Ostatni tydzień Vuelta a Espana

wyscig kolarski vuelta a espana

Przed nami trzeci tydzień kolarskiego wyścigu Vuelta a Espana. Przypominamy, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu i jak wygląda sytuacja w klasyfikacji generalnej. Zapowiadamy też ostatnie etapy ostatniego wielkiego touru kolarskiego w tym roku.

Drugi tydzień, liderów dwóch

Na wtorkowym etapie wyścigu kolarskiego do mety dojechała dość spora ucieczka, z której najlepiej finiszował Kanadyjczyk Michael Woods z grupy Ef Pro Cycling. Był w niej też Hiszpan Alejandro Valverde z Movistaru, który dzięki temu wrócił do czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej. W czołówce nie nastąpiły zmiany, bo grupa ze wszystkimi liderami przyjechała razem, z niespełna minutową stratą. W środę liderzy przyjechali już na metę w pierwszej grupie, a peleton został znacznie porozrywany na górskich podjazdach. Ten odcinek padł łupem Primoża Roglicia z ekipy Jumbo – Visma. Słoweniec dzięki zwycięstwu wrócił na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i do liderującego Ekwadorczyka Richarda Carapaza z Ineos Grenadiers tracił tylko 13 sekund.

Czwartkowy płaski etap nie przyniósł żadnych zmian w czołówce klasyfikacji generalnej, a o zwycięstwo walczyli sprinterzy. Najszybszy był Irlandczyk Sam Bennett, ale sędziowie ukarali go za niebezpieczną jazdę i zwycięstwo przyznali drugiemu na mecie Niemcowi Pascalowi Ackermannowi z Bora – Hansgrohe. W piątek, choć etap znów nie był specjalnie górzysty, sprinterzy już nie walczyli o zwycięstwo. A to dlatego, że do mety prowadził stromy podjazd o długości 1,5 km. Najlepszy okazał się na nim Roglic, który tym samym wygrał już trzeci etap tegorocznej Vuelty, a przy okazji odrobił całą stratę do Carapaza i zrównał się z nim w klasyfikacji generalnej.

Do sporych zmian miało dojść po dwóch weekendowych górskich etapach, ale niewiele z tego wyszło, choć na trasie Vuelta a Espana było bardzo ciekawie. W sobotę liderzy mocno się wzajemnie pilnowali, w efekcie czego do mety dojechała ucieczka. Wygrał Francuz David Gaudu z zespołu Groupama – FDJ, a w klasyfikacji generalnej nie doszło do większych zmian. Za to w niedzielę mieliśmy już bezpośrednią walkę pomiędzy najwyżej klasyfikowanymi kolarzami. Najsilniejszy tego dnia okazał się Brytyjczyk Hugh John Carthy z EF Pro Cycling, który o 16 sekund zdystansował na mecie m.in. Carapaza i Hiszpana Enrica Masa z Movistaru. Dziesięć sekund za nimi przyjechali m.in. Roglic oraz Irlandczyk Daniel Martin z zespołu Israel Start-up. Dzięki takim rozstrzygnięciom Ekwadorczyk wrócił na pozycję lidera, a różnice pomiędzy czołowymi kolarzami jeszcze bardziej się zmniejszyły.

Pięciu kandydatów do zwycięstwa

Drugi tydzień kolarskiej rywalizacji na hiszpańskich szosach wyklarował nam jednak sytuację na tyle, że wiadomo już spośród których zawodników wyłoniony zostanie zwycięzca tegorocznej Vuelty. Będzie nim z całą pewnością kolarz z pierwszej piątki aktualnej klasyfikacji generalnej po dwunastu etapach. Zajmujący szóstą pozycję Holender Wouter Poels z grupy Bahrain – McLaren traci już do lidera ponad pięć minut i jest to strata niezwykle trudna do odrobienia na pozostałych do końca wyścigu sześciu etapach.

Z kolei liderujący Richard Carapaz nie może być jeszcze absolutnie niczego pewny. Przewaga Ekwadorczyka nad trzema kolejnymi rywalami jest bowiem minimalna. Primoż Roglic traci zaledwie 10 sekund, Hugh John Carthy sekund 32, a Daniel Martin 35 sekund. Nieco bardziej od tej czwórki odstaje Enric Mas, który do Carapaza traci już minutę i 50 sekund. Hiszpan nadal ma jednak szansę włączyć się do walki o zwycięstwo, a pomóc może mu w tym silny zespół złożony z tak dobrych kolarzy, jak doświadczony Alejandro Valverde, czy Marc Soler.

