Druga kolejka Ligi Mistrzów

liga mistrzow 2020

Przed nami kolejne spotkania elitarnych rozgrywek europejskich klubów piłkarskich. Podsumowujemy najciekawsze wydarzenia pierwszej kolejki, oceniamy występy reprezentantów Polski oraz zapowiadamy największe hity drugiej kolejki.

PSG bez rewanżu

Podsumowanie pierwszej kolejki Ligi Mistrzów wypada zacząć od meczów, które były zapowiadane jako największe hity. Z wtorkowego zestawu spotkań takie miano przyznano starciu Paris Saint-Germain z Manchesterem United, a dodatkowymi smaczkami miały być: osoba Edinsona Cavaniego, byłego wybitnego napastnika PSG, który przeszedł latem na Old Trafford oraz chęć rewanżu piłkarzy z Paryża na „Czerwonych Diabłach” za wyeliminowanie ich w 1/8 finału Ligi Mistrzów edycji 2018/2019.

Z pierwszego smaczku nic nie wyszło, bo trener Manchesteru United Ole Gunnar Solskjaer nie zdecydował się na skorzystanie na Parc des Princes ze swojego nowego nabytku. Okazało się zresztą, że nie było takiej potrzeby, bo i bez Urugwajczyka jego zespół świetnie sobie poradził, wygrywając 2:1. Z rewanżu paryżan także więc nic nie wyszło. 6 marca 2019 roku przegrali u siebie 1:3 i musieli pożegnać się z Ligą Mistrzów, pomimo wcześniejszego zwycięstwa 2:0 na Old Trafford. W miniony wtorek znów doznali porażki z Manchesterem United na własnym boisku. Co ciekawe, podobnie jak w roku ubiegłym ostatniego gola do bramki PSG wbił Marcus Rashford.

„Kolejny dzień w biurze” Bayernu

Hitem środowym Ligi Mistrzów miało być spotkanie Bayernu Monachium z Atletico Madryt i takim było, ale tylko w wykonaniu Bawarczyków. Ci, którzy spodziewali się, że „Los Colchoneros” postawią wysoko poprzeczkę zwycięzcom ostatniej edycji Ligi Mistrzów, srogo się zawiedli. „Die Roten” gładko wygrali na Allianz Arena w Monachium, punktując zespół trenera Diego Simeone, niczym doświadczony mistrz bokserski wagi ciężkiej nieopierzonego pretendenta. Spokojnie, nie forsując zbyt szybkiego tempa, czekając na okazje i wymierzając precyzyjne, silne ciosy.

Cztery z nich doszły do celu, a każda z bramek albo akcji je poprzedzających były przedniej urody. Głównym egzekutorem był tym razem Kingsley Coman (dwa gole i asysta), wspaniałym uderzeniem z dystansu popisał się inny reprezentant Francji Corentin Tolisso, a listę strzelców uzupełnił Leon Goretzka. Nie miał swojego dnia Robert Lewandowski, który dwie okazje zmarnował. Nie mógł powiększyć swojego dorobku strzeleckiego także Serge Gnabry, którego z gry wykluczył COVID-19. Pomimo tego Bawarczycy zaliczyli mecz z cyklu „kolejny dzień w biurze”, jakich wiele rozgrywają w Bundeslidze.

Sensacja w Madrycie

Podobnego scenariusza spodziewali się chyba wszyscy kibice i eksperci przed meczem Realu Madryt z Szachtarem Donieck. „Królewscy” w każdych warunkach byliby faworytem tego spotkania, a co dopiero w sytuacji, gdy zespół ukraiński przyjechał do Madrytu bez 13 zawodników z podstawowej kadry, wyeliminowanych przez koronawirusa. Tymczasem po pierwszej połowie wynik brzmiał 3:0 dla gości.

W tej sytuacji trener „Los Blancos” Zinedine Zidane zmuszony został posłać w bój w drugiej połowie zawodników, których siły chciał tym razem oszczędzić: Karima Benzemę, Viniciusa Juniora i Toni’ego Kroosa. Dało to jedynie zmniejszenie rozmiarów porażki na 2:3, a i tak mogłyby one być większe, bowiem Szachtar miał kolejne okazje do zdobycia gola. Udane interwencje bramkarza Thibauta Courtoisa uratowały jednak Real Madryt przed jeszcze większym blamażem, ale największa sensacja pierwszej kolejki Ligi Mistrzów stała się faktem.

