W sobotę finał Pucharu Niemiec. O trofeum powalczą Bayern Monachium i RB Lipsk

Juz w sobotę finał Pucharu Niemiec

Wieczorem na Stadionie Olimpijskim w Berlinie rozpocznie się finałowe spotkanie krajowego pucharu pomiędzy drużynami z Lipska i Monachium. Zapowiadają się wielkie piłkarskie emocje z trudnym do wytypowania zakończeniem.

Robert Lewandowski i spółka faworytami, ale…

Bawarczycy są najbardziej utytułowaną drużyną w historii tych rozgrywek. W finale występowali już 22 razy i były to występy zazwyczaj bardzo udane, gdyż 18 z nich kończyło się zdobyciem trofeum. Po drugiej stronie mają przeciwnika, który jest w tej kwestii absolutnym żółtodziobem. Ekipa z Lipska zagra w finale po raz pierwszy w swej krótkiej historii (klub założony został w 2009 roku), a jej najlepszym osiągnięciem był jak dotąd awans do 1/8 finału w sezonie 2014/15. W Pucharze Niemiec zespoły z Lipska i Monachium spotkały się raz, w 2. rundzie sezonu 2017/18 i było to bardzo dramatyczne spotkanie. Na stadionie w Lipsku padł remis 1:1, który utrzymał się do końca dogrywki, o awansie musiał więc rozstrzygnąć konkurs rzutów karnych, w którym skuteczniejsi byli piłkarze Bayernu.

Zdecydowanie lepiej RB Lipsk radzi sobie w rozgrywkach ligowych. Już w sezonie 2016/17, jako beniaminek Bundesligi, zdobył wicemistrzostwo Niemiec. W kolejnym sezonie uplasował się na pozycji szóstej, a w dopiero co zakończonych rozgrywkach znów zameldował się na podium, tym razem na trzecim miejscu. Czymże jednak są te osiągnięcia wobec serii siedmiu kolejnych ligowych triumfów Bayernu Monachium? Również statystyka bezpośrednich ligowych spotkań obu drużyn zdecydowanie przemawia za mistrzami Niemiec. Z sześciu takich pojedynków wygrali cztery, raz remisując i tylko raz przegrywając (stosunek bramek 12:6).  As monachijczyków i reprezentacji Polski, czyli Robert Lewandowski dobrze czuje się w rozgrywkach o DFB Pokal. „Lewy” rozegrał 45 pucharowych spotkań i zdobył w nich 32 bramki.         

Bayern Monachium czy RB Lipsk? Kto wygra piłkarski Puchar Niemiec?
Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Kto bardziej zmotywowany przed finałem Pucharu Niemiec?

To wszystko nie oznacza jednak, że w ciemno możemy typować zwycięstwo monachijczyków w sobotnim finale. Dlaczego? Zwróćmy uwagę na dwa ostatnie sezony Pucharu Niemiec. W rozgrywkach 2016/17 Bayern odpadł już w półfinale (z Borussią Dortmund), natomiast w ubiegłym roku poległ w finałowym starciu z Eintrachtem Frankfurt (1:3), mimo iż wtedy – podobnie jak teraz –  również był zdecydowanym faworytem. Zresztą nawet droga do finału w obecnych rozgrywkach nie była dla Bawarczyków usłana różami. W 1/8 finału z Herthą Berlin wygrali dopiero po dogrywce. W ćwierćfinale byli bliscy kompromitacji. Grając u siebie z drugoligowym 1. FC Heidenheim 1846 zwyciężyli 5:4, dzięki bramce z rzutu karnego Roberta Lewandowskiego na sześć minut przed końcem spotkania. 

Można się domyślać, że spory wpływ na takie rozstrzygnięcia miała mniejsza motywacja po stronie ekipy z Monachium. Nikt przecież na Allianz Arena nie ukrywa, że krajowe triumfy to dla Bayernu chleb powszedni, a to czego najbardziej pragną i co ich najbardziej motywuje, to zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Przyznać należy, że kalendarz również nie sprzyja Bawarczykom. Do finałowego spotkania o Puchar Niemiec przystępują bowiem niedługo po tym, jak po spektakularnym zwycięstwie w ostatniej kolejce z Eintrachtem Frankfurt zapewnili sobie mistrzowski tytuł. Mecz ten miał jeszcze dodatkowy sentymentalny aspekt związany z oficjalnym pożegnaniem dwóch legend monachijskiego klubu: Arjena Robbena i Francka Ribbery’ego. Wierząc w profesjonalizm piłkarzy i sztabu szkoleniowego Bayernu, zakładamy że celebrowanie tych wydarzeń nie trwało zbyt długo i było odpowiednio stonowane, ale jednak z pewnością musiało utrudnić przygotowania do ostatniego meczu w sezonie.

Dodatkowo nakładają się na to spekulacje dotyczące przyszłości szykującej się na podbój Champions League drużyny. Z kopyta ruszyła już bowiem giełda transferowa, której klub z Monachium jest jednym z głównych bohaterów. Niemal codziennie dowiadujemy się, którzy piłkarze opuszczą Allianz Arena, a którzy zasilą zespół. Niepewna jest także przyszłość trenera Nico Kovaca. To wszystko może mieć wpływ na wynik starcia z zespołem, który do rozgrywki przystępuje ze świadomością, że nie ma nic do stracenia, że wystarczy wygrać tylko ten jeden mecz, by osiągnąć historyczny sukces

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?