W historii NBA nie brakuje wspaniałych historii i imponujących rekordów. To rozgrywki, które w swoich dziejach widziały mnóstwo znakomitych koszykarzy. Nie wszystkie rekordy NBA są jednak poprawiane. Bowiem już od ponad 60 lat nikt nie pobił osiągnięcia, jakim jest najwięcej punktów w meczu koszykówki zdobyte przez jednego zawodnika. A kto tego dokonał i kiedy? Zapraszamy na materiał!
Rekord nie do pobicia w koszykówce
Wilt Chamberlain – legenda i rekordzista
NBA to rozgrywki istniejące od 1946 roku. Od początku cieszyły się ogromną popularnością kibiców, którzy śledzili i odnotowywali wszystkie rekordy, jakie pisały się przez dziesięciolecia na kartach historii ligi. W 1962 roku miało miejsce wydarzenie, które po dziś pozostaje najznamienitszym rekordem NBA. Związany jest z nim nieżyjący już koszykarz Wilt Chamberlain. To zawodnik, który zdobył najwięcej punktów w jednym meczu NBA w historii rozgrywek.
Kim był Wilt Chamberlain?
Wilt Chamberlain urodził się w 1936 roku w Filadelfii. Od początku w jego życiu ważne miejsce zajmowała koszykówka, więc nie zdziwiło nikogo, kiedy został profesjonalnym sportowcem. Do NBA trafił w 1959 roku z numerem 3 w drafcie. Jego pierwszym klubem była Philadelphia Warriors, potem przeniesiona do San Francisco. Wilt Chamberlain przez chwilę grał na Zachodzie, ale potem wrócił na Wschód, do Philadelphia 76ers, później reprezentując jeszcze Los Angeles Lakers. Wszędzie, gdzie występował, gracz ten był gwiazdą. Poza tym był biznesmenem, napisał kilka książek. Zasłynął z kontrowersyjnego stwierdzenia, że w całym swoim życiu… przespał się z 20 tysiącami kobiet. Wilt Chamberlain zmarł w 1999 roku z powodu choroby serca, przez którą jego stan nagle się pogrążył. Odszedł w Bel Air w Kalifornii.
To, z czego zasłynął Wilt Chamberlain, miało miejsce jeszcze podczas jego gry dla Philadelphia Warriors. 2 marca 1962 roku jego zespół mierzył się z New York Knicks. Nic nie zapowiadało tego, że w trakcie tego spotkania padnie wybitny rekord punktów, który niepoprawiony pozostaje aż po dziś dzień. Chamberlain rzucił wtedy aż 100 punktów i pozostaje jedynym koszykarzem, który tego dokonał. To największa liczba zdobytych punktów w jednym meczu w historii NBA. Nikt nawet nie otarł się potem o ten rekord. W czwartej kwarcie kibice Philadelphia Warriors skandowali na trybunach: „Podaj do Wilta!”, a gracze podawali. „Szczudło” w ostatniej akcji rzucił do kosza i zdobył 100 punktów w jednym meczu. Niestety nikt nie może zobaczyć powtórki tego wydarzenia. Mecz był transmitowany tylko drogą radiową.
Najważniejsze osiągnięcia w karierze
Wilt Chamberlain słynie przede wszystkim z tego, że jako jedyny gracz zdobył sto punktów w meczu NBA. To jednak niejedyne jego osiągnięcie. „Szczudło” zdobył najwięcej punktów w połowie spotkania NBA. Dzierży także rekord zdobytych punktów w jednym sezonie – 4029. Przekłada się to też na największą średnią zdobytych punktów na mecz w jednej kampanii – 50,4. Wilt Chamberlain posiada też rekord w największej liczbie zbiórek w historii NBA – 23 924. Nikt też nie zdobył tylu punktów w meczu gwiazd NBA, co on – 42. A można jeszcze tak wymieniać i wymieniać…
Dodatkowo należy wspomnieć, że Wilt Chamberlain ma bardziej ogólne wyróżnienia w swojej karierze. Dwa razy zdobywał mistrzostwo NBA, cztery razy przegrywał w finale. Cztery razy zostawał MVP w sezonie zasadniczym, raz w finałach. Trzynaście razy grał w meczu gwiazd. Regularnie był wybierany do pierwszego składu NBA, wielokrotnie był liderem sezonu regularnego w punktach, zbiórkach czy skuteczności z rzutów wolnych.
