Juventus mistrzem Włoch!

Juventus mistrzem Włoch

Na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu Serie A doszło do rozstrzygnięcia najważniejszej kwestii – mistrzostwa Włoch. Po raz dziewiąty z rzędu zdobyli je piłkarze Juventusu Turyn. Do ustalenia pozostała jeszcze kolejność na pozostałych miejscach na podium, skompletowanie uczestników europejskich pucharów oraz wyłonienie trzeciego spadkowicza. Być może niektóre odpowiedzi uzyskamy już po wtorkowo-środowej 37. kolejce.

Trzecie „scudetto” Szczęsnego

Gdy przed niespełna dwoma tygodniami opisywaliśmy sytuację we włoskiej Serie A na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu, zwracaliśmy uwagę na nierówną formę czołowego kwartetu i małe różnice punktowe pomiędzy poszczególnymi drużynami walczącymi o miejsca na podium. Pomiędzy liderującym Juventusem Turyn a zajmującym czwarte miejsce Lazio Rzym był to dystans ośmiu punktów, co zapowiadało ciekawą końcówkę rozgrywek. Po rozegranych od tego czasu trzech ligowych kolejkach wszystko w zasadzie się potwierdziło. Żadna z czołowych drużyn nie uzyskała w nich kompletu punktów – Juve i Lazio Rzym zgromadziły po sześć „oczek” (dwa zwycięstwa i jedna porażka), a Inter Mediolan i Atalanta Bergamo po pięć (jedno zwycięstwo i dwa remisy). W czołówce tabeli zachowane zostało zatem status quo – lider nadal ma osiem punktów przewagi nad czwartą drużyną. Jest jednak jedna kluczowa zmiana – nad zajmującym drugie miejsce Interem zespół „Starej Damy” ma już siedem punktów przewagi, a to na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu może oznaczać tylko jedno: „Bianconeri” po raz dziewiąty z rzędu zdobyli „scudetto”. Dla polskich kibiców dodatkową satysfakcją z pewnością jest zaś obecność w podstawowym składzie mistrzów Włoch bramkarza reprezentacji Polski Wojciecha Szczęsnego, dla którego jest to już trzeci tytuł z rzędu.

Zacięta walka o miejsca na podium

Za plecami Juventusu w dwóch ostatnich kolejkach będzie trwała walka o pozostałe miejsca na podium. Do Interu Mediolan zarówno Atalanta Bergamo, jak i Lazio Rzym mają tylko jeden punkt straty. Mogłoby się wydawać, że kolejność na miejscach 2-4 nie ma już większego znaczenia, skoro Serie A ma prawo wystawić w Lidze Mistrzów cztery drużyny. Ale okazuje się, że w obecnym sezonie nie jest to takie oczywiste. Zgodnie z przepisami UEFA zwycięzcy obecnych edycji Ligi Mistrzów i Ligi Europy zagrają w następnej edycji LM. Jednocześnie żaden kraj nie może mieć w Champions League więcej niż pięć drużyn. A tak się składa, że dwa włoskie kluby nie zajmujące żadnego z czterech pierwszych miejsc w Serie A mają teoretyczne szanse na triumf zarówno w obecnej edycji Ligi Mistrzów (Napoli), jak i Ligi Europy (AS Roma). Gdyby tak rzeczywiście się stało, wtedy obydwa zespoły zagrają w następnej edycji elitarnych rozgrywek kosztem drużyny z czwartego miejsca, która zostanie przydzielona do LE. Analizując sytuację pod tym kątem, każdemu z trzech zespołów (Inter, Atalanta, Lazio) powinno tak na wszelki wypadek zależeć na tym, aby na koniec sezonu Serie A znaleźć się jednak na podium, a nie poza nim.

Kto w Lidze Europy, a kto trzecim spadkowiczem?

Ciekawie wygląda sytuacja także poniżej czołowego kwartetu włoskiej Serie A. Tutaj wyłonił się nam tercet na miejscach 5-7, który nie ma już szans na przebicie się wyżej, ale ma już też bezpieczną przewagę nad resztą ligowej stawki, więc pomiędzy sobą rozstrzygnie kwestię udziału w fazie grupowej następnej edycji Ligi Europy. Ten tercet to: AS Roma, AC Milan i Napoli. Teoretycznie w najtrudniejszej sytuacji – patrząc na ligową tabelę – jest klub, w którym grają Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik, bowiem zajmuje siódme miejsce ze stratą pięciu punktów do piątej Romy. Ale praktycznie Napoli jest w sytuacji… najlepszej, gdyż jako tegoroczny zdobywca Pucharu Włoch udział w Lidze Europy ma już zapewniony z automatu.

Jedna niewiadoma pozostała nam na dole tabeli Serie A. Mamy już wyłonionych dwóch z trzech spadkowiczów. To Brescia i SPAL, czyli drużyna z czterema Polakami w kadrze (Cionek, Reca, Salamon i Iskra). O zachowanie miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej walczy jeszcze Lecce, a jedyną drużyną, której kosztem może to miejsce utrzymać jest Genoa, która ma cztery punkty przewagi. W zespole z Genui występuje kolejny Polak – Filip Jagiełło, więc warto kibicować, aby jego drużyna nie straciła tej przewagi w dwóch ostatnich meczach.

Mecz Inter – Napoli hitem kolejki

Jak wspomnieliśmy na początku, we wtorek i środę rozegrana zostanie przedostatnia 37. kolejka włoskiej Serie A. Które mecze będą najważniejsze w kontekście nierozstrzygniętych kwestii, o których była mowa powyżej? Z drużyn walczących o podium z pewnością najbardziej wymagającego rywala będzie miał Inter Mediolan, który we wtorek późnym wieczorem podejmie Napoli. Słabych i nie grających już o nic przeciwników odwiedzą drużyny walczące o fazę grupową Ligi Europy (Roma zagra z Torino, a Milan z Sampdorią). Podobnie zespoły walczące jeszcze o utrzymanie, zagrają na wyjazdach z ekipami dla których sezon praktycznie już się zakończył. Wobec tego starcie Interu z Napoli będzie z pewnością największym hitem 37. kolejki Serie A. Możemy liczyć na występ obu reprezentantów Polski. Piotr Zieliński w ostatnim spotkaniu z Sassuolo zaliczył asystę (czwartą w sezonie) i był wyróżniającą się postacią zespołu. Arkadiusz Milik tym razem niczym się nie wyróżnił i został dość szybko zmieniony przez trenera (w 67. minucie). Jednak wobec karnej absencji Driesa Mertensa (belgijski napastnik otrzymał piątą żółtą kartkę), Polak może być raczej pewny miejsca w pierwszym składzie.

Adam Pisula

Kursy na mecze piłki nożnej znajdziesz w STS! ⚽

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?