Czwarty sezon w pucharach i koniec z plakietką „ucznia”? Zobacz, jak Raków buduje markę i dlaczego jesienią bali się ich prawie wszyscy. Mała armia robi desant na Sosnowiec, słowiańska gościnność i toskańska obsesja na punkcie trawy. Zaglądamy za kulisy pucharowej przygody Rakowa Częstochowa!
Raków to nie jest przypadek, to proces.
Raków w Europie to marzenie każdego coacha od samorozwoju i specjalisty od mindfulnessu. Obecna kampania to czwarty sezon klubu z miasta świętej wieży w pucharach i kolejny sezon wzrostu. „Medaliki” po raz pierwszy grają w fazie pucharowej. Porównując się do bardziej doświadczonych drużyn z Polski, Raków wciąż może bez cienia zażenowania nosić plakietkę „uczę się”. Trudno oczywiście zestawiać ze sobą obecne rozgrywki i kampanie w Lidze Europy 2023/24, gdzie rywalami Rakowa były dwie drużyny z najlepszej szesnastki tegorocznej Ligi Mistrzów. Jednak nasz rozmówca, rzecznik prasowy klubu Damian Markowski podkreśla, że respekt zdobywa się zwycięstwami i dobrym miejscem w tabeli: Myślę, że najwięcej zrobiliśmy jesienią! Naszą serią bez porażki w fazie ligowej, a zrobił to przecież tylko Strasbourg i Raków. Myślę, że po tym kluby europejskie czują do nas większy respekt. Nie przyjeżdżają tu dopisać punktów, nastawiają się na walkę!

Ciężka praca robotniczego klubu. Desant na Sosnowiec!
W Rakowie kultywuje się ciężką pracę, co idealnie współgra z robotniczymi korzeniami klubu. Trud w europejską przygodę „Medalików” wkładają nie tylko zawodnicy. To cała machina, działy odpowiedzialne za kontakty z UEFA, media i specyficzną, jak na polskie warunki, operację logistyczną. Raków gra domowe mecze na oddalonym o prawie 80 kilometrów ArcelorMittal Park w Sosnowcu.
W Sosnowcu czujemy się bardzo dobrze, gospodarze przyjmują nas świetnie i pomagają nam w każdym detalu. Ale to jest konkretna operacja – tłumaczy Damian Markowski.
Oprócz piłkarzy do Sosnowca jedzie „druga drużyna”. Dział mediów, marketingu, osoby odpowiedzialne za branding szatni czy tunel wyprowadzający piłkarzy na murawę. Mecz jest w czwartek, a oni zaczynają pracę już w poniedziałek. To logistyka na pełnych obrotach. Wiele osób kursuje między Częstochową a Sosnowcem kilka razy. Nie licząc piłkarzy i sztabu, przy organizacji jednego meczu pracuje około 40 osób z klubu i drugie tyle pracowników zewnętrznych. Łącznie? Mała armia, około 80 osób, by na jeden wieczór Sosnowiec stał się domem Rakowa.
Czytaj także:
- Kto mistrzem Polski 2025/26? Typujemy zwycięzcę Ekstraklasy!
- Sól futbolu, czyli europejskie noce Rakowa
- Kto zostanie królem strzelców Ekstraklasy w sezonie 2025/26?
- Świdnik. To tam, gdzie Dawid nie pęka przed Goliatem
- Zwycięzca STS Pucharu Polski 2025/26. Kto sięgnie po trofeum?
Słowiańska gościnność i włoska trawa
Z Damianem rozmawiamy także o tym, jak ten europejski profesjonalizm wygląda od kulis, zanim zapłoną race i po tym jak zgasną światła jupiterów. Okazuje się, że mapa pucharowa to nie tylko stadiony, ale przede wszystkim ludzie, od specjalisty od wszystkiego w Bułgarii, po medialny kombinat w Pradze
Żylina przyjęła nas bardzo dobrze. W Kyrdżali była jedna osoba na cały dział, ale Filip robił wszystko żebyśmy dobrze się tam czuli. W Pradze byliśmy zaskoczeni rozbudowanym działem medialnym klubu. Na stadionie mieliśmy specjalnie oddelegowanego pracownika do kontaktu z mediami klubowymi. Dzień przed meczem oprowadzili nas, opowiedzieli o klubie i o mieście. Graliśmy łącznie trzy mecze w Czechach i na Słowacji. W Pradze, Ołomuńcu i Żylinie czuliśmy słowiańską gościnność, byliśmy przyjmowani podobnie jak my chcemy traktować naszych rywali! Włosi z przyjęli nas dobrze, bardzo profesjonalne podejście, widzieliśmy jak dużo pracy mają nasi odpowiednicy z Florencji.
Pytamy Damiana o infrastrukturę stadionu we Florencji. Z uśmiechem mówi, że na Artemio Franchi czuć długą historię Serie A i natychmiast dodaje, że Włosi niesamowicie dbają o murawy. Viola Park to bardzo profesjonalny ośrodek z sześcioma boiskami treningowymi, trawa na każdym z nich jest dokładnie taka jak na głównej płycie, bo piłkarze podczas treningów muszą się czuć tak samo jak na meczach! Włosi nie zostawiają tu miejsca na przypadek. Pytanie o kontakty z Maccabi Hajfa nasz rozmówca ucina krótko…
– Pomidor.

Organizacja Raków! Od Koszarawy po Fiorentinę
29 czerwca 2005 roku. Drugi mecz barażowy o prawo gry w III lidze śląskiej. Raków Częstochowa kontra Koszarawa Żywiec. Bezbramkowy remis, karne i mordercza seria, w której „Medaliki” wygrywają 9:8. To wtedy zaczęła się długa batalia o wyrwanie klubu z niebytu. Kibice często powtarzają, że to był najważniejszy mecz w nowożytnej historii Rakowa. Mit założycielski.
Dziś, zamiast o przetrwanie, Raków bije się o respekt we Florencji. Czy wyrównana walka z solidną marką z Serie A to kolejny kamień milowy w budowaniu legendy klubu? Damian Markowski nie ma wątpliwości – organizacyjnie Raków gra już w innej lidze.
Raków to pełna profeska, gramy na trzech frontach i organizacyjnie dajemy sobie z tym radę. Ostatnie tygodnie wydawały się trochę szalone, bo zaczęliśmy w Świdniku, później w weekend mecz u siebie, polecieliśmy w środę rano do Florencji, wróciliśmy w piątek o 17:00, w niedziele mecz z Górnikiem, a od poniedziałku zaczynamy temat meczu z Fiorentiną i zaraz Legia. Pod względem organizacyjnym Raków jest gotowy do gry na trzech frontach. Na tle Europy nie mamy się czego wstydzić. Organizacyjnie jesteśmy w czołówce.


























































































