ATP Masters 1000. Jak polscy tenisiści zagrają w Paryżu?

atp masters 1000 tenis

Trzy tygodnie po zakończeniu wielkoszlemowego turnieju French Open na kortach im. Rolanda Garrosa tenisiści wracają do Paryża, aby tym razem w słynnej hali Bercy wziąć udział w prestiżowym turnieju ATP Masters 1000. W mocno obsadzonych drabinkach mamy dwóch Polaków – Huberta Hurkacza w singlu i deblu (gdzie jego partnerem jest Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime) oraz Łukasza Kubota w deblu (w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo).

Wyścig o miejsce w ATP Finals

Po wielkoszlemowym French Open zdecydowanie bardziej aktywni od tenisistek są tenisiści. Panie rozegrały tylko jeden turniej rangi WTA Tour – w Ostrawie, a ponieważ odwołany został turniej WTA Finals w chińskim Shenzhen, stanowiący nieoficjalne mistrzostwa świata tenisistek, sezon w kobiecym wydaniu praktycznie już się zakończył. Nie mieliśmy więc niestety już okazji zobaczyć na korcie sensacyjnej triumfatorki French Open Igi Świątek. Polka z udziału w czeskim turnieju zrezygnowała i udała się na jakże zasłużone wakacje.

Co innego panowie. Tutaj o żadnych wakacjach nie było i nie ma mowy. Tenisiści od zakończenia French Open zdążyli już rozegrać siedem turniejów ATP Tour, które były rozgrzewką przed dwoma najważniejszymi, jakie pozostały w tenisowym kalendarzu. Tym pierwszym jest rozpoczynający się w poniedziałek turniej rangi ATP Masters 1000 w Paryżu, a drugim ATP Finals w Londynie, czyli nieoficjalne mistrzostwa świata tenisistów zaplanowane w dniach 15-22 listopada.

Właśnie o zapewnienie sobie udziału w londyńskim ATP Finals głównie toczyła i nadal toczy się walka w ostatnich tygodniach. Wystąpi tam bowiem tylko ośmiu najwyżej klasyfikowanych singlistów i osiem najlepszych par deblowych. W grze pojedynczej zajętych jest już siedem miejsc i po turnieju w Paryżu okaże się, kto będzie ósmym finalistą. W grze podwójnej pewne udziału w ATP Finals są póki co tylko cztery pary. Mamy nadzieję, że stawkę uzupełni polsko-brazylijska para Łukasz Kubot – Marcelo Melo, która wielki krok ku temu uczyniła wygrywając w niedzielę turniej w Wiedniu, co dało awans z jedenastej na ósmą, premiowaną udziałem w ATP Finals pozycję.

Nadal po raz pierwszy?

Ośmiu najwyżej rozstawionych tenisistów w drabince singlowej rozpocznie paryski turniej od drugiej rundy, bowiem w pierwszej przydzielono im wolny los. O tym, jak mocno obsadzona jest ta impreza świadczy choćby to, że z tej ósemki aż siedmiu zawodników znajduje się w pierwszej dziesiątce rankingu ATP. Z TOP-10 w Paryżu zabraknie jedynie lidera światowej listy oraz zwycięzcy sprzed roku Serba Novaka Djokovicia, Austriaka Dominica Thiema (3) i Szwajcara Rogera Federera (4).

Kogo zatem należałoby uznać za głównego faworyta? Wobec braku teoretycznie najgroźniejszych rywali, jako pierwszy pojawia się Rafael Nadal, klasyfikowany na drugiej pozycji w rankingu ATP i rozstawiony w turnieju z numerem 1. Hiszpan jest w bardzo dobrej formie, co pokazał już w Paryżu 3 tygodnie temu po raz 13-ty wygrywając French Open. Szkopuł w tym, że akurat w hali Bercy nie zwyciężył ani razu. Z jednej strony – to zły sygnał. Z drugiej – może być to czynnik motywujący dla Nadala. Należy też wziąć pod uwagę, że tenisista z Majorki po French Open zrobił sobie przerwę i nie wystąpił w żadnym z turniejów. Ale tutaj także „na dwoje babka wróżyła” – albo dzięki temu dobrze się zregenerował i wypoczął albo wypadł z rytmu.

