Lekkoatleci szlifują formę przed Tokio 2020

Przygotowania lekkoatletów do Igrzysk Olimpijskich 2020 w Tokio

Do rozpoczęcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio pozostało już pięć miesięcy. Dla sportowców ze światowej czołówki to wcale nie tak dużo czasu, dlatego każdy na swój sposób intensyfikuje działania i przygotowania do igrzysk.

W fachowym słowniku sportowców, zwłaszcza lekkoatletów, istnieje coś takiego jak BPS. Chodzi o Bezpośrednie Przygotowanie Startowe i termin ten określa skrócony cykl podokresu startowego. Najczęściej obejmuje on starty w zawodach eliminacyjnych, gdzie uzyskuje się minima kwalifikacyjne aż do samego startu w głównej imprezie. Sportowcy, których celem są Igrzyska Olimpijskie w Tokio już od dłuższego czasu są w BPS, ale właśnie wkraczają w najważniejszy moment przygotowań, bo po pierwsze mają za sobą pierwsze starty w tym roku, a po drugie za chwile zamienią hale na otwarte obiekty sportowe.

Skok o tyczce. Szwed już wyczynia cuda

Tak jak wspomnieliśmy na początku, olimpijski zegar tyka i każdy zdaje sobie sprawę, że nie można zaniedbać choćby jednego treningu czy jednych zawodów. Droga wiodąca do osiągnięcia optymalnej formy na Igrzyska Olimpijskie może być różna. Jedni wolą się gdzieś zaszyć by setkami treningów eliminować błędy i poprawiać technikę. Innych napędzają kolejne starty, coraz lepsze wyniki i przyzwyczajanie się do presji i stresu. Tę drugą opcję wybrał Armand Duplantis. O 20-letnim Szwedzie jest najgłośniej na początku 2020 roku. Wszystko za sprawą osiągnięć w skoku o tyczce. Duplantis w lutym dokonał rzeczy wyjątkowej, bo w ciągu kilku dni poprawił rekord świata. Najpierw na halowych zawodach w Toruniu wynikiem 6,17 pobił o centymetr rekord świata należący od 2014 roku do Francuza Renauda Lavillenie, a tydzień później w Glasgow poprawił się na 6,18 i wcale nie zamierza na tym poprzestać. Duplantis, który nosi przydomek „Mondo” trenuje skoki od… czwartego roku życia. Wicemistrz świata w skoku o tyczce kolejnymi rekordami powiększa także stan swojego konta. W Toruniu zainkasował 20 tys. dolarów, a w Szkocji 30 tys.

Polska mistrzyni znów rzuca

Rekord świata, tyle że w rzucie młotem, kilka razy poprawiała Anita Włodarczyk. Polska młociarka ustanowiła takowy m.in. podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku, a aktualny rekord 82,98 m został ustanowiony 18 sierpnia 2016 roku w Warszawie podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej. 35-letnia zawodniczka na razie jednak kompletnie nie myśli o rekordach świata i ich pobijaniu. Obecnie dla Polki, która ma na swoim koncie dwa mistrzostwa olimpijskie (Londyn 2012 i Rio de Janeiro 2016), najważniejszy jest powrót do formy po ciężkiej kontuzji. Ponad pół roku Anita Włodarczyk leczyła kontuzję kolana, która wykluczyła ją m.in. z Mistrzostw Świata w lekkiej atletyce. Dla Polki dużym krokiem w rekonwalescencji był powrót na rzutnię i możliwość oddania pierwszych po kontuzji rzutów młotem. – Stęskniona za młotem i rzucaniem kilka dni temu wróciłam po 7 miesiącach przerwy na rzutnię. Co za uczucie! – napisała Anita Włodarczyk na Twitterze. Polska młociarka do Igrzysk Olimpijskich 2020 przygotowuje się m.in. w Chula Vista. Ze Stanów Zjednoczonych Włodarczyk wróci pod koniec marca i będzie kontynuowała cykl przygotowań do olimpiady. Doświadczona zawodniczka w Tokio będzie jedną z faworytek do zdobycia złotego medalu w rzucie młotem. Powrót po kontuzji to jednak zawsze spora niewiadoma i Polkę czeka jeszcze długa droga i wiele wyrzeczeń przed startem w Tokio 2020

Maratończycy mają problem. Japonia tylko dla wybranych

Z zupełnie innymi problemami borykają się natomiast biegacze, a konkretnie maratończycy. Wszystko przez szalejący przede wszystkim w Azji koronawirus. Organizatorzy Tokyo Marathon, czyli jednego z największych maratonów na świecie należącego do cyklu World Marathon Majors, zmuszeni byli do zamknięcia zawodów dla amatorów. 1 marca w stolicy Japonii udział w biegu miało wziąć 40 tys. uczestników z całego świata. Szanse, że koronawirus rozprzestrzeni się Tokio i okolicach byłyby ogromne, a przecież w tym mieście odbędą się Letnie Igrzyska Olimpijskie. Dlatego amatorzy wystartują za rok, a w tej edycji maratonu zobaczymy jedynie ok. 200 sportowców ze światowej czołówki. Od dłuższego czasu Japonia stosuje środki zapobiegawcze, bo bardzo obawia się komplikacji związanych z przygotowaniami do igrzysk.

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?