez cały poprzedni sezon wystarczająco udowodnili oni swoją wyższość nad ekipą ze Stamford Bridge, którą prowadził wtedy włoski trener Maurizio Sarri. Wprawdzie w końcowej tabeli Premier League sezonu 2018/2019 dzieli ich tylko jedna pozycja, ale przewaga Liverpoolu nad Chelsea wyniosła aż 25 punktów! W bezpośrednich meczach też górą byli piłkarze z Anfield – w Londynie zremisowali 1:1, u siebie wygrali 2:0.

Ktoś powie, że poprzedni sezon to też historia, a ważne jest to, co tu i teraz. Proszę bardzo – spójrzmy na wyniki pierwszej kolejki nowego sezonu Premier League: Liverpool FC – Norwich City 4:1, Manchester United – Chelsea Londyn 4:0. Oczywiście nie możemy przykładać do obydwu wyników tej samej miary. „The Reds” grali na własnym boisku z beniaminkiem, zwycięstwo było ich obowiązkiem. Ale przyznajmy, że wywiązali się z niego więcej niż przyzwoicie, aplikując przyjezdnym cztery gole już w pierwszej połowie. Jedyną stratą drużyny Juergena Kloppa była kontuzja bramkarza Alissona Beckera, który opuścił boisko jeszcze przed przerwą. Już wiadomo, że zabraknie go również w meczu o Superpuchar Europy. Czy jest to jednak duże osłabienie, mając na uwadze problemy w ofensywie „The Blues”? Tutaj możemy przejść do niedzielnego meczu Chelsea z Manchesterem United, bo też trzeba przyznać, że wynik jest nieco mylący. Na pewno jest gorszy niż gra londyńskiej ekipy, która zwłaszcza w pierwszej połowie miała przewagę, co oddają zresztą niemal wszystkie pomeczowe statystyki. Niemal, bo w tej najważniejszej dotyczącej strzelonych goli zdecydowanie lepsze były „Czerwone Diabły”. Ale gdy traci się takich piłkarzy, jak Eden Hazard oraz Gonzalo Higuain i nie można tych strat w żaden sposób uzupełnić (zakaz transferów), to nawet legenda w postaci Franka Lamparda na ławce trenerskiej raczej nie pomoże.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?