Hit 11. kolejki niemieckiej Bundesligi: Bayern – BVB

Bayern Monachium vs. Borussia Dortmund

W sobotę na Allianz Arena w Monachium dojdzie do szlagierowego meczu w Bundeslidze pomiędzy miejscowym Bayernem a Borussią Dortmund. Tym razem niemiecki klasyk nie będzie jednak spotkaniem na szczycie ligowej tabeli, bowiem obydwa zespoły potraciły już sporo punktów i nadal mają swoje problemy.

BVB i Bayern Monachium na razie przyczajeni z tyłu

Mało kto tak wyobrażał sobie układ tabeli Bundesligi po rozegraniu dziesięciu kolejek sezonu 2019/2020. Liderem miał być przecież Bayern Monachium, a po piętach miała mu deptać Borussia Dortmund. Pozostałe kluby Bundesligi miały się zadowolić walką o trzecie miejsce. Nic z tego. Wygląda na to, że w obecnym sezonie rywalizacja o mistrzowski tytuł w Bundeslidze może być bardziej wyrównana i wcale nie musi się ograniczać tylko do dwóch drużyn. W dużej mierze jest to efekt przeciętnego startu w rozgrywkach obydwu potentatów. Zarówno Bayern, jak i BVB na dziesięć meczów Bundesligi wygrali tylko połowę z nich. Bawarczycy zajmują czwarte miejsce w tabeli Bundesligi z czterema punktami straty do lidera, a dortmundczycy drugie z trzypunktową stratą. Obecnym liderem Bundesligi jest zaś Borussia… Moenchengladbach.

Paradoksalnie spotkanie Bayernu Monachium z Borussią Dortmund w takiej sytuacji zapowiada się jeszcze ciekawiej niż to było w poprzednich sezonach ligi niemieckiej. W sobotni wieczór będziemy mogli się bowiem przekonać, która z drużyn jest bliżej wrzucenia wyższego biegu i rozpoczęcia skutecznej pogoni za liderem Bundesligi, a dla której walka o mistrzowski tytuł może być w tym sezonie wyjątkowo długim marszem po wyboistej ścieżce. Spójrzmy zatem, jak wygląda sytuacja w Monachium i Dortmundzie przed niemieckim klasykiem.

Nowa miotła w Bayernie Monachium

Mistrzowie Niemiec sezon Bundesligi rozpoczęli całkiem przyzwoicie. Z pięciu pierwszych meczów trzy wygrali, dwa zremisowali. Rozczarowaniem mogła być jedynie strata dwóch punktów na inaugurację Bundesligi w Monachium w meczu z Herthą Berlin. Remis w Lipsku, a zwłaszcza wysokie wygrane z Schalke 04, 1. FSV Mainz 05 i 1. FC Koeln wskazywały, że wszystko idzie zgodnie z planem. Na osobne potraktowanie zasługuje postawa w tych meczach Roberta Lewandowskiego. Nasz snajper wyborowy zdobył w nich w sumie dziewięć goli i od razu usadowił się wygodnie w fotelu lidera klasyfikacji strzelców Bundesligi. Na tym Lewandowski jednak nie poprzestał, nie zadowolił się dotychczasową zdobyczą i swoje polowanie na bramki skutecznie kontynuował w kolejnych meczach. W każdej następnej kolejce dokładał do swojego dorobku po jednym golu i po dziesięciu kolejkach Bundesligi ma ich już 14.

Niestety w parze ze strzelecką formą Roberta Lewandowskiego nie szła już forma całej drużyny. Oprócz wymęczonych zwycięstw z SC Paderborn 07 i 1. FC Union Berlin, był remis z Augsburgiem oraz porażki z Hoffenheim i Eintrachtem Frankfurt. Ta ostatnia klęska (1:5) przechyliła szalę goryczy we władzach Bayernu Monachium i Niko Kovać musiał pożegnać się z drużyną oraz posadą. Chorwackiego trenera zastąpił jego dotychczasowy asystent Hans-Dieter Flick i zdążył już poprowadzić Bayern w środowym meczu Ligi Mistrzów wygranym z Olympiakosem Pireus 2:0. Akurat w tych rozgrywkach Bawarczykom wiedzie się świetnie – z kompletem zwycięstw już po czterech kolejkach zapewnili sobie awans do fazy pucharowej.

Borussia Dortmund wychodzi z kryzysu

BVB w bundeslidze
fot. Krzysztof Porebski / PressFocus

Ostatni mecz Ligi Mistrzów może być też jednym z sygnałów wychodzenia z dołka piłkarzy BVB. Przed dwoma tygodniami przegrali oni w Mediolanie z Interem 0:2, nie mając zbyt wiele do powiedzenia. We wtorek po pierwszej połowie meczu rewanżowego w Dortmundzie wydawać się mogło, że nic się w tej kwestii nie zmieniło, bowiem Inter prowadził 2:0. Ale po przerwie zobaczyliśmy Borussię Dortmund taką, jaką widzieliśmy w jej najlepszych czasach. Straty zostały odrobione z nawiązką, a trzy gole to był i tak najniższy wymiar kary dla Interu Mediolan. To zwycięstwo, a także pewne (3:0) pokonanie Wolfsburga w ostatnim meczu Bundesligi oraz Borussii Moenchengladbach (2:1) w Pucharze Niemiec mogą świadczyć o końcu kłopotów ekipy BVB.

A te wcześniejsze kłopoty dortmundczyków wynikały głównie z problemów zdrowotnych ich czołowych piłkarzy. Dość powiedzieć, że w kliku meczach trener Lucien Favre nie mógł skorzystać z tak znakomitych piłkarzy, jak Paco Alcacer, Marco Reus, czy Mario Goetze. Kontuzja nie ominęła także jedynego Polaka w składzie Borussii Dortmund, czyli Łukasza Piszczka. Polak wrócił już jednak do składu i powoli wraca także do formy. Piszczek z ostatnich czterech meczów w trzech zagrał w pełnym wymiarze czasu, a w ostatnim z Interem Mediolan zameldował się na boisku w 82. minucie.

Adam Pisula

Tags:

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?