Liga angielska pełna hitów i niespodzianek. Czym tym razem zaskoczy Premier League?

liga angielska 2020 premier league

Już po dwóch pierwszych kolejkach Premier League pisaliśmy na naszym blogu, że nowy sezon w Anglii rozpoczął się bardzo ciekawie. Teraz za nami cztery kolejki i napisać po tym, co wydarzyło się w dwóch ostatnich, że nadal jest ciekawie, to jakby nic nie napisać. Szczególnie dużo emocji mogą przeżywać typujący wyniki w zakładach bukmacherskich. Przed nami piąta kolejka, w której znów mamy kilka świetnie zapowiadających się spotkań, w których wskazanie faworyta, po dotychczasowych doświadczeniach, to jak wróżenie z fusów. Spróbujemy jednak opisać przynajmniej, kto z kim, o co i dlaczego.

W Anglii nadal strzelają aż miło

Po dwóch pierwszych kolejkach Premier League zachwycaliśmy się także dużą ilością goli. W 18 meczach padło ich wszak aż 67, co dało średnią 3.72 na mecz. Mieliśmy jednak świadomość, że tak wysoka średnia nie może utrzymać się zbyt długo, a im więcej będzie rozegranych meczów, tym ten wskaźnik będzie niższy. I być może tak właśnie w dłuższej perspektywie się stanie, ale… póki co, po czterech kolejkach zanotowaliśmy nie spadek, a wzrost, bo piłkarze w Premier League nadal strzelają aż miło. Nastrzelali już tych bramek 144 w 38 spotkaniach, co teraz daje średnią 3,79 na jeden mecz. Ciekawe, czy ta średnia po piątej kolejce wzrośnie jeszcze bardziej?

Patrząc bardziej historycznie na dotychczasowe osiągnięcia, niż na aktualną sytuację w tabeli Premier League, mieliśmy też w dwóch ostatnich kolejkach dwa hity. W kolejce numer 3 Liverpool FC pokonał na Anfield Road Arsenal Londyn 3:1, a w następnej serii spotkań Manchester United na Old Trafford przegrał z Tottenhamem Hotspur 1:6, co już trzeba zaliczyć do niespodzianek, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmiary zwycięstwa „Kogutów”. Tych niespodzianek było jednak więcej. O remisie West Bromwich Albion z Chelsea Londyn będzie później, Manchester City przegrał u siebie z Leicester City aż 2:5, ale wszystko przebił wynik ostatniego meczu 4. kolejki Premier League: Aston Villa – Liverpool FC 7:2.

polacy liga angielskia

Coraz większa polska kolonia w Premier League

Pierwszą wiadomością, jaką należy podać w akapicie dotyczącym polskich piłkarzy w Premier League, jest informacja o tym, że polska kolonia w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii wkrótce się powiększy. Formalnie to już się powiększyła, bowiem klub Brighton & Hove Albion FC kupił Jakuba Modera z Lecha Poznań i Michała Karbownika z Legii Warszawa. Jednak póki co, obaj piłkarze na zasadzie wypożyczenia nadal będą występować w swoich macierzystych klubach. Taka sytuacja potrwa co najmniej do końca rundy jesiennej. Pozostaje kibicować nowemu klubowi młodych reprezentantów Polski, aby utrzymał się w Premier League na przyszły sezon. Na razie beniaminek z czterech meczów jeden wygrał, trzy przegrał i znajduje się w dolnej połówce tabeli.

Jeszcze gorsze są osiągnięcia innego klubu z Premier League z polskim piłkarzem w kadrze – West Bromwich Albion, który z jednym punktem na koncie znajduje się tuż nad strefą spadkową, na 17. miejscu. Z drugiej strony, ten jedyny punkt został zdobyty sensacyjnie, bo po remisie 3:3 z Chelsea Londyn (a do przerwy było 3:0 dla WBA). Celowo piszemy „w kadrze”, a nie „w składzie”, bo Kamil Grosicki nadal nie zdążył jeszcze zadebiutować w Premier League. Może udane występy reprezentacyjne polskiego skrzydłowego skłonią trenera Slavena Bilicia do spojrzenia na niego łaskawszym okiem?

