Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych: Vive Kielce – Montpellier HB

Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych

W najbliższy weekend rozegrana zostanie czwarta kolejka Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. PGE Vive Kielce podejmie w sobotę drużynę Montpellier HB, a Orlen Wisła Płock w niedzielę zagra w Odense z duńskim zespołem GOG.

„Święta wojna” tym razem dla Wisły Płock

Nasze eksportowe drużyny zagrały przeciwko sobie w środę w ramach siódmej kolejki PGNiG Superligi. Od wielu lat starcia pomiędzy Vive Kielce a Wisłą Płock są prawdziwymi ligowymi klasykami. Oba kluby piłki ręcznej zdecydowanie górują na krajowym podwórku i pomiędzy sobą rozstrzygają kwestię mistrzowskiego tytułu, dlatego też ich bezpośrednie pojedynki wywołują najwięcej emocji i zyskały miano „Świętej wojny”.

Nie inaczej było w środę w Płocku. Początek należał do mistrzów Polski, którzy po pięciu minutach prowadzili 3:0. Przy wyniku 5:2 dla kielczan w bramce „Nafciarzy” Adama Morawskiego zastąpił Ivan Stefanovic. Ta zmiana oraz poprawa skuteczności gospodarzy w 22. minucie doprowadziły do remisu 9:9. Od tego momentu gra była bardzo wyrównana i żadnej z drużyn nie udało się uzyskać większej przewagi. Dopiero w końcówce pierwszej połowy szczypiorniści z Płocka trochę odskoczyli i na przerwę schodzili z wynikiem 14:12. Wymiana ciosów trwała od samego początku drugiej części spotkania. Niestety były to nie tylko ciosy sportowe, bowiem z każdą minutą gra się coraz bardziej zaostrzała. Jednym z efektów była czerwona kartka (za gradację kar) dla Arcioma Karaleka z PGE Vive Kielce. Mistrzowie Polski po przerwie dokonali zmiany w bramce: Mateusza Korneckiego zastąpił Andreas Wolff. Niemiec popisał się kilkoma efektownymi obronami, co pomogło kielczanom odrobić straty. W 50. minucie kolejną czerwoną kartkę dla zespołu gości otrzymał Blac Janc, jednak piłkarze ręczni z Kielc nadal nie ustępowali. Na minutę przed końcem spotkania na tablicy widniał wynik 26:26, a złotego gola dla Orlenu Wisły Płock Niko Mindegia zdobył wraz z syreną oznaczającą koniec meczu.

fot. Adam Starszynski / PressFocus

W Orlen Arenie zapanowała euforia, której trudno się dziwić. Gospodarze nie tylko zostali bowiem liderem PGNiG Superligi, ale wygrali wreszcie z PGE Vive Kielce po raz pierwszy od ponad trzech lat (ostatni ich triumf miał miejsce w marcu 2016 roku). Teraz krajowi potentaci będą toczyli pojedynki korespondencyjne, również na arenie międzynarodowej. Pierwszy z nich już w najbliższy weekend, w ramach czwartej kolejki Ligi Mistrzów.

Czy Vive Kielce pokona Montpellier w Hali Legionów?

W Lidze Mistrzów górą są kielczanie, którzy występują w wyższej klasie rozgrywkowej (grupy A i B). Jednak ich sytuacja nie jest łatwa, bo trafili w swojej grupie na bardzo trudnych przeciwników. A przed dwoma tygodniami okazało się, że nawet ci teoretycznie słabsi rywale mogą być dla mistrzów Polski groźni. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa niespodziewanie przegrali w wyjazdowym meczu trzeciej kolejki z FC Porto, co może mieć brzemienne skutki w dalszej części rozgrywek. Nie chodzi bowiem tylko o to, żeby znaleźć się w czołowej „szóstce”, ale aby zająć w niej jak najwyższe miejsce, które może pozwolić uniknąć trudnego rywala na początku fazy play-off.

Po trzech kolejkach PGE Vive Kielce z jednym zwycięstwem, jednym remisem i porażką zajmuje piątą lokatę i musi zacząć odrabiać straty. Nie będzie to łatwe, bo w najbliższej kolejce rywalem będą piłkarze ręczni z Montpellier – triumfatorzy Ligi Mistrzów z roku 2018. W poprzednim sezonie obie drużyny również grały ze sobą w fazie grupowej i własna hala nie była atutem gospodarzy. 30 września 2018 roku kielczanie wygrali w Montpellier 29:26, ale w rewanżu w Kielcach 16 lutego 2019 lepsi o jedną bramkę (28:27) byli goście. Jak będzie w sobotę w Hali Legionów?

fot. Adam Starszynski / PressFocus

Celem Orlenu Wisły Płock jest z kolei zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc w grupie D, dającego awans do baraży o grę w play-off. Na razie podopieczni Xaviera Sabate zajmują trzecią pozycję z dwoma zwycięstwami i jedną porażką. W niedzielę zmierzą się na wyjeździe z mającą taki sam bilans, ale więcej zdobytych bramek, duńską drużyną GOG Odense.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?