Pojedynek Niemcy – Francja w Lidze Mistrzów

Półfinały w Champions League

Takiej sytuacji chyba nikt się nie spodziewał. W półfinałach Ligi Mistrzów będziemy mieli dwie niemiecko-francuskie pary. We wtorek RB Lipsk zagra z Paris Saint-Germain, a w środę Bayern Monachium z Olympique Lyon. Czy tym razem wygrają faworyci, czy znów czekają nas niespodzianki? Czy w finale zagrają dwie drużyny z tej samej ligi? A jeśli tak, to z której?

Przerwa w grze wychodzi na dobre?

Gdy zapowiadaliśmy turnieje finałowe Ligi Mistrzów i Ligi Europy, zwracaliśmy uwagę, że ważnym aspektem może być różny stopień przygotowania drużyn z poszczególnych lig. Jedne z nich zakończyły sezon wcześniej i miały przerwę w oficjalnych meczach, drugie do finałowej rozgrywki przystępowały „z marszu” po intensywnym ligowym finiszu. Wydawało się, że w lepszej sytuacji będą te drugie zespoły. A jednak wyniki turnieju finałowego Ligi Mistrzów zdają się temu przeczyć. W finałowej ósemce mieliśmy czterech przedstawicieli lig, które finiszowały niedługo przed rozpoczęciem turnieju (dwie z hiszpańskiej La Liga i po jednej z włoskiej Serie A oraz angielskiej Premier League) i cztery z lig, które wcześniej zakończyły rozgrywki. Francuska Ligue 1 zrobiła to najwcześniej, po prostu kończąc sezon na początku marca, po rozegraniu 28 kolejek, gdy koronawirus spowodował zamrożenie rozgrywek sportowych. Niemiecka Bundesliga po przerwie dograła sezon do końca, ale zrobiła to w ekspresowym tempie i ostatnia kolejka odbyła się 27 czerwca. Zarówno dwie francuskie, jak i dwie niemieckie drużyny musiały więc trochę poczekać na turniej finałowy Ligi Mistrzów. Ale okazało się, że to oczekiwanie miało bardzo dobry wpływ, bowiem w komplecie awansowały do półfinałów. Nie obyło się przy tym bez niespodzianek, bo w takich kategoriach należy traktować zwycięstwa RB Lipsk z Atletico Madryt i Olympique Lyon z Manchesterem City. Rozmiary porażki FC Barcelony z Bayernem Monachium wymykają się natomiast wszelkim kategoriom.

Czy Neymar ujarzmi „Byki”?

Jako pierwsi o finał Ligi Mistrzów zagrają we wtorek o godzinie 21:00 piłkarze RB Lipsk i Paris Saint-Germain. Areną ich spotkania będzie Estadio da Luz w Lizbonie, na którym swe mecze rozgrywa Benfica. Będzie to pierwsze starcie obu drużyn w oficjalnych rozgrywkach. Paryżanie awansowali do półfinału, pokonując w ćwierćfinale Atalantę Bergamo 2:1. Podopieczni trenera Thomasa Tuchela byli faworytami tego spotkania, ale zwycięstwo przyszło im niezwykle ciężko, a do niespodzianki naprawdę niewiele brakowało. W pierwszej połowie mistrzowie Francji mieli wprawdzie przewagę, ale byli nieskuteczni, zwłaszcza Neymar, który choć był najbardziej aktywnym i najgroźniejszym piłkarzem PSG, to zawodził w najważniejszych momentach, gdy mógł i powinien skierować piłkę do bramki Atalanty. Tymczasem włoskiej ekipie wystarczyła jedna dogodna sytuacja, by objąć prowadzenie w 27. minucie, po technicznym i precyzyjnym uderzeniu Mario Pasalicia. W drugiej połowie Paris Saint-Germain nadal „waliło głową w mur”, ale zespół Gian Piero Gasperiniego coraz groźniej odgryzał się kontratakami, zanosiło się więc na niespodziankę. I gdy niemal wszyscy byli już pewni, że stanie się ona faktem, piłkarze PSG w ostatniej chwili „urwali się ze stryczka”. W 90. minucie wyrównującego gola zdobył Marquinhos, a w trzeciej minucie doliczonego czasu gry zwycięskie trafienie zaliczył Choupo-Moting.

Ćwierćfinałowe zwycięstwo RB Lipsk nad Atletico Madryt było już sporego kalibru niespodzianką. Tutaj także wynik rozstrzygnął się w końcowych fragmentach meczu. Po pierwszej połowie, w której pod bramkami obu drużyn niewiele się działo, już w 5. minucie drugiej odsłony wynik otworzył Dani Olmo, uzyskując prowadzenie 1:0 dla „Byków” z Lipska. Piętnaście minut później wyrównał Joao Felix, skutecznie egzekwując rzut karny podyktowany za faul na nim samym. I gdy już zanosiło się na dogrywkę, dwie minuty przed zakończeniem spotkania, rezerwowy RB Lipsk Tyler Adams uderzył z dystansu a piłka po rykoszecie trafiła do siatki Atletico, eliminując w ten sposób ekipę Diego Simeone z dalszej walki o zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

„Lewy” po raz dziewiąty?

W środę o finał Ligi Mistrzów zagra druga niemiecko-francuska para. O 21:00 na Estadio Jose Alvalade w Lizbonie na murawę wybiegną piłkarze Bayernu Monachium oraz Olympique Lyon. Oba kluby znają się już, jak „łyse konie”, bowiem w Lidze Mistrzów trafiały na siebie cztery razy, rozgrywając w sumie osiem meczów. Bilans jest korzystny dla Bawarczyków: cztery zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki. Po raz ostatni Bayern i Olympique rywalizowali jednak aż 10 lat temu, również w półfinale Champions League. Wtedy monachijczycy dwukrotnie wygrali (1:0 u siebie i 3:0 na wyjeździe). Teraz o wiele większe znaczenie ma jednak aktualna forma obu zespołów. A ta w przypadku mistrzów Niemiec jest wyborna, o czym najlepiej świadczy rozgromienie w ćwierćfinale 8:2 samej FC Barcelony. Robert Lewandowski tym razem zadowolił się „tylko” jednym trafieniem, ale zaliczył też jedną asystę i był bardzo aktywnym elementem w sprawnie funkcjonującej zwycięskiej maszynie trenera Hansa Flicka. Z drugiej strony, ten jeden gol był zarazem ósmym z rzędu trafieniem w ósmym kolejnym meczu „Lewego” w Lidze Mistrzów. Czy w środę zobaczymy dziewiąte? Wcale nie musi być o to łatwo, podobnie jak o kolejne zwycięstwo Bayernu. Olympique Lyon wyrósł bowiem na miano pogromcy faworytów w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Po wyeliminowaniu Juventusu Turyn w 1/8 finału, podopieczni trenera Rudiego Garcii sprawili jeszcze większą niespodziankę w ćwierćfinale, wyrzucając za burtę Manchester City.

Adam Pisula

Kursy na Ligę Mistrzów sprawdzisz w STS! 🏆

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?