Bundesliga już nie taka „polska”, jak kiedyś

Polacy w Bundeslidze

Minęły już czasy, gdy niemiecka Bundesliga była tą z pięciu czołowych lig europejskich, w której występuje najwięcej Polaków. Obecnie status ten przejęła włoska Serie A. Ale to nie znaczy, że polscy kibice nie mają za kogo trzymać kciuków w sezonie 2019/2020. Jak dotąd zobaczyliśmy w akcji pięciu piłkarzy z naszego kraju, w tym tego, który jest niekwestionowaną gwiazdą i najlepszym strzelcem Bundesligi.

Lewy Superstar

Tą gwiazdą piłki nożnej jest oczywiście Robert Lewandowski, który skutecznością na niemieckich boiskach bryluje od ładnych kilku sezonów, bijąc kolejne rekordy i pnąc się coraz wyżej w różnych klasyfikacjach, o czym więcej będzie okazja napisać w oddzielnym tekście. Tutaj skupmy się tylko na obecnym sezonie, który nawet w porównaniu do znakomitych w wykonaniu polskiego napastnika poprzednich kampanii, już na chwilę obecną jest wyjątkowy. W 23 meczach Robert Lewandowski zdobył bowiem 25 goli, co daje mu średnią ponad jednego gola na mecz. Takiej średniej nie miał w żadnym z sezonów, nawet w tych czterech w których zdobywał koronę (a właściwie armatę, bo taka jest nagroda) króla strzelców Bundesligi.

Już początek rozgrywek wskazywał, że może być to rekordowy sezon Roberta Lewandowskiego. Nasz snajper wyborowy trafiał do bramki przeciwników Bayernu Monachium w każdym z 11 pierwszych spotkań, zdobywając w nich w sumie 16 goli. Ta wyśmienita passa zakończyła się dopiero na meczu z Fortuną Duesseldorf 23 listopada. Tym samym nie udało się „Lewemu” pobić rekordu Gerda Muellera, który w sezonie 1969/1970 strzelał celnie w 16 kolejnych meczach, uzyskując łącznie 22 trafienia.

Przerwa w zdobywaniu goli trwała u polskiego napastnika trzy mecze, bo nie trafił także do bramki Bayeru Leverkusen i Borussii M’gladbach. Potem jednak skuteczność wróciła i w momencie zawieszenia rozgrywek Bundesligi atakujący Bayernu Monachium uzbierał 25 goli, co daje mu pozycję lidera w klasyfikacji strzelców obecnego sezonu. Drugi w tym rankingu Timo Werner z RB Lipsk ma o cztery trafienia mniej, a trzeci Jadon Sancho z Borussii Dortmund tylko 14 bramek. Można tylko żałować, że Lewandowski przez kontuzję odniesioną w spotkaniu Ligi Mistrzów z Chelsea Londyn nie mógł uczestniczyć w dwóch ostatnich meczach Bundesligi przed zawieszeniem, bo jego statystyki mogłyby być jeszcze lepsze, zważywszy na wyborną formę, jaką prezentował w tamtym momencie rozgrywek.

Być może „Lewy” miałby wtedy jeszcze jakieś szanse na pobicie innego rekordu Gerda Muellera – największej ilości zdobytych goli w sezonie. Legendarny niemiecki napastnik w sezonie 1971/1972 zdobył ich 40. Do zakończenia obecnego pozostało dziewięć kolejek, czyli dziewięć meczów, w których Lewandowski musiałby zdobyć co najmniej 16 goli, aby pobić rekord Muellera. Wydaje się to mało prawdopodobne. Zdecydowanie większe szanse nasz napastnik ma na to, by zostać najskuteczniejszym strzelcem w sezonie wśród obcokrajowców występujących w Bundeslidze. Ten rekord dzierży w swych rękach Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang, który grając w barwach Borussii Dortmund w sezonie 2016/2017 zdobył 31 goli. Paradoksalnie trochę w sukurs przyszła tutaj polskiemu zawodnikowi epidemia koronawirusa i zawieszenie rozgrywek Bundesligi, dzięki czemu mógł spokojnie wyleczyć kontuzję, nie opuszczając większej ilości meczów. Obecnie, wraz z pozostałymi piłkarzami Bayernu, wrócił już w pełnej dyspozycji do treningów i szykuje się na wznowienie rozgrywek, które według ostatnich informacji ma nastąpić w maju.

Gikiewicz wyróżniony, Piszczek doceniany

Polskim piłkarzem, który w obecnym sezonie Bundesligi spędził na boisku więcej minut od Roberta Lewandowskiego, jest Rafał Gikiewicz. Jako bramkarz beniaminka 1. FC Union Berlin zagrał on we wszystkich 25 meczach swojej drużyny w pełnym wymiarze czasowym. Puścił w tych spotkaniach 41 bramek, co daje średnią 1,64 na mecz. Tyle liczby, ale warto przypomnieć, że Gikiewicz zebrał wiele pochlebnych opinii i został wybrany do najlepszej jedenastki rundy jesiennej Bundesligi (wraz z m.in. Lewandowskim).

Niezmiennie dobre opinie zbiera też weteran BVB Łukasz Piszczek. Prawy obrońca jest bardzo ceniony w klubie z Dortmundu, ale nie da się ukryć, że z racji wieku jego kariera powoli dobiega już końca. Z tego względu próbowani są następcy Piszczka, a ten spędza coraz mniej czasu na murawie. I tak jednak w obecnym sezonie Bundesligi nazbierało się tego całkiem sporo, bo 1365 minut w 20 meczach.

O wiele mniej minut na boiskach ligi niemieckiej zaliczyli w tym sezonie dwaj pozostali polscy piłkarze, ale w obu przypadkach jest to usprawiedliwione. Dawid Kownacki w barwach Fortuny Duesseldorf zdażył rozegrać 108 minut w 3 meczach, a potem z gry wykluczyła go kontuzja. Natomiast Krzysztof Piątek dopiero niedawno do Bundesligi zawitał (debiut 31 stycznia w meczu z Schalke 04). W sześciu meczach Herthy Berlin zagrał łącznie 465 minut i zdobył jednego gola.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?