Hit 6. kolejki PlusLigi siatkarzy: ZAKSA – Skra Bełchatów

ZAKSA kontra Skra Bełchatów w siatkarskiej PlusLidze

Rozgrywki siatkarskiej PlusLigi nabierają rozpędu. We wtorek i środę rozegranych zostało awansem pięć spotkań z kolejek 12-14. Natomiast już w ten weekend czekają nas mecze w ramach 6. kolejki. Najciekawiej zapowiada się niedzielne starcie w Kędzierzynie-Koźlu pomiędzy miejscową ZAKSĄ a Skrą Bełchatów.

Nowy sezon PlusLigi równie ciekawy, jak poprzedni

Tytułu mistrzów Polski z poprzedniego sezonu PlusLigi bronią siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Na drugim stopniu podium stanął niespodziewanie zespół ONICO Warszawa, a na trzecim Jastrzębski Węgiel. Komplet półfinalistów uzupełniła rewelacja sezonu 2018/2019 PlusLigi – drużyna Aluron Virtu Warta Zawiercie. Rozczarowaniem były gorsze wyniki czołowych zespołów z wcześniejszych lat – Skry Bełchatów (6. miejsce) i Asseco Resovii Rzeszów (7. miejsce). Takie rozstrzygnięcia poprzedniego sezonu PlusLigi zapowiadały małą zmianę warty w hierarchii polskiej siatkówki klubowej, więc z tym większą ciekawością czekaliśmy na rozpoczęcie nowego sezonu. Już teraz możemy być pewni, że będzie to co najmniej równie interesujący sezon, jak poprzedni. Wprawdzie z powodu małego bałaganu w terminarzu PlusLigi – spora ilość meczów przełożonych albo rozegranych awansem – utrudnione jest porównywanie osiągnięć poszczególnych drużyn tylko na podstawie miejsca w tabeli, ale mimo wszystko można już pokusić się o podsumowanie początku sezonu.

Pierwszym wnioskiem, jaki można wysnuć jest utrwalenie się zespołu z Warszawy jako nowej siły wiodącej w PlusLidze i jest to być może jeszcze większa niespodzianka, niż wicemistrzostwo zdobyte w poprzednich rozgrywkach. Klub, który występował wtedy pod nazwą ONICO, pochodzącą od głównego sponsora, w sierpniu tego właśnie sponsora stracił. A ponieważ firma ONICO była właścicielem 100 procent akcji klubu, jego dalszy byt stanął pod dużym znakiem zapytania. Nie wszyscy zawodnicy byli gotowi na trwanie w niepewności przed rozpoczęciem nowego sezonu. W ten sposób stołeczny zespół stracił m.in. swoją największą gwiazdę – Bartosza Kurka, co do teraz skutkuje brakiem w kadrze klasycznego atakującego. Mimo kłopotów wicemistrzowie Polski przystąpili do nowej edycji PlusLigi – pod nazwą Projekt Warszawa i wystartowali znakomicie wygrywając wszystkie pięć pierwszych spotkań, w tym z czołowymi zespołami poprzedniego sezonu: Jastrzębskim Węglem i „Jurajskimi Rycerzami” z Zawiercia. Kto wie, czy tak dobre wyniki w PlusLidze nie miały decydującego znaczenia przy podejmowaniu decyzji przez PKN ORLEN o sponsorskim wsparciu stołecznego klubu. W każdym razie do ostatniego spotkania warszawianie przystąpili już pod nową nazwą – VERVA Warszawa ORLEN Paliwa. A było to prawdziwe spotkanie na szczycie PlusLigi, bowiem wicemistrzowie Polski wybrali się w środę do Kędzierzyna-Koźla, by zmierzyć się z mistrzami Polski – ZAKSĄ. Spotkały się więc nie tylko dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu, ale również jedyne dwie niepokonane w obecnych rozgrywkach PlusLigi, gdyż ZAKSA wystartowała w nowym sezonie równie skutecznie, co zespół z Warszawy. W bezpośrednim spotkaniu to warszawianie okazali się jednak lepsi od ZAKSY (wygrana 3:2) i to oni są teraz samodzielnym liderem PlusLigi.

Verva Warszawa niepokonana w siatkarskiej PlusLidze
fot. Rafal Rusek / PressFocus

Skoro było już o największym zaskoczeniu in plus, pora na dwa największe zaskoczenia in minus PlusLigi na początku sezonu 2019/2020. Pierwsze nazywa się Asseco Resovia Rzeszów. Mistrzowie Polski z 2015 roku i wicemistrzowie z roku 2016 nadal nie potrafią nawiązać do swojego najlepszego okresu. Z roku na rok obsuwają się coraz niżej w krajowej hierarchii i wygląda na to, że w obecnym sezonie ten proces będzie postępował. Z siedmiu rozegranych jak dotąd meczów rzeszowianie przegrali aż pięć. A przecież trener Piotr Gruszka ma w kadrze tak dobrych siatkarzy, jak Nicolas Marechal, Bartłomiej Lemański, Marcin Komenda, Zbigniew Bartman, czy Rafał Buszek. Ale o ile do słabych rezultatów Resovii można było już przywyknąć, to w przypadku Jastrzębskiego Węgla jest to jeszcze większe rozczarowanie. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu mieli wszak apetyty na więcej. Tymczasem, mimo rozegrania największej ilości meczów w tym sezonie PlusLigi (osiem), zajmują dopiero piąte miejsce w tabeli, ponieważ aż trzy z tych meczów przegrali. Nic dziwnego, że zarząd klubu stracił cierpliwość i podziękował za współpracę trenerowi Roberto Santilliemu.

ZAKSA przed kolejnym trudnym wyzwaniem

Trzecią grupę zespołów PlusLigi stanowią te, które jak na razie nie zawodzą i w dalszej części sezonu mogą być najgroźniejszymi konkurentami aktualnych liderów z Warszawy w walce o mistrzostwo Polski. Zajmujący czwarte miejsce „Jurajscy Rycerze” z Zawiercia przegrali jak dotąd tylko dwa mecze – z ZAKSĄ i właśnie z warszawianami, którym jednak mocno dali się we znaki (porażka po bardzo wyrównanym meczu zakończonym dramatycznym tie-breakiem). O ZAKSIE, która pierwszej porażki doznała dopiero w środę, już wspominaliśmy. Ale jest jeszcze trzeci zespół, na który coraz baczniej trzeba zacząć zwracać uwagę. To Skra Bełchatów, która jak dotąd zaliczyła tylko jedną wpadkę – porażkę z Cuprum Lubin. Bełchatowianie mają w składzie całą plejadę byłych i aktualnych reprezentantów Polski: Mariusza Wlazłego, Karola Kłosa, Jakuba Kochanowskiego, Artura Szalpuka, Grzegorza Łomacza, czy Norberta Hubera, co najlepiej świadczy o ich potencjale. A przypomnijmy, że Skra Bełchatów to m.in. mistrzowie Polski sezonu PlusLigi 2017/2018. Dlatego też niezmiernie ciekawie zapowiada się niedzielne spotkanie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle ze Skrą Bełchatów. Będzie to starcie drugiej z trzecią drużyną obecnego sezonu, zespołów które mają identyczny bilans pięciu zwycięstw i jednej porażki, a zarazem pojedynek mistrzów Polski dwóch ostatnich edycji PlusLigi.

Adam Pisula

Sprawdź zakłady na PlusLigę 🏐

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?