Żużlowa Grand Prix w Gorzowie

Grand Prix na żużlu

Po udanym dla Macieja Janowskiego weekendzie Grand Prix we Wrocławiu, w najbliższy piątek i sobotę czekają nas zawody w Gorzowie Wlkp., gdzie rolę gospodarza pełnił będzie Bartosz Zmarzlik. Liczymy na kolejne zwycięstwa Polaków.

Pierwsza runda dla Łaguty

Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem pierwszych zawodów we Wrocławiu był Artiom Łaguta. Rosjanin dysponował w piątek niezwykle szybkim motocyklem na dystansie, a ponieważ imponował także refleksem podczas startów poszczególnych wyścigów, był poza zasięgiem rywali, którym zazwyczaj odjeżdżał na kilkanaście metrów. W fazie zasadniczej wygrał cztery z pięciu wyścigów. Jedynym żużlowcem, który zdołał go pokonać, był rodowity wrocławianin Maciej Janowski, najlepszy tego dnia z Polaków. „Magic” umiejętnie wykorzystywał znajomość toru, na którym na co dzień występuje w barwach Sparty Wrocław, a ponadto także nie mógł narzekać na ustawienia swojej maszyny. Było to widać szczególnie w wyścigu nr 19, w którym pokonał m.in. Łagutę. W sumie w fazie zasadniczej Janowski trzy razy wygrał i po jednym razie zajmował drugą oraz trzecią lokatę, co dało mu pewny awans do półfinałów z 12 punktami.

Z trochę większą trudnością ten awans wywalczył obrońca mistrzowskiego tytułu Bartosz Zmarzlik, który wygrał dwa wyścigi, w dwóch zajmował drugie miejsce, a w jednym przyjechał na metę jako ostatni, co dało mu ogólnie 10 punktów. Trzeci z Polaków Patryk Dudek nie wygrał ani jednego wyścigu i nie awansował do półfinałowej ósemki zawodów, podobnie jak jadący z „dziką kartą” i reprezentujący Polskę Rosjanin Gleb Chugunov. W kratkę, podobnie jak Zmarzlik, jechali w piątek pozostali dwaj medaliści poprzedniego sezonu: Duńczyk Leon Madsen i Rosjanin Emil Sayfutdinov, ale tak jak nasz mistrz świata zdołali zakwalifikować się do półfinałów. Stawkę ośmiu najlepszych żużlowców pierwszej rundy Grand Prix we Wrocławiu uzupełnili: Brytyjczyk Tai Woffinden, Szwed Fredrik Lindgren i Słowak Martin Vaculik. Pierwszy półfinał wygrał Łaguta przed Woffindenem, trzeci był Zmarzlik i tym samym nie awansował do wielkiego finału. Na końcu stawki do mety dojechał Sayfutdinow. W drugim półfinale klasą dla siebie był Janowski, który nie dał żadnych szans Lindgrenowi, Madsenowi i Vaculikowi. Finał to była już bezpośrednia rozgrywka pomiędzy Artiomem Łagutą i Maciejem Janowskim. Niestety Rosjanin zrewanżował się Polakowi za porażkę w rundzie zasadniczej i wygrał pierwsze tegoroczne Grand Prix i swoje pierwsze w karierze. Na trzecim stopniu podium stanął Fredrig Lindgren. Bartosz Zmarzlik ostatecznie został sklasyfikowany na szóstym miejscu, Patryk Dudek na dwunastym, a Gleb Chugunov na dziesiątym.

Magiczna sobota „Magica”

W sobotniej drugiej rundzie wrocławskiej odsłony żużlowej Grand Prix Maciej Janowski nie miał już sobie równych. Wygrał cztery z pięciu wyścigów rundy zasadniczej (raz był trzeci), którą zakończył na pierwszym miejscu z 13 punktami. Pokonał rywali także w półfinale oraz finale i został liderem cyklu Grand Prix po dwóch zawodach. Lepszy dzień miał tym razem Bartosz Zmarzlik, choć początkowo nic na to nie wskazywało. Dwa pierwsze wyścigi ukończył na trzecim miejscu i zaczęto się obawiać o awans mistrza świata do półfinałowej ósemki. Na szczęście Zmarzlik i jego team znaleźli chyba w końcu właściwe ustawienia motocykla, bo następne trzy wyścigi padły już łupem Polaka. W półfinale mistrz świata zajął drugie miejsce za Woffindenem, przegrał z Brytyjczykiem także zaciętą walkę o drugie miejsce w finale, ale ostatecznie może być zadowolony z miejsca na podium, bo był to spory postęp w stosunku do piątkowych zawodów.

O postępie możemy też mówić w przypadku dwóch pozostałych żużlowców reprezentujących Polskę na torze we Wrocławiu. Gleb Chugunov w fazie zasadniczej jechał tak dobrze, że sensacyjnie awansował do półfinału, w którym zajął jednak ostatnie miejsce. Patryk Dudek do czołowej ósemki wprawdzie nie awansował, ale wygrał za to jeden z wyścigów i w rundzie zasadniczej uzbierał w sumie siedem punktów, czyli o dwa więcej niż dzień wcześniej. O regresie w porównaniu z piątkowymi zawodami mogli z kolei mówić srebrny i brązowy medalista poprzedniej edycji Indywidualnych Mistrzostw Świata na żużlu: Leon Madsen i Emil Sayfutdinow. W piątek żaden z nich nie awansował do wyścigu finałowego, po tym jak zajęli miejsca trzecie i czwarte w półfinałach. Ale w sobotę, po słabej w ich wykonaniu rundzie zasadniczej, zabrakło Duńczyka i Rosjanina nawet w półfinałach.

Zmarzlik błyśnie w Gorzowie?

Po pierwszym weekendzie żużlowej Grand Prix na żużlu we Wrocławiu, tak jak wspomnieliśmy wcześniej, liderem cyklu jest Maciej Janowski z 38 punktami, który wyprzedza w klasyfikacji generalnej Artioma Łagutę i Taia Woffindena o sześć punktów. Na piątej pozycji sklasyfikowany jest Bartosz Zmarzlik, który zgromadził punktów 27. Mamy nadzieję, że po następnym weekendzie nasz mistrz świata zbliży się do podium klasyfikacji Grand Prix. Są na to szanse, bowiem w piątek i sobotę najlepsi żużlowcy świata będą się ścigać na torze imienia Edwarda Jancarza w Gorzowie, czyli tam gdzie w barwach miejscowej Stali na co dzień o ligowe punkty walczy wychowanek i kapitan tej drużyny… Bartosz Zmarzlik. Może więc, tak jak we Wrocławiu najlepszy był „gospodarz” obiektu Maciej Janowski, w Gorzowie nie da szans rywalom drugi z Polaków.

Adam Pisula

Kursy na Grand Prix w żużlu znajdziesz w STS!


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?