Kto zdobędzie Superpuchar Europy?

W czwartek o godzinie 21:00 na murawę Stadionu imienia Ferenca Puskasa w Budapeszcie wybiegną drużyny Bayernu Monachium i Sevilli, aby zagrać o Superpuchar Europy. Obydwa kluby zdobywały już to trofeum po jednym razie. Kto sięgnie po nie po raz drugi?

Trofeum dla najlepszych w Europie

Mecz o Superpuchar UEFA ma w założeniu wyłonić najlepszą klubową drużynę w Europie. Od początku swojej historii, czyli od 1972 roku, spotykają się w nim zwycięzcy dwóch najważniejszych europejskich pucharów. Obecnie są to Liga Mistrzów i Liga Europy. Zazwyczaj spotkanie to rozgrywane jest w sierpniu, przed inauguracją fazy grupowej nowego sezonu Ligi Mistrzów i Ligi Europy. W tym roku kalendarz piłkarski z powodu pandemii koronawirusa został w znacznej mierze zmieniony, nowa edycja europejskich pucharów ruszy na dobre dopiero w październiku, stąd też opóźnienie w terminie rozgrywania Superpucharu Europy

Najbardziej utytułowanymi klubami w historii Superpucharu UEFA są FC Barcelona i AC Milan, które zdobywały to trofeum po pięć razy. Zwycięzcą poprzedniej edycji jest Liverpool FC, który jako triumfator Ligi Mistrzów sezonu 2018/2019 pokonał najlepszy zespół Ligi Europy – Chelsea Londyn (5:4 w rzutach karnych), zdobywając tym samym Superpuchar Europy po raz czwarty.

Uczestnicy obecnej edycji mają na swoim koncie po jednym trofeum za wygranie meczu o Superpuchar UEFA. Bayern Monachium dokonał tego w 2013 roku, pokonując – podobnie jak przed rokiem „The Reds” – londyńską Chelsea po rzutach karnych. Ponadto Bawarczycy trzykrotnie w spotkaniu o Superpuchar Europy musieli uznawać wyższość rywali: w 1975 roku (Dynamo Kijów), 1976 (RSC Anderlecht) i 2001 (Liverpool FC). Sevilla FC triumfowała w Superpucharze Europy w roku 2006, wygrywając 3:0 z FC Barceloną. Potem czterokrotnie piłkarze tego klubu musieli obejść się smakiem po porażkach z: AC Milan (2007), Realem Madryt (2014 i 2016) oraz FC Barceloną (2015). Już z tego porównania widać wyraźnie, że to hiszpański klub ma większe doświadczenie w rywalizacji o Superpuchar Europy, zwłaszcza w XXI wieku.

Bayern zapomniał co to porażka

Jednak nie to doświadczenie powinno być najważniejszym czynnikiem podczas typowania faworyta czwartkowego meczu. Bardziej powinna liczyć się aktualna forma, a w tym względzie żadna drużyna nie może obecnie równać się z Bayernem Monachium. Bawarczycy do spotkania o Superpuchar Europy przystąpią jako zwycięzcy Ligi Mistrzów, a przecież nie jest to jedyne trofeum, jakie zdobyli w poprzednim sezonie. Na krajowym podwórku zgarnęli podwójną koronę, czyli mistrzostwo i Puchar Niemiec, a 30 września będą mieli szansę na trzecią – Superpuchar Niemiec (zagrają o niego z Borussią Dortmund). Biorąc pod uwagę tylko mecze w oficjalnych rozgrywkach, Bayern nie poniósł porażki od 31. spotkań, zaledwie jedno z nich remisując (0:0 z RB Lipsk 9 lutego w Bundeslidze). Po raz ostatni ekipa z Monachium przegrała oficjalny mecz 7 grudnia 2019 roku (1:2 z Borussią M’gladbach w Bundeslidze). Nie przeszkadzają podopiecznym trenera Hansa Flicka żadne przerwy, ani żadne zmiany w piłkarskim kalendarzu. Wręcz przeciwnie – wydaje się, że ich forma stale rośnie. Najlepszym tego przykładem było to, co piłkarze Bayernu zrobili z Schalke 04 Gelsenkirchen na inaugurację nowego sezonu Bundesligi. Wprawdzie rywale nie są ostatnio w dobrej dyspozycji i w ostatnich latach regularnie z Bawarczykami przegrywali, ale wynik 8:0 na tym poziomie musi robić wrażenie.

Magiczny „Lewy”

Podobnie jak wrażenie musiała zrobić asysta Roberta Lewandowskiego przy golu Thomasa Muellera na 6:0. Jeśli są jeszcze tacy piłkarscy „eksperci”, którzy zarzucają polskiemu napastnikowi braki techniczne albo to, że w Bayernie dobija tylko piłki do pustej bramki, to „Lewy” skutecznie zamknął im usta tym magicznym zagraniem, którego nie powstydziłby się ani Leo Messi, ani Cristiano Ronaldo. Polak tradycyjnie zaliczył w spotkaniu z Schalke także swoje trafienie (z rzutu karnego) i jeszcze jedną asystę. Po meczu okazało się, że w jego trakcie reprezentant Polski doznał urazu lewej stopy. Ból nie przeszkodził mu jednak w kontynuowaniu gry, ale mocniej odezwał się następnego dnia. Według najnowszych doniesień niemieckich mediów uraz nie był jednak na tyle poważny, aby mógł wykluczyć Roberta Lewandowskiego z czwartkowego starcia o Superpuchar Europy.

Specjaliści od Ligi Europy

Rywalem „Lewego” i spółki będą piłkarze, których śmiało można nazwać specjalistami od wygrywania Ligi Europy. Sevilla FC triumfowała już sześciokrotnie i jest absolutną rekordzistką w historii tych rozgrywek. Ale z drugiej strony, przypomniane wcześniej cztery porażki Sevilli w meczu o Superpuchar Europy oraz fakt, że w Lidze Mistrzów największym osiągnięciem hiszpańskiego klubu jest zaledwie ćwierćfinał, świadczą o tym, że poza Ligą Europy Andaluzyjczycy nie są już tak groźni. Ostatnią edycję wygrali, pokonując w finale Inter Mediolan 3:2. Nie mają wprawdzie tak spektakularnych statystyk, jak Bayern Monachium, ale był to już 21. z rzędu oficjalny mecz Sevilli bez porażki (12 zwycięstw, 9 remisów). Po raz ostatni hiszpański zespół uznał wyższość rywali 9 lutego 2020 roku (1:2 z Celtą w La Liga). Poprzedni sezon ligi hiszpańskiej Sevilla FC zakończyła na czwartej pozycji, a z Copa del Rey odpadła już w 1/8 finału. Na temat aktualnej formy podopiecznych trenera Juliena Lopetegui w nowym sezonie niewiele da się napisać, bowiem ich pierwszy mecz w La Liga został przełożony. Z Bayernem Sevilla FC grała dotychczas dwa razy. Był to ćwierćfinałowy dwumecz w ramach edycji 2017/2018 Ligi Mistrzów, wygrany przez ekipę z Monachium, która zwyciężyła 2:1 w Sevilli i bezbramkowo zremisowała w rewanżu na Allianz Arena.

Adam Pisula

Kursy na Superpuchar Europy znajdziesz w STS! ⚽

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?