Jego miejsce w historii NBA
Wilt Chamberlain to nie tylko postać znana w dziejach NBA z racji bitych rekordów. On po prostu był znakomitym koszykarzem. Świadczy o tym fakt, że wiele osób często uważa, że „Szczudło” był lepszym zawodnikiem niż Michael Jordan, uznawany powszechnie za najlepszego w historii NBA. Wszystkie kluby, w jakich występował Wilt Chamberlain, zastrzegły jego numer 13 – Philadelphia Warriors, Philadelphia 76ers oraz Los Angeles Lakers. O jego wybitności nie tylko świadczy fakt, że jest jedynym koszykarzem, który zdobył 100 punktów w najlepszej lidze koszykarskiej świata. Przez ponad 60 lat nikt do tego rekordu nawet się nie zbliżył. A jak doskonale wiadomo, intensywność dzisiejszych spotkań jest znacznie większa niż w przeszłości.
Mecz, w którym zdobył 100 punktów
2 marca 1962 roku Philadelphia Warriors mierzyli się z New York Knicks. Wydawało się, że niczego specjalnego się o tym spotkaniu nie będzie pisać. Ot, mecz jeden z wielu. Jednakże w ekipie Warriors występował Wilt Chamberlain. Mecz oglądało nieco ponad 4000 kibiców. Koszykówka nie była wtedy jeszcze aż tak znacząca w USA, jak ma to miejsce obecnie. Dlatego z tamtego meczu nie prowadzono nawet transmisji telewizyjnej! Nie ma żadnych powtórek tego, czego dokonał legendarny zawodnik. Była tylko transmisja radiowa oraz relacje świadków.
Jak doszło do tego rekordu?
Chamberlain był wyróżniającą się postacią Warriors. Grał w całym meczu, nie schodząc nawet na minutę. Do przerwy udało mu się zdobyć 41 punktów, co było kapitalnym wynikiem. Ówczesny szkoleniowiec jego zespołu, Franck McGuire, powiedział wówczas, żeby wszyscy podawali do Chamberlaina. „Zobaczymy, ile rzuci” – miał dodać. Nowojorczycy nie oszczędzali gwiazdy rywala. Ten był jednak górował nad nimi wszystkimi wzrostem. Momentami wyglądało to wręcz kuriozalnie i byłoby nie do pomyślenia w obecnych czasach.
W czwartej kwarcie nawet stadionowy spiker zaczął liczyć kolejne punkty, jakie rzucał „Szczudło”. Podań do Chamberlaina domagali się też kibice, a Warriorsi tak też czynili, często nawet nie biegnąc do ofensywy. Na 79 sekund przed końcem gwiazdor z Filadelfii miał 98 punktów. Zmarnował dwa kolejne rzuty, ale tuż przed końcem trafił, mimo że był kryty przez cały zespół rywali. Podobno 200 fanów wbiegło na parkiet, by móc dotknąć bohatera. Joe Ruklick, który zaliczył wówczas asystę, natychmiastowo podbiegł do arbitrów, aby ci przypadkiem nie pominęli go w tej wiekopomnej chwili.
Kontekst i znaczenie tego osiągnięcia
Jak wszystkie rekordy NBA, tak i ten, którego autorem jest Wilt Chamberlain, wpływa na wyobraźnię. Dodatkowo jest on jednym z najbardziej epickich osiągnięć. Rzuty w koszykówce są jak gole w piłce nożnej. To coś, co „tygrysy lubią najbardziej”. Bariera stu punktów wyznaczyła granicę, do której dążą kolejne pokolenia koszykarzy, chcących bić rekordy NBA. Nawet Kobe Bryant, drugi w tej klasyfikacji, jest aż 19 punktów za Chamberlainem. Pewnej mistyki temu rekordowi – często używano tego słowa – dodaje fakt, że nie został on zarejestrowany kamerą. Jest owiany legendą, o której można jedynie słuchać, bo widzieli ją tylko ci, którzy wówczas znajdowali się na hali.
Czytaj dalej:
- Jak obstawiać koszykówkę? Poradnik obstawiania koszykówki
- NBA In-Season Tournament 2023: typy, kursy. Kto wygra nowy turniej?
- Koszykówka na Igrzyskach Olimpijskich 2024. Typy, kursy, terminarz
- Konferencja Zachodnia NBA: typy, kursy. Kto faworytem do play offów?
- Konferencja Wschodnia NBA: typy, kursy. Kto faworytem do play offów?
- Podstawowe zasady koszykówki: wskazówki dla początkujących
- Polacy w NBA. Polscy zawodnicy grający w najlepszej lidze koszykarskiej świata
Inni zawodnicy, którzy byli blisko rekordu
To, czy ktoś w historii NBA był blisko rekordu Chamberlaina, jest kwestią dyskusyjną. Z racji tego, że zdobył on 100 punktów, łatwo procentowo policzyć, jak wyglądało jego „wypełnienie”. Najbliżej był słynny Kobe Bryant, legenda Los Angeles Lakers. 22 stycznia 2006 roku w meczu przeciwko Toronto Raptors trafił do kosza za 81 punktów, mimo że do przerwy miał ich „tylko” 28. Radość „Black Mamby” była tak ogromna, jakby on sam pobił rekord NBA, ale jednak osiągnął go „jedynie” w 81 procentach. Właściciel Lakers Jerry Buss mówił wtedy, że to było jak „oglądanie cudu”. – Zdarzyło się coś wyjątkowego. Usiąść tutaj i powiedzieć, że rozumiem, co się stało, byłoby kłamstwem – mówił sam Kobe Bryant.
