Kłopoty polskich drużyn w Lidze Mistrzów piłki ręcznej

Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych

To nie był dobry weekend dla polskich drużyn występujących w Lidze Mistrzów piłkarzy ręcznych. W sobotę PGE Vive Kielce przegrało we własnej hali z francuskim Montpellier HB, a w niedzielę Orlen Wisła Płock nie sprostała w Odense duńskiej ekipie GOG. W następnej kolejce Ligi Mistrzów trzeba zacząć odrabiać straty, bo sytuacja naszych zespołów robi się coraz trudniejsza.

Osłabione Montpellier HB i tak lepsze od PGE Vive Kielce

Mistrzowie Polski mieli się czego obawiać przed sobotnim spotkaniem. Francuski zespół jest bowiem jednym z nielicznych, który potrafi sobie radzić w Hali Legionów. Statystyki nie kłamały: na cztery mecze w Kielcach wygrał trzy, w tym dwa ostatnie. Z drugiej strony, ekipa z Montpellier przyjechała do Kielc w bardzo osłabionym składzie, bez Melvyna Richardsona, Diego Simoneta, Jonasa Truchanoviciusa i Gilberto Duarte. Nie przeszkodziło jej to jednak w uzyskaniu przewagi od samego początku spotkania i utrzymaniu jej aż do końcowego wyniku 29:27. Tylko kilka razy kielczanom udawało się zbliżyć na odległość jednej bramki, ale wtedy przyjezdni od razu kilkoma skutecznymi akcjami pozbawiali gospodarzy złudzeń.

Vive Kielce w Lidze Mistrzów
fot. Adam Starszynski / PressFocus

Zmorą podopiecznych Talanta Dujszebajewa po raz kolejny w tym sezonie były niewykorzystane rzuty karne. Tym razem zmarnowali połowę z ośmiu wykonywanych. Prawo serii zostało więc niestety podtrzymane i wicemistrzowie Francji wygrali w Kielcach po raz trzeci z rzędu. Dla PGE Vive Kielce była to z kolei już trzecia porażka w tym sezonie. Wcześniej kielczanie przegrali 28 sierpnia z FC Porto w Lidze Mistrzów i 9 października z Orlenem Wisłą Płock w PGNiG Superlidze.

Czy Mistrzowie Polski zaczną odrabiać straty?

Dobrze się stało, że piłkarze ręczni z Kielc nie musieli zbyt długo rozpamiętywać sobotniej porażki z Montpellier HB w Lidze Mistrzów. We wtorek zawitała do nich bowiem ekipa Torusu Wybrzeże Gdańsk, by rozegrać spotkanie w ramach 8. kolejki PGNiG Superligi. Była to doskonała okazja do podniesienia morale Mistrzów Polski. Wprawdzie, tak jak we wcześniejszych przegranych meczach, znów kielczanie przespali pierwsze minuty pozwalając rywalom na równorzędną walkę punkt za punkt, ale mniej więcej od połowy pierwszej części spotkania ich przewaga systematycznie zaczęła rosnąć i na przerwę schodzili z prowadzeniem 19:13. W drugiej połowie do bramki gospodarzy wszedł młodziutki Miłosz Wałach i przez dziesięć minut ani razu nie dał się pokonać. To był przysłowiowy gwóźdź do trumny gości, którzy ostatecznie wyjechali z Kielc z porażką 24:38.

Wysokiej wygranej z krajowym przeciwnikiem nie można wprawdzie przeceniać, ale oby była ona dobrym prognostykiem przed kolejnymi spotkaniami w Lidze Mistrzów. To najbliższe odbędzie się już w sobotę w Brześciu. Tamtejszy Mieszkow po trzech kolejnych porażkach: z FC Porto, Montpellier HB i THW Kiel, w ostatniej kolejce pokonał u siebie Motor Zaporoże i znajduje się w tabeli tuż za kielczanami, na siódmej pozycji z jednym punktem straty. To zaś oznacza, że w razie przegranej z tym przeciwnikiem PGE Vive Kielce znajdzie się poza strefą awansu do fazy play-off. W przeciwieństwie do konfrontacji z Montpellier HB, statystyki tym razem przemawiają jednak zdecydowanie na korzyść Mistrzów Polski. Z ośmiu ostatnich spotkań z Mieszkowem wygrali siedem, ponosząc tylko jedną porażkę – 16 września 2017 roku w Brześciu 25:28.

Orlen Wisła Płock wygrywa tylko u siebie

Straty odrabiać muszą również wicemistrzowie Polski. „Nafciarze” jak dotąd wygrywają w Lidze Mistrzów tylko przed własną publicznością. W drugiej kolejce pokonali w Płocku Kadetten Schaffhausen, w trzeciej odprawili z kwitkiem IFK Kristianstad. Na inaugurację przegrali jednak w rosyjskim Czechowie z „Niedźwiedziami”, a w ubiegłą niedzielę dołożyli do tego drugą wyjazdową porażkę – z duńskim GOG Gudme. W efekcie zajmują w grupie D dopiero trzecią pozycję, a do baraży awansują tylko dwie najlepsze. W najbliższą niedzielę będzie okazja, by zbliżyć się do lidera, bowiem do Płocka przyjedzie Dinamo Bukareszt, które ma trzy punkty przewagi nad płocczanami. W poprzednim sezonie Wisła przegrała z tym przeciwnikiem w Bukareszcie 21:24, ale u siebie wygrała 29:28.

Nawet w ostatniej kolejce PGNiG Superligi piłkarze ręczni z Płocka potwierdzili, że ciężko gra im się w tym sezonie na wyjazdach. Pokonali wprawdzie w Kaliszu zespół Energa MKS 26:23, ale przyszło im to z wielkim trudem, przewagę uzyskując dopiero w końcówce spotkania. Całe szczęście, że najbliższy mecz Ligi Mistrzów zagrają u siebie.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?