Ciekawa sytuacja w Serie A

Serie A

Wyniki, jakie padają w ostatnich tygodniach we włoskiej Serie A sprawiły, że na pięć kolejek przed końcem sezonu w czołowej czwórce wszystko może się jeszcze zmienić. To zapowiada niezwykle emocjonujący finisz rozgrywek. Sporo może wyjaśnić (albo jeszcze bardziej zagmatwać) już najbliższa kolejka, w ramach której w niedzielę AS Roma zagra z Interem Mediolan, a w poniedziałek Juventus Turyn z Lazio Rzym.

Czołowa czwórka Serie A już pewna

Po 33. kolejkach Serie A jedno jest już niemal pewne – pierwszą czwórkę na mecie sezonu utworzą: Juventus Turyn, Inter Mediolan, Atalanta Bergamo i Lazio Rzym. Niemal pewne, bowiem piąta w tabeli AS Roma ma jeszcze matematyczne szanse na przebicie się do tego kwartetu. W pięciu pozostałych do zakończenia sezonu kolejkach można zdobyć 15 punktów, a rzymianie mają stratę 14 punktów do Interu, 13 do Atalanty i 12 do Lazio. W praktyce oznacza to jednak, że są to straty nie do odrobienia, gdyż trudno zakładać same porażki trzech czołowych włoskich drużyn na ostatniej prostej rozgrywek. O wiele mniej pewności mamy już co do kolejności na czterech pierwszych miejscach. Tutaj różnica pomiędzy liderującym Juventusem a czwartym Lazio wynosi tylko osiem punktów, a obserwując nierówną formę prawie całego kwartetu w ostatnich tygodniach, możemy spodziewać się jeszcze wielu przetasowań.

Znakomita passa Atalanty Bergamo

Uwaga o nierównej formie nie dotyczy tak naprawdę tylko jednej z czołowych drużyn włoskiej ligi. Chodzi o Atalantę, która po epidemicznej przerwie najlepiej wznowiła rozgrywki. Na osiem meczów piłkarze z Bergamo siedem wygrali, tylko jeden raz remisując. Imponująca jest także lista drużyn, które w tym czasie pokonali. Znajdują się na niej m.in.: Lazio Rzym i Napoli, a sobotni remis z Juventusem w Turynie również należy im zapisać po stronie plusów. W efekcie zespół, który przed wybuchem pandemii był raczej pogodzony z czwartą pozycją w tabeli, ma teraz szanse nawet na włączenie się do walki o mistrzowski tytuł. Siedem punktów do lidera to nie jest przecież strata nie do odrobienia. A po najbliższej kolejce sytuacja Atalanty może się jeszcze bardziej poprawić, bowiem jako jedyna z czołowej czwórki nie ma groźnego rywala. Podopieczni trenera Gian Piero Gasperiniego zagrają na wyjeździe z Veroną, która z ostatnich czterech meczów dwa przegrała i dwa zremisowała, a w tabeli Serie A zajmuje dopiero dziewiąte miejsce.

Kryzys w Lazio Rzym

Na drugim biegunie, w porównaniu do Atalanty Bergamo, jest Lazio. Zanim doszło do przerwy w rozgrywkach, rzymianie wydawali się najpoważniejszym rywalem Juventusu Turyn w walce o mistrzowski tytuł. Tymczasem po przerwie odnieśli tylko dwa zwycięstwa, jeden raz zremisowali i aż cztery razy przegrali. O ile jeszcze porażki z Atalantą, czy AC Milan można było brać pod uwagę, to już przegrane mecze z Lecce i Sassuolo należy traktować w kategorii wielkiego rozczarowania. W efekcie ekipa trenera Simone Inzaghiego spadła na czwarte miejsce w tabeli Serie A i poniedziałkowy mecz z Juventusem w Turynie może być jej ostatnią szansą na powrót do gry. W razie zwycięstwa rzymianie mogą zniwelować stratę do lidera z ośmiu do pięciu punktów. A trzeba przyznać, że kto jak kto, ale Lazio akurat ma ostatnio patent na mistrzów Włoch. Pokonało ich zarówno w ostatnim spotkaniu ligowym (3:1 w grudniu w Rzymie), jak i w pojedynku o Superpuchar (również 3:1, także w grudniu).

Zatrzymana machina Juve

Juventus Turyn już wcale nie musiałby obawiać się o obronę mistrzowskiego tytułu, gdyby zwycięska machina nie zacięła się w ostatnich tygodniach. Pierwsze cztery mecze po wznowieniu rozgrywek Serie A piłkarze „Starej Damy” bez problemu wygrali. A potem przyszedł kryzys, bo chyba tak można już nazwać to, co ostatnio dzieje się z „Bianconeri”. 7 lipca porażka 2:4 z AC Milan w Mediolanie, 11 lipca remis 2:2 w Turynie z Atalantą – tutaj jeszcze można powiedzieć: „ok, wymagający rywale”. Ale już środowy remis 3:3 z Sassuolo musi budzić u trenera Maurizio Sarriego niepokój, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że rywale mają naprawdę dobrą passę – z siedmiu ostatnich meczów cztery wygrali, a trzy zremisowali. Tak, czy inaczej, Juventus ma obecnie tylko sześć punktów przewagi nad drugim w tabeli Serie A Interem Mediolan i musi się obudzić, jeśli nie chce zafundować sobie nerwowej końcówki sezonu.

Solidny, ale chimeryczny Inter

Piłkarze z Mediolanu do gry o mistrzostwo wrócili nie tylko dzięki potknięciom Lazio i Juve, ale też dzięki solidnej swojej postawie po wznowieniu rozgrywek Serie A. Pokonali od tego czasu Sampdorię, Brescię, Torino, Parmę i SPAL, zremisowali z Sassuolo i Veroną, a przegrali tylko jeden raz i to dość niespodziewanie, bowiem na własnym boisku z Bologną. Gdyby nie ta porażka, ich sytuacja w tabeli byłaby jeszcze lepsza, ale świadczy też ona o chimeryczności formy piłkarzy trenera Antonio Conte. Dlatego tym ciekawiej zapowiada się ich kolejny pojedynek, tym razem z wymagającym przeciwnikiem. To wspomniana wcześniej AS Roma, która pokonując Inter w niedzielę mogłaby jeszcze nieco przedłużyć swoje złudzenia (jeśli jeszcze są) na pomieszanie szyków czołowemu kwartetowi Serie A. Szkopuł w tym, że podopieczni trenera Paulo Fonseki są równie chimeryczni, jak piłkarze Interu. Na siedem spotkań po wznowieniu rozgrywek cztery wygrali (z Sampdorią, Parmą, Veroną i Brescią) i trzy przegrali (z Udinese, AC Milan i Napoli). Biorąc to pod uwagę, trudno będzie wytypować wynik niedzielnego spotkania z Interem na Stadio Olimpico w Rzymie.

Adam Pisula

Szukasz kursów na mecze Serie A? Znajdziesz je w STS! ⚽

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?