Najwięcej punktów zdobywanych w jednym meczu przez innych zawodników
A kogo musiał wyprzedzić Kobe Bryant, aby zająć drugie miejsce za Chamberlainem? Między innymi… Wilta Chamberlaina. „Szczudło” zajmuje bowiem 3. miejsce w tym zestawieniu, a także ex aequo od 4. do 6. razem z Davidem Thompsonem. Samodzielnie jest również na lokacie nr 7! Co ciekawe, w czołowej dziesiątce nie znalazł się Michael Jordan, którego najlepszym wynikiem było 69 punktów.
Największa liczba punktów na mecz NBA:
- Wilt Chamberlain – 100 pkt – 1961/62 – Philadelphia Warriors vs New York Knicks
- Kobe Bryant – 81 pkt – 2005/06 – Los Angeles Lakers vs Toronto Raptors
- Wilt Chamberlain – 78 pkt – 1961/62 – Philadelphia Warriors vs Los Angeles Lakers
- David Thompson – 73 pkt – 1977/78 – Denver Nuggets vs Detroit Pistons
- Wilt Chamberlain – 73 pkt – 1962/63 – San Francisco Warriors vs New York Knicks
- Wilt Chamberlain – 73 pkt – 1961/62 – Philadelphia Warriors vs Chicago Pacers
- Wilt Chamberlain – 72 pkt – 1962/63 – San Francisco Warriors vs Los Angeles Lakers
- Donovan Mitchell – 71 pkt – 1960/61 – Cleveland Cavaliers vs New York Knicks
- David Robinson – 71 pkt – 1993/94 – San Antonio Spurs vs Los Angeles Clippers
- Elgin Baylor – 71 pkt – 1960/61 – Los Angeles Lakers vs New York Knicks
Analiza rekordu – dlaczego jest tak trudny do pobicia?
Każdy rekord punktów może zostać kiedyś pobity. Skoro ktoś zdobył ich 100, to czemu jakiś koszykarz nie rzuci 101? W przypadku osiągnięcia Chamberlaina łatwo jednak zdecydowanie nie będzie. Sam fakt, że tylko Kobe Bryant był w stanie przekroczyć (ledwo co) granicę 80 trafień, mówi wiele. Należy pamiętać, że „Szczudło” jak na swoje czasy był zawodnikiem wyjątkowo wysokim. Dodatkowo bardzo pomagali mu koledzy, którzy w drugiej połowie meczu po prostu robili wszystko, aby ten rzucił jak najwięcej punktów. Trzeba też podkreślić, w jak znakomitej dyspozycji był Chamberlain w tamtym sezonie. Połowa z 6 najlepszych indywidualnych rezultatów punktowych została przez niego ustanowiona właśnie w kampanii 1961/62. Dodatkowo trzeba podkreślić, że w starciu z Knicks szło mu po prostu znakomicie. Trafił 28 punktów z rzutów osobistych na 32 możliwe, a ten element koszykarski akurat wyjątkowo mu nie leżał.
Zmiany w stylu gry w NBA na przestrzeni lat
Jak każda dyscyplina sportowa, tak i koszykówka przechodziła latami przez wiele zmian. Absolutnie normalne stało się, że wraz z rozwojem profesjonalizmu sportowców rozwojowi uległo tempo i ich podejście do wykonywanej pracy. Dziś każdy jest atletą z prawdziwego zdarzenia i dba o siebie tak, jak nigdy. Wpływ na to wszystko miał również rozwój technologiczny. Z jednej strony pomógł przygotowywać się do spotkań od strony taktycznej. Z drugiej – dokładniej obrazuje kwestie, które muszą poprawiać zawodnicy, zarówno pod względem swojej gry, jak i dyspozycji. Także wciąż poszerzająca się komercjalizacja i rozrywka sprawiła, że w koszykówkę gra się szybciej niż kiedyś. Dzisiejszy widz jest przeciążony codziennymi bodźcami. Dlatego oglądając mecz, półśrodki go nie zadowolą – zawsze musi być na maksa!