Polacy grają w Lidze Mistrzów

Warto odnotować także, że cała szóstka Polaków zgłoszonych do tegorocznej edycji Ligi Mistrzów pojawiła się w pierwszej kolejce na boisku. Robert Lewandowski został zdjęty przez trenera Bayernu Hansi Flicka w 83. minucie. Łukasz Piszczek zszedł z murawy w 65. minucie przegranego 1:3 przez jego Borussię Dortmund wyjazdowego meczu z Lazio Rzym. Pozostali zaliczyli mecze w pełnym wymiarze czasu. Tomasz Kędziora (Dynamo) spotkał się na boisku w Kijowie z Wojciechem Szczęsnym (Juventus), a turyńczycy wygrali 2:0.Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak w barwach Lokomotiwu Moskwa przywieźli remis 2:2 z Salzburga.

liga mistrzow 2020 druga kolejka

Polski mecz w Moskwie

Jest duża szansa na to, że połowę „polskiej kolonii” w Lidze Mistrzów zobaczymy już w jednym z dwóch pierwszych meczów drugiej kolejki, bowiem we wtorek o godzinie 18:55 w Moskwie miejscowy Lokomotiw podejmie Bayern Monachium. Robert Lewandowski puste konto bramkowe w meczu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt natychmiast powetował sobie w spotkaniu Bundesligi. Oczywiście z nawiązką, trzykrotnie pakując w sobotę piłkę do bramki Eintrachtu Frankfurt, raz lewą nogą, raz głową, a za trzecim razem prawą nogą. Mecz zakończył się zwycięstwem Bayernu 5:0, a ten hat-trick był już jedenastym w historii występów „Lewego” w Bundeslidze. Przy okazji kapitan reprezentacji Polski ustanowił nowy rekord Bundesligi, bowiem jest pierwszym piłkarzem, który w pięciu pierwszych kolejkach zdobył aż 10 goli.

Gorzej ligowy weekend będzie wspominał Grzegorz Krychowiak. Nie dość, że jego drużyna przegrała w sobotę na własnym boisku 1:2 z Rotorem Wołgograd, to w piątej minucie doliczonego czasu gry musiał opuścić boisko z powodu otrzymania drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki. Drugi Polak w Lokomotiwie Moskwa Maciej Rybus rozegrał całe spotkanie. We wtorek Krychowiak i Rybus będą musieli powstrzymać Roberta Lewandowskiego przed zdobyciem kolejnych goli, jeśli chcą marzyć o korzystnym wyniku dla swojej drużyny.

Hit w Turynie

Z kolei Wojciech Szczęsny będzie miał za zadanie zatrzymać Leo Messiego i jego kolegów z Barcelony, podrażnionych sobotnią porażką w El Clasico z Realem Madryt. Środowe spotkanie Juventusu z „Dumą Katalonii” bez wątpienia będzie największym hitem drugiej kolejki Ligi Mistrzów. Jeśli ktoś ostrzy sobie jednak zęby na kolejny pojedynek Ronaldo – Messi, będzie rozczarowany, bo Portugalczyk nadal ma pozytywne wyniki testów na obecność koronawirusa i nie zobaczymy go w Turynie na boisku. Jego absencja nie miała negatywnego wpływu na wynik Juventusu w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. „Stara Dama” wygrała w Kijowie z Dynamem 2:0, a w roli egzekutora CR7 zastąpił zdobywca obu bramek Alvaro Morata. W niedzielnym meczu Serie A z Hellas Verona najwyraźniej już jednak armat brakowało, bo mistrzowie Włoch niespodziewanie zremisowali u siebie 1:1.

O wiele większe powody do rozczarowania mają jednak na Camp Nou. To oczywiście z powodu wspomnianej wcześniej porażki 1:3 w hicie LaLiga z Realem Madryt, która ostudziła nieco pozytywne nastroje po wysokim zwycięstwie 5:1 z węgierskim Ferencvarosem  w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. El Clasico miało dać odpowiedź na pytanie, który z gigantów hiszpańskiej piłki nożnej jest w większym kryzysie i nie jest to dobra odpowiedź dla zespołu Barcelony. Czy podopieczni trenera Ronalda Koemana zdążą się podnieść po tej porażce i zrehabilitują w środę w Turynie?

Obydwie drużyny grały już ze sobą 11 razy. Bilans jest minimalnie lepszy dla FC Barcelony, która cztery razy wygrała, cztery razy zremisowała i trzy razy przegrała. Po raz ostatni „Juve” i „Barca” rywalizowały ze sobą w fazie grupowej Ligi Mistrzów edycji 2017/2018. Na Camp Nou było 3:0 dla gospodarzy, na Allianz Stadium w Turynie padł bezbramkowy remis.

Adam Pisula

Kursy na Ligę Mistrzów znajdziesz w STS! ⚽


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?