Bośnia kolejnym rywalem Polaków w Lidze Narodów

Mecz Polska - Bośnia-Hercegowina w Lidze Narodów UEFA

Po zasłużonej piątkowej porażce z Holandią piłkarska reprezentacja Polski zagra dziś o godzinie 20:45 w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną. To będzie kolejny ważny test przed EURO 2020, bowiem drużyna ta może być rywalem „Biało-Czerwonych” w fazie grupowej europejskiego czempionatu.

Oblany pierwszy test przed EURO 2020

Jeśli mecze tegorocznej Ligi Narodów mają być traktowane między innymi jako sprawdzian przed przełożonym na przyszły rok turniejem finałowym EURO 2020, to z przykrością należy stwierdzić, że piłkarska reprezentacja Polski pierwszy z tych testów oblała z kretesem. Wprawdzie minimalna – jeśli chodzi o wynik – porażka z wyżej notowanym rywalem (Holandia jest na 14. miejscu w rankingu FIFA, a Polska na 19.) ujmy nie przynosi, ale nie o wynik tu chodzi. Każdy z oglądających piątkowe spotkanie widział, że na boisku w Amsterdamie w piłkę grała tylko jedna drużyna, a druga próbowała jedynie – raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem – w tej grze rywalom przeszkadzać. Na takiego przeciwnika, jak „Pomarańczowi” taka postawa zespołu Jerzego Brzęczka nie mogła wystarczyć do osiągnięcia czegoś więcej, niż minimalna porażka. Można też z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że gdyby Holendrom bardzo zależało na zwycięstwie w wyższych rozmiarach, nie mieliby większego problemu z osiągnięciem tego celu, przy poprawieniu skuteczności i częstszym przyspieszaniu swoich akcji. Ale smutna prawda jest taka, iż podopieczni trenera Dwighta Lodewegesa już po pierwszym kwadransie mogli się zorientować, że wcale nie muszą zbytnio się przemęczać, bo nie mają na boisku rywali, którzy mogliby im zagrozić.

Drugi smutny wniosek jest taki, że potwierdziło się, iż bez Roberta Lewandowskiego reprezentacja Polski nie istnieje w wymiarze ofensywnym. O ile grę obronną Polaków w piątkowym spotkaniu można jeszcze względnie pochwalić, o tyle z przodu była to już całkowita katastrofa. „Biało-Czerwoni” nie zdołali przez cały mecz stworzyć żadnego poważnego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Po raz kolejny zawiodła linia pomocy, a tercet: Zieliński – Krychowiak – Klich okazał się mało kreatywny. Żaden z napastników nie pokazał, że może być godnym zastępcą/następcą, ewentualnie partnerem „Lewego” w ataku polskiej drużyny narodowej. Nie objawił się nam też kandydat na lidera, który w zastępstwie kapitana reprezentacji Polski potrafiłby wstrząsnąć drużyną i zmobilizować ją do lepszej gry. A taki lider wśród piłkarzy jest bardzo potrzebny, skoro mamy selekcjonera zadowolonego z postawy zespołu po takim meczu, jak ten piątkowy z Holandią.

Wszystkie te wnioski są niepokojące właśnie w kontekście przyszłorocznego turnieju finałowego EURO 2020. Przypomnijmy, że Polska w fazie grupowej zagra tam z Hiszpanią i Szwecją, a trzeciego rywala naszej kadry poznamy po rozstrzygnięciu fazy play-off eliminacji do piłkarskich mistrzostw Europy. Zarówno z Hiszpanami, jak i ze Szwedami mamy fatalny bilans spotkań, nigdy nie grało nam się z tymi drużynami dobrze. Wiadomo, że aby ich pokonać, nie można liczyć tylko i wyłącznie na Roberta Lewandowskiego, bo na takich przeciwników to za mało. Nawet jeśli nasz napastnik –  jak zwykle w meczach kadry – będzie się dwoił i troił, grał na kilku pozycjach jednocześnie. Spotkanie z Holandią miało też być testem zwłaszcza przed rywalizacją podczas EURO 2020 z Hiszpanią, która jako drużyna prezentuje podobny styl do „Pomarańczowych”, a jej piłkarze są na podobnym (albo nawet wyższym) poziomie pod względem wyszkolenia technicznego i boiskowej inteligencji. Już wiemy, że jeśli drużyna Jerzego Brzęczka w najbliższych miesiącach nie poczyni żadnego postępu, to 19 czerwca 2021 roku w swoim drugim meczu grupy E turnieju finałowego EURO 2020 z Hiszpanią na boisku w Bilbao nie będzie miała czego szukać.

Mecz z Bośnią sprawdzianem przed EURO 2020?

Tymczasem dziś wieczorem możemy uzyskać odpowiedź na pytanie, jakie szanse podczas EURO 2020 będą mieli „Biało-Czerwoni” z trzecim rywalem grupowym. Drużyna Bośni i Hercegowiny, z którą wybrańcy Jerzego Brzęczka spotkają się o godzinie 20:45 na stadionie w Zenicy, finalistą piłkarskich mistrzostw Europy 2020 wprawdzie jeszcze nie jest, ale ma ku temu spore szanse. Zespół prowadzony przez trenera Dusana Bajevicia zajął 4. miejsce w grupie J eliminacji do EURO 2020, ale dzięki wygraniu rozgrywek grupowych w Dywizji B poprzedniej edycji Ligi Narodów załapał się do fazy play-off eliminacji przełożonego na przyszły rok europejskiego czempionatu. Faza play-off, podobnie jak turniej finałowy EURO 2020, została przełożona z powodu pandemii koronawirusa. Mecze miały odbyć się wiosną tego roku, a zostaną rozegrane jesienią. Bośnia i Hercegowina została przydzielona do tak zwanej „ścieżki B” fazy play-off, a jej zwycięzca dołączy właśnie do grupy E turnieju finałowego mistrzostw Europy, gdzie wylosowane zostały drużyny Hiszpanii, Szwecji i Polski. „Ścieżka B” składa się z czterech drużyn. Oprócz Bośni i Hercegowiny są to: Irlandia Północna, Irlandia i Słowacja. Bośniacy 8 października zagrają z tym pierwszym rywalem w spotkaniu półfinałowym, a Słowacja zmierzy się z Irlandią. Zwycięzcy półfinałów 12 listopada spotkają się w decydującym o uzyskaniu przepustek na EURO 2020 meczu finałowym.

Naszych poniedziałkowych rywali możemy traktować jako faworytów tej fazy eliminacji do mistrzostw Europy. Potwierdzili to zresztą w pierwszym meczu obecnej edycji Ligi Narodów, w którym zdołali zremisować na wyjeździe z Włochami 1:1. Pomimo korzystnego bilansu dotychczasowych spotkań (Polacy dwa razy wygrali i raz zremisowali) naszą reprezentację z pewnością czeka kolejny ciężki mecz. Oby tym razem zarówno wynik, jak i gra była lepsza. Na dziesięć miesięcy przed turniejem finałowym EURO 2020 przyda się wszystkim kibicom choć mała nutka optymizmu.

Adam Pisula

Kursy na Ligę Narodów znajdziesz w STS! ⚽


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?