Obrona i taktyka drużyn przeciwko najlepszym strzelcom
Zmianom ulegały również przepisy NBA. Do tego procesu przyłożył się nota bene sam Chamberlain, na którego ówcześni przeciwnicy nie potrafili znaleźć sposobu. W tamtych czasach gra była ostrzejsza i bardziej siłowa, choć do treningu siłowego wcale nie przykładano takiej wagi, jak obecnie. A mimo tego „Szczudło” i tak robił z rywalami to, co chciał. Wpływ miał na to jego wzrost. Mierzył aż 216 cm. Dzisiaj nie robi to na nikim wrażenia, ale fakty są takie, że w latach 60. średni wzrost koszykarza wynosił ok. 195 cm. Aktualnie jest to ok. 199-200 cm. Kilka lat po rozpoczęciu NBA w całych rozgrywkach było zaledwie… dwóch graczy mierzących sobie ponad dwa metry!
Nic dziwnego, że Chamberlain bawił się grą. Zmiany w przepisach miały… pomóc go przystopować, stąd np. zakazano wyskoku podczas rzutów wolnych. Poszerzono też malowanie, żeby trudniej mu było grać w post. Zmiany dotyczyły także taktyk obronnych, co dało trenerom więcej możliwości do organizacji gry defensywnej. Z czasem jednak zaczęto wprowadzać przepisy mające na celu ograniczenie ostrej, fizycznej gry, ale jak widać nie pomogło to graczom w przybliżeniu się do wielkiego rekordu.
Jak drużyny bronią się przed najlepszymi strzelcami?
W latach 90. gra w NBA stała się wyjątkowo fizyczna. Z tego powodu władze ligi zaczęły wprowadzać przepisy mające na celu ograniczenie jej. W efekcie dzisiaj są odgwizdywane przewinienia, które w tamtym czasie pozostałyby niezauważone. Z jednej strony twierdzi się, że atakujący mają dziś łatwiej zdobywać punkty. Z drugiej – drużyny w dużym stopniu dopracowały strategie obronne i bynajmniej nie próżnowały. W większości zespołów można wyróżnić jakąś dominującą gwiazdę, na którą rywale muszą zwracać szczególną uwagę. Jak w każdym sporcie zespołowym, zatrzymanie jej bywa kluczowym aspektem meczu. Stosuje się różne strategie, jak podwajanie czy szczególne krycie indywidualne. Można próbować wyprowadzić takiego zawodnika z równowagi psychicznej. Najistotniejsze w tym wszystkim jest jednak dokładne przeanalizowanie gry takiego koszykarza przed meczem, aby wiedzieć, czego się spodziewać.
Czy obecne taktyki pozwalają na zdobycie 100 punktów w jednym meczu?
Aby legendarny rekord punktów na mecz został pobity, musi zostać wykonane mnóstwo pracy. Przede wszystkim pracować na takiego gracza musi cały zespół, a rywal musi złapać ewidentny dołek dyspozycji. Choć przepisy dotyczące fauli zostały zaostrzone, ogólna fizyczność zawodników rozwinęła się, co podniosło poziom gry i zwiększyło wyzwanie. Dodatkowo należy podkreślić, jak mnóstwo prób rzutowych oddał jedyny gracz, który dobił do setki. Aż 63! Kobe Bryant rzucił w pamiętnym meczu 46 razy.
Dodatkowo wpływ na wynik w meczu Chamberlaina miały trafiane rzuty wolne, których było sporo z racji twardej gry przeciwników. Dodatkowo należy podkreślić, że legenda z Filadelfii była zawodnikiem wyjątkowo samolubnym, co w dzisiejszych czasach raczej by nie przeszło. Wielu zarzuca mu, że z tego powodu tylko dwukrotnie tryumfował w NBA.
Podsumowanie – przyszłość rekordu 100 punktów
Trudno będzie sprawić, aby jakiś zawodnik został nowym rekordzistą NBA w kwestii liczby punktów na mecz. Aktualna koszykówka wygląda inaczej, niż miało to miejsce 60 lat temu. Wiele osób twierdzi, że do Chamberlaina nie zbliży się już nikt nigdy, choć raz na jakiś czas trafia się zawodnik, któremu wieszczy się pobicie mistrza. Musiałby to jednak być prawdopodobnie najlepszy koszykarz w całej historii NBA. Na razie nikogo takiego na parkietach raczej nie ma.
Wilt Chamberlain podczas jego gry dla Philadelphia Warriors.
2 marca 1962 roku
Słynny Kobe Bryant, legenda Los Angeles Lakers. 22 stycznia 2006 roku w meczu przeciwko Toronto Raptors trafił do kosza za 81 punktów, mimo że do przerwy miał ich „tylko” 28.























































