Czołówka klasyfikacji generalnej po 12. etapie

1.Richard Carapaz Ekwador / Ineos 48:29:27
2.Primoż Roglic Słowenia / Jumbo – Visma + 00:00:10
3.Hugh John Carthy Wlk. Brytania / EF Pro Cycling + 00:00:32
4.Daniel Martin Irlandia / Israel Start-up + 00:00:35
5.Enric Mas Hiszpania / Movistar + 00:01:50
6.Wouter Poels Holandia / Bahrain – McLaren + 00:05:13
7.Felix Grossschartner
Austria / Bora – Hansgrohe + 00:05:30
8.Alejandro Valverde
Hiszpania / Movistar + 00:06:22
9.Aleksandr Vlasov Rosja / Astana + 00:06:41
10.Mikel Nieve Hiszpania / Mitchelton – Scott + 00:06:41

Rozstrzygnie „czasówka”, czy góry?

Pomoc kolegów z zespołu będzie zresztą nieodzowna dla każdego z kolarzy walczących o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Vuelta a Espana, ale akurat na pierwszym z etapów ostatniego tygodnia rywalizacji każdy z nich będzie musiał radzić sobie sam. Na wtorek organizatorzy zaplanowali bowiem etap jazdy indywidualnej na czas. Od razu dodajmy – bardzo nietypowy etap. Z reguły bowiem “czasówki” prowadzone są albo po płaskim terenie, albo lekko pagórkowatym, albo typowo górskim. Tym razem kolarzy czeka prawdziwa “hybryda”. Najpierw przejadą od startu w Muros 32 kilometry po płaskim, aby ostatnie 1800 metrów do mety w Mirador de Ezaro pokonywać na podjeździe o nachyleniu momentami dochodzącym do 30%, co rzadko kiedy spotyka się nawet na etapach wysokogórskich.

Taki profil wydaje się “skrojony” specjalnie dla Primoża Roglicia, który znakomicie jeździ na czas, ale dobrze radzi też sobie na podjazdach, o ile nie są one zbyt długie, o czym można było się przekonać na poprzednich etapach tegorocznej Vuelty. Wobec małych różnic czasowych w czołowej piątce klasyfikacji generalnej może się okazać, że po wtorkowym etapie grono faworytów zostanie zawężone. Być może pojawi się też zdecydowany lider z wielkimi szansami na końcowe zwycięstwo, bo na pozostałych etapach może już niewiele się zmienić.

W środę kolarze będą mieli do pokonania 204,7 km pagórkowatego terenu z Lugo do Ourense. Na etapie wyznaczono wprawdzie trzy górskie premie, ale wszystkie trzeciej kategorii, a do mety poprowadzi już płaska trasa dla sprinterów. Czwartkowy etap będzie nieco bardziej wymagający. Raz, że będzie dłuższy (230,8 km z Mos do Puebla de Sanabria). Dwa – bardziej górzysty, z pięcioma górskimi premiami trzeciej kategorii, ale z metą po zjeździe. W piątek stopień trudności jeszcze bardziej wzrośnie. Wprawdzie na trasie z Salamanki do Ciudad Rodrigo (162 km) wyznaczono tylko dwie górskie premie, ale za to drugiej i pierwszej kategorii. Finiszowe kilometry znów jednak poprowadzone zostały po zjeździe.

Jeśli na którymś z ostatnich etapów miałoby dojść do skutecznego ataku na pozycję lidera, to najlepiej nadaje się do tego przedostatni sobotni odcinek Vuelta a Espana z Sequeros do Alto de La Covatilla o długości 178,2 km. Na trasie tego etapu wyznaczono aż sześć górskich premii, ale co najważniejsze – do samej mety kolarze będą wspinać się po podjeździe na wysokość 1965 m n.p.m. W niedzielę odbędzie się już typowy “etap przyjaźni”, na którym uczestnicy Vuelta a Espana przejadą się do Madrytu na 124,2 km trasie o płaskim profilu.

Adam Pisula

Kursy na kolarstwo znajdziesz w STS! 🚴


Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?