Poprawiły za to swoje notowania dwa inne „polskie” kluby. Zarówno West Ham United, jak i Southampton FC, po dwóch porażkach w inauguracyjnych kolejkach dwa następne spotkania wygrały i usadowiły się w środku tabeli (odpowiednio na 10. i 11. pozycji). Nas, jako polskich kibiców, cieszy zaś to, że i Łukasz Fabiański (West Ham) i Jan Bednarek (Southampton) w obydwu meczach zagrali w pełnym wymiarze czasowym.

Po dwóch „zwariowanych” meczach (3:4 z Liverpoolem i 4:3 z Fulham) „uspokoiło się” nieco Leeds United, które w dwóch ostatnich kolejkach Premier League pokonało na wyjeździe 1:0 Sheffield United oraz uzyskało cenny remis (1:1) na własnym boisku z Manchesterem City. Niestety „uspokoił się” także Mateusz Klich, który tym razem nie zdobył bramki, ani nie zaliczył asysty, a przecież jego dorobek z dwóch pierwszych kolejek to dwa gole i asysta. Najważniejsze jednak, że pomocnik piłkarskiej reprezentacji Polski ma pewne miejsce w wyjściowym składzie, a jego drużyna, jako beniaminek Premier League, spisuje się bardzo dobrze i zajmuje ósme miejsce w tabeli.

Derby Merseyside na dobry początek

Piąta kolejka Premier League rozpocznie się zgodnie z regułą słynnego reżysera thrillerów Alfreda Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. Być może w sobotę od godziny 13:30 na Goodison Park ziemia się nie zatrzęsie, ale rozpoczną się derby Merseyside, które zapowiadają się – użyjmy jednak tego słowa – ciekawie, jak nigdy w ciągu ostatnich dziesięciu lat. To bowiem dokładnie 10 lat temu (17.10.2010 roku) po raz ostatni Everton pokonał Liverpool FC (2:0). Przez tę całą dekadę to „The Reds” byli najlepszym klubem piłkarskim w Liverpoolu, a „The Toffees” byli przy nich, niczym ubodzy krewni. Wszystko może się zmienić właśnie w obecnym sezonie, a przynajmniej na to liczą kibice Evertonu.

Wprawdzie jesteśmy dopiero na jego starcie, ale nie da się ukryć, że to podopieczni trenera Carlo Ancelottiego wystartowali lepiej. Z kompletem czterech zwycięstw prowadzą w tabeli Premier League, a dodatkowo wygrali też już trzy spotkania w Pucharze Ligi Angielskiej. Tymczasem zespół trenera Juergena Kloppa zdążył już dwukrotnie przegrać na rzuty karne z Arsenalem Londyn  (w meczu o Superpuchar Anglii i w Pucharze Ligi Angielskiej), a w ostatniej kolejce Premier League doznał druzgocącej i sensacyjnej porażki z Aston Villą. Czy przerwa na mecze reprezentacji pozwoliła piłkarzom z Anfield Road podnieść się po tym ciosie? Okaże się w sobotnie wczesne popołudnie na Goodison Park w Liverpoolu.

A to nie jedyne emocjonujące piłkarskie widowisko, jakie przyniesie nam w ten weekend angielska Premier League. Także w sobotę, ale o godzinie 18:30, Manchester City podejmie na Etihad Stadium Arsenal Londyn, czyli czeka nas kolejne starcie „mistrza” (trener „The Citizens” Pep Guardiola) i „ucznia” (jego były asystent, a obecnie szkoleniowiec „Kanonierów” Mikel Arteta). Hitem niedzielnym będzie z kolei spotkanie drużyn, których obecność w pierwszej trójce tabeli Premier League jest równie zaskakująca, jak obecność Evertonu na samym jej szczycie, czyli Leicesteru City FC, który podejmie Aston Villę. Tradycyjnie też warto śledzić poczynania piłkarzy reprezentacji Polski w swoich klubach angielskiej Premier League.

Adam Pisula

Kursy na Premier League znajdziesz w STS! ⚽


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?