Są jednak tenisiści, którzy w czasie wypoczynku Hiszpana nie próżnowali, za to pokazali, że mogą być w Paryżu niezwykle groźni. To zwycięzca turniejów w St. Petersburgu i w Wiedniu Rosjanin Andrey Rublev (ósmy w rankingu ATP, rozstawiony z nr 5) oraz reprezentant Niemiec Alexander Zverev (7. ATP, rozstawiony z czwórką), który wygrał obydwa turnieje zorganizowane w Kolonii. Na pewno nie można też lekceważyć finalisty wiedeńskiego turnieju Włocha Lorenzo Sonego (32. ATP), który jest sprawcą największej tenisowej sensacji ostatnich tygodni. To on w drodze do finału wyeliminował w ćwierćfinale, a właściwie zdeklasował (wynik 6:2, 6:1 mówi sam za siebie) samego Novaka Djokovicia! Wielką motywację do osiągnięcia jak najlepszego wyniku w paryskim turnieju będą też mieli tenisiści walczący o jedno pozostałe miejsce w ATP Finals, czyli Argentyńczyk Diego Schwartzman (9. ATP, rozstawiony z nr 6) i Włoch Matteo Berrettini (10. ATP, rozstawiony z nr 7).

Czy Polak znów zaszaleje w Paryżu?

atp master 1000 2020

Jak w tym gronie wyglądają notowania Huberta Hurkacza? Przed każdą nową edycją paryskiego turnieju w pamięci kibiców tenisa w Polsce odżywa pamiętny rok 2012, gdy w hali Bercy szalał Jerzy Janowicz, awansem do finału sprawiając wielką sensację. Przypomnijmy, że Polak musiał wtedy przebijać się do turnieju przez kwalifikacje, a w samej głównej drabince wyeliminował między innymi takich tenisistów, jak Chorwat Marin Cilic, Brytyjczyk Andy Murray, czy Francuz Gilles Simon. Dopiero w finale Janowicza zatrzymał Hiszpan David Ferrer.

Hubert Hurkacz (33. ATP) ma w tym roku łatwiejszą drogę od Janowicza, ale tylko na początku. Po pierwsze – nie musiał brać udziału w kwalifikacjach. Po drugie – jego rywalem w pierwszej rundzie jest tak zwany „lucky loser”, czyli tenisista, który odpadł w kwalifikacjach, ale i tak „wskoczył” do głównej drabinki – Mołdawianin Radu Albot (90. w rankingu ATP). Ale jeśli Polak wygra ten pojedynek (początek w poniedziałek o godzinie 11:00), w drugiej rundzie trafi już na jednego z głównych faworytów – Andrey’a Rubleva, więc jeśli chce zajść w Paryżu daleko, będzie musiał sprawić niespodziankę. Może być o tyle łatwiej, że… akurat Rubleva Hubert Hurkacz ma już w tym roku „na rozkładzie”. Pokonał go jeszcze przed French Open, w drugiej rundzie wrześniowego turnieju w Rzymie.

Pytanie, czy tenisistę z Wrocławia stać na sprawienie niespodzianki po raz drugi? Po rozczarowaniu, jakim było odpadnięcie już w pierwszej rundzie French Open, Hurkacz podczas turnieju w Kolonii pokonał dwóch niżej notowanych rywali, ale już w ćwierćfinale przegrał z wyżej klasyfikowanym Hiszpanem Roberto Bautistą Agutem (13. ATP). Z kolei w Wiedniu w drugiej rundzie pokonał go późniejszy pogromca Djokovicia – Włoch Lorenzo Sonego, ale Polak stawił mu twardy opór w obydwu setach doprowadzając do tie-breaków, więc był naprawdę blisko wygranej.

Jeśli nie będzie polskiego sukcesu w turnieju singlowym, pozostanie nam liczyć na debel. Oczywiście w tym przypadku większe szanse ma zwycięzca z Wiednia Łukasz Kubot, który w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo w pierwszej rundzie ma wolny los, a w kolejnych na pewno będzie chciał przypieczętować swój udział w turnieju ATP Finals. Hubert Hurkacz w parze z Kanadyjczykiem Felixem Auger-Aliassime w pierwszej rundzie zmierzy się z francuskim duetem: Adrian Mannarino – Gilles Simon.

Adam Pisula

Kursy na tenisa znajdziesz w STS! 🎾 Odbierz swój freebet STS i typuj faworytów tenisowych rozgrywek!


Tags: