Mecz Polska – Holandia w Lidze Narodów

polska holandia

Przed nami ostatnia kolejka fazy grupowej Ligi Narodów UEFA. W środę na Stadionie Śląskim piłkarska reprezentacja Polski zagra z Holandią. Szanse na awans do Final Four są już tylko matematyczne, ale warto postarać się o odzyskanie zaufania kibiców po koszmarnym występie w niedzielę przeciwko Włochom.

Milczenie „Lewego” ważniejsze od słów

Robert Lewandowski zapytany przez dziennikarza po niedzielnym meczu z Włochami o to, jaki pomysł taktyczny nakreślił drużynie selekcjoner Jerzy Brzęczek na to spotkanie, w ramach odpowiedzi zamilknął na długie osiem sekund. To milczenie było bardzo wymowne i jest najlepszym podsumowaniem występu naszej drużyny narodowej na Mapei Stadium w Reggio nell’Emilia. Właściwie podobnie do kapitana reprezentacji Polski powinni zachować się teraz wszyscy, którym przypadł przykry obowiązek opisania tego meczu – pominąć go milczeniem, opublikować puste strony albo wykropkowane teksty. Trudno bowiem opisywać coś, czego nie ma. A nie było w niedzielę w wykonaniu polskich piłkarzy gry w piłkę, nie widzieliśmy w akcji piłkarskiej reprezentacji Polski, w ogóle nie widzieliśmy żadnej drużyny, oprócz włoskiej oczywiście. Owszem, biegało po boisku kilkunastu mężczyzn poubieranych w stroje piłkarskie w barwach narodowych, ale nie sprawiali oni wrażenia, że wiedzą po co się na tym boisku znaleźli, co się na nim robi i jaką dyscyplinę sportową uprawiają.

Nie będziemy tak okrutni, żeby na potwierdzenie tych słów przytaczać wszystkie pomeczowe statystyki, ale jedna z nich mówi podobnie dużo, jak milczenie Roberta Lewandowskiego na temat taktyki. Otóż Wojciech Szczęsny przez cały mecz wykonał więcej podań od wszystkich pomocników razem wziętych. Oznacza to, że nasz bramkarz nie tylko uchronił „Biało-Czerwonych” w niedzielę od zasłużenie wyższej porażki, ale pełnił także rolę głównego rozgrywającego. Może takie były założenia taktyczne selekcjonera, których nie chciał po meczu wyjawić kapitan? Z drugiej strony Robert Lewandowski poza jednym niecelnym strzałem rozpaczy z 40 metrów ani razu nie zagroził bramce przeciwnika. Nie było na to szans. Przecież rolą środkowego wysuniętego napastnika jest operowanie na połowie drużyny przeciwnej, zwłaszcza w pobliżu jej pola karnego, a tam piłka raczej z rzadka docierała. „Lewemu” nie pozostało więc nic innego, jak robić to samo, co pozostali – bezproduktywnie biegać pomiędzy włoskimi piłkarzami i przyglądać się, jak oni grają w piłkę.

Za mocni dla słabych, za słabi dla silnych

Sprowadzenie jednego z najlepszych napastników na świecie do roli statysty jest jednym z większych „osiągnięć” „drużyny” Jerzego Brzęczka. Ale udało jej się w niedzielę jeszcze parę innych rzeczy. Doświadczeni piłkarze często mówią, że lepiej jest mądrze stać, niż głupio biegać. „Biało-Czerwoni” swoim ustawianiem się w defensywie pokazali w niedzielę, że nawet mądrze stać nie jest dla nich łatwo. Po pierwszym meczu obecnej edycji Ligi Narodów, przegranym 4 września w Amsterdamie 0:1 z Holandią, wydawało się, że gorzej piłkarska reprezentacja Polski nie może już zagrać. Niestety w niedzielę wybrańcy Jerzego Brzęczka udowodnili, że można. Ale najsmutniejsze jest chyba to, że polskim piłkarzom udało się w niedzielę wybić kibicom z głowy jakiekolwiek marzenia o tym, że nasza reprezentacja może być groźna i walczyć jak równy z równym z najlepszymi. Owszem, może się udać raz na kilka lat jeden taki mecz, ale generalnie jesteśmy piłkarskim średniakiem, za mocnym dla słabych, za słabym dla silnych. Nie jest to optymistyczna konstatacja w perspektywie przyszłorocznych finałów EURO 2020.

Ktoś może powiedzieć, że przecież wyjazdowa porażka 0:2 z wyżej notowanym przeciwnikiem wstydu nie przynosi. Przypominamy zatem, że już po wygranym 2:0 spotkaniu towarzyskim z Ukrainą pisaliśmy, że wynik był lepszy od gry, a mecz równie dobrze mógł się zakończyć odwrotnym rezultatem. Teraz też nikt z oglądających niedzielne spotkanie z Polski z Włochami nie może mieć wątpliwości, że porażka 0:2 była najniższym wymiarem kary za taką grę, jaką pokazała reprezentacja Polski. Trzeba też pamiętać, że Włosi przystąpili do tego meczu bez pięciu kluczowych piłkarzy podstawowego składu i bez selekcjonera na ławce. Ale oczywiście i tak byli zdecydowanym faworytem, co też przyznawaliśmy w naszej zapowiedzi niedzielnego meczu Ligi Narodów. Chodzi jednak nie o samą porażkę z silniejszym przeciwnikiem, tylko o jej styl. Można przecież przegrać nawet wysoko, decydując się na otwartą grę i wymianę ciosów, w której pokaże się swoje umiejętności piłkarskie. Można też przegrać minimalnie, grając ultra-defensywnie i mądrze blokując przeciwnikowi dostęp do własnej bramki. Ale w wykonaniu „Biało-Czerwonych” nie widzieliśmy w niedzielę ani jednego, ani drugiego.

Włosi i Holendrzy walczą o Final Four

Skoro więc zostaliśmy już, jako kibice piłkarskiej reprezentacji Polski, odarci ze złudzeń i sprowadzeni na ziemię, cieszmy się z tego co jest. A dzięki zwycięstwu Holandii z Bośnią i Hercegowiną Polacy mają już zapewnione utrzymanie w Dywizji A Ligi Narodów, co zresztą było od początku podstawowym zadaniem selekcjonera Jerzego Brzęczka. Gra w elitarnej kategorii tych rozgrywek jest niebywałym sukcesem naszych piłkarzy, zważywszy na fakt, że w meczu z Włochami zaprezentowali co najwyżej poziom Dywizji C. O awans do Turnieju Finałowego z naszej grupy powalczą Włosi i Holendrzy, którzy w ostatniej kolejce stoczą korespondencyjny pojedynek. W lepszej sytuacji są „Azzurri”, którzy mają o jeden punkt więcej i jeśli wygrają w środę z Bośnią i Hercegowiną, zagrają w Final Four. Holendrzy muszą wygrać z „Biało-Czerwonymi” i liczyć na potknięcie Włochów.

Oczywiście podopieczni Jerzego Brzęczka mają jeszcze matematyczne szanse na awans. Musieliby jednak pokonać Holendrów i liczyć na porażkę Włochów. Obydwa scenariusze są równie nieprawdopodobne, więc lepiej skupić się na tym, żeby pokazać polskim kibicom – niestety tylko przed telewizorami – że jednak potrafią choć trochę grać w piłkę i zmazać plamę po niedzielnym meczu z Włochami.

Adam Pisula

Sprawdź kursy na mecz Polska – Holandia! ⚽ Obstawiaj Ligę Narodów i odbierz STS freebet na start!


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?